Dział Rozwoju Obszarów Wiejskich

DZIEDZICTWO KULTUROWE

Zioła dla wzmocnienia… agroturystycznego biznesu

„Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich: Europa inwestująca w obszary wiejskie”.

Instytucja Zarządzająca Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Operacja współfinansowana ze środków Unii Europejskiej w ramach Schematu II Pomocy Technicznej

„Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020.

Artykuł przygotowany przez Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie

 

O tym, że zioła mogą stanowić interesującą i opłacalną specjalizację oferty obiektu agroturystycznego mówiono podczas konferencji i warsztatów pn. „Magiczno-praktyczne właściwości ziół – produkcja zielarska bazą do budowania oferty turystycznej na obszarach wiejskich”, zorganizowanych 22 czerwca w Minikowie.

Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego (KPODR) we współpracy z Politechniką Bydgoską im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich przygotowali dla uczestników wydarzenia program, który na jeden dzień pozwolił im przenieść się do woniejących pełnią lata wiejskich ogrodów, zasięgnąć ludowej mądrości i przywrócić czar dawnych wierzeń. Tego dnia pomieszczenia budynku Centrum Transferu Wiedzy i Innowacji im. Leona Janty-Połczyńskiego wypełniły się zapachem dorodnych wianków kupalnych, lawendowych kosmetyków i prozdrowotnych mieszanek ziołowych. Z Centrum Dziedzictwa Kulinarnego i Turystyki Wiejskiej unosił się zaś obezwładniający aromat dzikiej kuchni.

Pokaz ekstrakcji olejku eterycznego z lawendy przy użyciu miedzianego alembiku

Wianki kupalne tworzy się z roślin o określonych „mocach” i właściwościach, lecz niezbędnym elementem każdego z nich jest świeczka (!), aby został dostrzeżony przez wybranka

Tworzenie unikatowych grafik podczas warsztatów z prozdrowotnych walorów ziół

Prezentacja okazów ziół na poletkach uprawnych w Minikowie

Wydarzenie było skierowane przede wszystkim do przedstawicieli branży turystyki wiejskiej, którzy uczestnicząc w nim mogli uzyskać wiedzę niezbędną do podnoszenia atrakcyjności swoich obiektów w oczach turystów. Oczekiwania klientów korzystających z usług obiektów turystyki wiejskiej oparte są przede wszystkim na potrzebie doświadczenia bliskiego kontaktu z naturą, ale też kulturą wsi, jej tradycją i obrzędowością. Pobyt w agroturystyce może być doznaniem szczególnym, gdyż powiązanym ściśle z działalnością gospodarstwa rolnego. Zdaje się to jednak schodzić na dalszy plan w obliczu wypełniania codziennych obowiązków związanych z organizacją pobytu gości. A jednak umiejętne wykorzystanie tych zasobów w ofercie turystycznej obiektu, sprzyja specjalizacji i precyzyjnemu określeniu grupy docelowej, co w konsekwencji może przyczynić się do komercyjnego sukcesu przedsięwzięcia. Włączenie upraw roślin zielnych w profil produkcyjny gospodarstwa tworzy liczne możliwości kreowania usług turystycznych, począwszy od sprzedaży surowca i jego przetworów, poprzez organizację warsztatów tematycznych, na odnowie biologicznej kończąc.

O tym jak stworzyć rzeczową acz magiczną ofertę obiektu i zaspokoić potrzeby gości opowiadała Aleksandra Hapka z KPODR. Nie zabrakło też przykładów dobrych praktyk z różnych zakątków naszego kraju oraz propozycji szytych na miarę naszego regionu – herbatki z ziołowych wianków widnieją na liście produktów tradycyjnych naszego województwa od 2013 roku, lecz ze świecą szukać miejsca, w którym można by się ich napić. Może czas najwyższy wprowadzić je na nasze agroturystyczne stoły?

Jednak by móc je wprowadzić trzeba je wpierw wyprowadzić, najlepiej z przydomowego ogrodu. O tym, że nawet najmniejszy ogród może być źródłem satysfakcji gospodarza i pociechą dla oka gościa mówiła Katarzyna Rymarz z „Makowego Lata” – właścicielka pokazowego, ale przede wszystkim użytkowego ogrodu ziołowego z Sienna w powiecie bydgoskim. Według niej dobrze założony i prowadzony ogród to ten, w którym wszystko ze sobą współgra, wspiera się, a nie wypiera. Służy zaspokojeniu określonych celów, a tych może być naprawdę wiele. Ogród rekreacyjny, zielny, warzywny – spiżarnia, kwiaciarnia, apteka i dużo, dużo więcej.

Ale jakie gatunki wybrać? Skąd pewność, że sprawdzą się w naszym klimacie? Wiedzą z tego zakresu podzieliła się z uczestnikami prof. dr hab. inż. Jadwiga Andrzejewska z Politechniki Bydgoskiej podczas prezentacji okazów na poletkach uprawnych w Minikowie. Uczestnicy mogli nie tylko zobaczyć z bliska czym charakteryzuje się dana roślina, ale przede wszystkim poczuć jak pachną, a nawet jak smakują nasze rodzime zioła.

Dopełnieniem części konferencyjnej były warsztaty, podczas których doświadczeni specjaliści, w tym osoby od lat świadczące usługi z zakresu turystyki wiejskiej w naszym regionie, zaprezentowali różne sposoby wykorzystania surowca zielarskiego w żywieniu i ofercie usług dla gości agroturystyki. Odbyły się zajęcia rękodzielnicze – wicie wianków kupalnych, kulinarne – dzika kuchnia, a także kosmetyczne i wykorzystujące prozdrowotne walory ziół.

Choć Noc Kupały miała miejsce dzień wcześniej, było to wielkie święto ziół, a pozytywny odbiór wydarzenia pokazał, że temat kreowania oferty turystyki wiejskiej na bazie produkcji zielarskiej jest aktualny i z pewnością będzie kontynuowany w ramach kolejnych szkoleń organizowanych przez KPODR.

Konferencja i warsztaty zostały przeprowadzone w ramach operacji pn. „Magiczno-praktyczne właściwości ziół – produkcja zielarska bazą do budowania oferty turystycznej na obszarach wiejskich”, dofinansowanej  ze środków Unii Europejskiej w ramach Schematu II Pomocy Technicznej „Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020. Zachęcamy do odwiedzenia portalu KSOW – www.ksow.pl i zostania Partnerem Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich.

Tekst i fot. Aleksandra Hapka, KPODR

Zapraszamy na Miodowe Lato!

Jak zawsze w sierpniu Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego zaprasza na Kujawsko-Pomorskie Miodowe Lato. W tym roku odbędzie się ono 7 sierpnia w godzinach od 9.00 do 16.00, w siedzibie Oddziału w Zarzeczewie. To wielkie święto pszczelarstwa nasz Ośrodek organizuje we współpracy z Regionalnym Związkiem Pszczelarzy Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej we Włocławku.

 

Celem imprezy jest przede wszystkim promowanie miodu i produktów pszczelarskich, popularyzacja spożywania miodu i produktów pasiecznych, zachęta do  stosowania ich w codziennej diecie. W bieżącym roku będzie ku temu szczególna sposobność, gdyż zapowiada się wielkie miodobranie – pszczelarze mówią o wyjątkowo „miodnym sezonie”. Będzie więc w czym wybierać. Zachęcamy pszczelarzy do skorzystania z okazji i przyjazdu do Zarzeczewa – tu sprzedacie swoje zapasy i zakupicie sprzęt pszczelarski. Co roku nie brakuje u nas zwiedzających. Dopisują też wystawcy z terenu całej Polski.

Zadbamy również o to, aby pobyt na Miodowym Lecie, oprócz zakupów i sprzedaży produktów, zaowocował zdobyciem nowej wiedzy i poszerzeniem horyzontów zarówno pszczelarzy, jak i pozostałych gości. Będzie bowiem możliwość uczestnictwa w konferencji pod hasłem „Apiterapia szansą na innowacyjny rozwój pasiek” w ramach operacji współfinansowanej ze środków Unii Europejskiej w ramach Schematu II Pomocy Technicznej „Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020. Dowiemy się wiele na temat apiterapii oraz apiturystyki. Zagadnienia te omawiane będą w aspekcie dywersyfikacji dochodów, rozwoju pasiek oraz turystyki wiejskiej. Apiterapia i zdrowy styl życia będzie w tym roku tematem przewodnim targów. W tym duchu przygotowano również warsztaty edukacyjne w ramach projektu sponsorowanego przez  firmę ANWIL S.A. „Pszczoły dla zdrowia”. Uczestnicy zajęć zdobędą wiedzę na temat prozdrowotnych właściwości produktów pszczelich. Nauczą się także wykorzystywać je do sporządzania kosmetyków domowych. Nie zabraknie konkursów dla pszczelarzy na „Miód Sezonu” oraz „Najlepszą Ekspozycję Targową”. Do udziału w targach zapraszamy również koła gospodyń, których stoiska zawsze są barwnym i urozmaiconym akcentem naszego miodowego święta. Przygotowaliśmy niespodziankę również dla nich – konkurs kulinarny „Miodowe specjały” w ramach projektu „Pszczoły dla zdrowia”. Przygotowując potrawę na bazie miodu koło będzie mogło wziąć w nim udział i zdobyć atrakcyjne nagrody ufundowane przez firmę ANWIL S.A., producenta nawozów  Canvil i Anvistar.

W programie:

– kiermasze i degustacje – miody, produkty pszczele, sprzęt pszczelarski, żywność regionalna, rękodzieło,

– konferencja „Apiterapia szansą na innowacyjny rozwój pasiek”,

– zajęcia warsztatowe z wyrobu kosmetyków domowych na bazie produktów pszczelich,

– pokaz odwirowywania miodu,

– występy zespołów muzycznych,

– prezentacja działalności kół gospodyń wiejskich,

– atrakcje dla dzieci.

Konkursy:

– „Najlepsza ekspozycja targowa” – aby docenić trud wystawców prezentujących unikatowe stoiska dla zwiedzających,

– „Miód sezonu” – motywujący pszczelarzy do pozyskiwania różnorodnych miodów odmianowych,

– „Miodowe specjały” – konkurs kulinarny dla kół gospodyń wiejskich.

UWAGA! Włocławian informujemy, że do Zarzeczewa dojadą Państwo autobusem linii nr 9.

Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych wystawców do przesyłania zgłoszeń, a 7 sierpnia z przyjemnością powitamy amatorów miodowych smakołyków, regionalnej kuchni oraz dobrej zabawy!

 

Szczegółowych informacji udziela:

Anna Dykczyńska, KPODR

tel. kom. 723 330 996,

e-mail: anna.dykczynska@kpodr.pl

KPODR Minikowo Oddział w Zarzeczewie,

Ul. Nizinna 9, 87-801 Włocławek 3

tel. 54 255 06 31 (centrala), 54 255 06 13,

fax. 54 255 06 01.

Fot. W. Lisiecki

Marchew i jej właściwości prozdrowotne

Marchew jest warzywem, które było znane już w starożytności w Azji, jednak nie miało większego zastosowania, ponieważ marchew w tamtych czasach nie była tak smaczna i słodka jak dziś. Po wielu latach doświadczeń dopiero w XVI wieku wyhodowano odmiany, których smak był godny zainteresowania gastronomicznego.

Historia marchwi sięga starożytnej Persji. Dziki podgatunek marchwi Daucus carota – savitus był przez lata modyfikowany i hodowany w celu zmniejszenia goryczy, a zwiększenia naturalnej słodyczy. Ciekawostką jest, że początkowo marchew uprawiano dla aromatycznych nasion i liści, które wykorzystywano w medycynie, a nie dla samych korzeni, które teraz stanowią najbardziej pożądaną część warzywa. Zapiski historyczne przedstawiają, że współczesne nasiona zostały znalezione na terenach Szwajcarii i południowych Niemiec, ale to Holendrzy zainicjowali hodowlę pomarańczowego korzenia w XVII wieku.

W VI wieku odnotowano istnienie trzech odmian marchwi , którą można jeść i gotować. Zapiski pochodzą ze starożytnego Rzymu z encyklopedii ziół i lekarstw autorstwa Discoridesa.

To warzywo z zieloną nacią i pomarańczowym korzeniem zaliczane jest do rodziny selerowatych. Rośliny te występują na wszystkich kontynentach, jednak najwięcej uprawia się jej w Europie, południowo-zachodniej i środkowej Azji, w szczególności na obszarze śródziemnomorskim. Jest to roślina dwuletnia, rzadziej spotykamy jednoroczną. Jest również byliną. Ma kwiaty koloru białego, żółtego lub różowego, które zapylane są przez muchówki. Korzenie marchwi są bogate w karotenoidy i mogą być pomarańczowe (zawierają alfa- i beta-karoten), żółte (zawierają luteinę), białe, czarne, purpurowe, fioletowe (zawierają antocyjany) lub ciemnoczerwone (zawierają likopen). Karotenoidy są niezbędne do właściwej pracy wzroku. W naturalnie dzikich warunkach rośliny te rosną na łąkach, murawach, suchych i skalistych zboczach oraz na klifach na wybrzeżach morskich.

Jej uprawa nie jest skomplikowana, jednak wymaga kilku bardzo ważnych zabiegów. Istotnym elementem podczas uprawy jest spulchnianie gleby pomiędzy rzędami, ponieważ w spulchnionej glebie marchew lepiej rośnie – uzyskując lepszy dostęp wody do korzeni. W okresach suszy nie należy zapominać o regularnym podlewaniu uprawy. Jednak najbardziej charakterystycznym zabiegiem dla marchwi jest jej przerywanie, podczas którego usuwane są gorsze rośliny, dla marchwi wczesnej odstęp powinien wynosić 3 cm, a dla marchwi później odstęp powinien wynosić od 3 do 5 cm. Przykładowymi odmianami wczesnymi są Karo, Kalina, Krakowia, Kaja, Kinga i Kamila. Do odmian późniejszych zalicza się Nantejska, Jawa i Atol, natomiast do późnych należą Perfekcja i Koral. Do najpopularniejszych odmian należą: Amager, Amsterdamska, Lenka, Perfekcja. Obecnie wyróżnia się 60 gatunków marchwi. W okresie zimowym marchew przechowywać można w kopcach lub w piwnicach w pojemnikach z piaskiem.

W dzisiejszych czasach marchew panuje we wszystkich kuchniach świata. Spożywana jest jako warzywo w różnych formach, zestawach oraz kombinacjach, w postaci surowej, jako składnik surówek, dodatek do potraw głównych, do zup, jako sok i inne. Wykorzystywana jest jako warzywo pastewne. Korzenie po upieczeniu stanowią substytut kawy. Olejki pozyskiwane z marchwi wykorzystywane są do aromatyzowania likierów oraz do kosmetyki.

Marchewka jest bardzo popularnym warzywem, którą można spożywać przez cały rok. Jej bogactwo objawia się w postaci zawartości sodu, potasu, wapnia, kobaltu, żelaza, karotenu, witamin E, K, B1, B2, B3 oraz beta-karotenu, który przekształcany jest przez organizm na witaminę A. Warzywo to zawiera błonnik pokarmowy, który reguluje pracę jelit oraz jest niskokaloryczne, ponieważ zawiera tylko 41 kcal w 100 g, dlatego polecane jest w przypadku diet redukujących masę ciała. Jej obecność powinna być stała w diecie każdego człowieka. Codzienne spożywanie marchwi poprawia widzenie. Warto ją jeść w każdej postaci – zarówno surową, jak i gotowaną. Marchewka wpływa pozytywnie na wzrok, wzmacnia układ odpornościowy, chroni przed występowaniem chorób układu krążeniowego, przeciwdziała miażdżycy, zmniejsza obfite krwawienia podczas miesiączki, pomaga w profilaktyce raka prostaty, wpływa pozytywnie na wygląd skóry i wzmacnia opalanie, wpływa na produkcję kolagenu, wzmacnia włosy, przeciwdziała występowaniu objawów cukrzycowych, obniża poziom cholesterolu we krwi oraz przeciwdziała obecności nowotworów w organizmie człowieka – zapobiega rakowi krtani, jamy ustnej, przełyku i pęcherza moczowego.

Można ją przyrządzać na różne sposoby – gotować na parze, jak i w wodzie lub w zupie czy z mięsem. Jest doskonałym składnikiem na surowo do sałatek. Samotnie sprawdza się jako przekąska. Można ją przedstawić w odsłonie na słodko, w piure bądź jako dodatek do ciastek i ciast.  Z marchwi można stworzyć zupę marchwiankę, która nadaje się jako lek na biegunkę i ból brzucha – stosowana często u niemowląt. Dzięki regularnemu piciu soku i jedzeniu innych przetworów z marchwi u dzieci wzmacnia się naturalna odporność, co zmniejsza występowanie chorób wirusowych i bakteryjnych. Jej stosowanie przyspiesza gojenie się ran trądzikowych.

Na wniosek Portugalii w Unii Europejskiej została uznana również jako owoc, ponieważ w Portugalii produkują z niej dżem, a w rozumieniu Unii Europejskiej dżem powstaje z owoców. Dobrym sposobem na zrelaksowanie skóry i włosów jest stworzenie w domowych warunkach maseczki marchewkowej, która wygładza skórę, a włosom nadaje siłę i blask. Ugotowaną marchew blendujemy  z jogurtem. Przygotowaną pulpę nakładamy na twarz i włosy i cieszymy się jej prozdrowotnymi właściwościami, jednak należy pamiętać, że zawarte barwniki w marchwi mogą spowodować zabarwienie na kolor pomarańczowy włosów blond. Regularne stosowanie maseczki marchewkowej odmładza skórę, wygładza zmarszczki i zwalcza występowanie wolnych rodników.

Bardzo ważne jest to, aby marchew, którą jemy pochodziła ze sprawdzonych źródeł, najlepiej od lokalnych producentów warzyw. Warto wiedzieć, że warzywa, które spożywamy    i podajemy bliskim są wysokiej jakości. Marchew to tanie i łatwe w uprawie warzywo, dlatego jeżeli posiadamy własny ogródek, warto ją zasiać   i cieszyć się jej naturalnymi walorami smakowymi. Marchew wyprodukowana w naszym ogrodzie będzie nam najbardziej smakować.

Magdalena Kulus, KPODR

Fot. pixabay.com.pl

Rękodzielnictwo – legalna sprzedaż wyrobów

Twórczość ludowa i rękodzielnictwo to płaszczyzny, gdzie przejawia się folklor i tradycja. Okazuje się, iż mogą one stanowić dodatkowe źródło dochodu w gospodarstwach rolnych.

Przyjrzyjmy się więc bliżej tym formom przedsiębiorczości na obszarach wiejskich. Rękodzielnictwem można  zajmować się rejestrując jedną z możliwych do wyboru form działalności gospodarczej, takich jak jednoosobowa działalność gospodarcza (tzw. samozatrudnienie), co w przypadku tego rodzaju przedsięwzięć zdarza się najczęściej. W tym artykule chciałabym jednak przybliżyć czytelnikom zagadnienie twórcy ludowego i wskazać na inne, poza typową działalnością gospodarczą, możliwości legalnej działalności rękodzielniczej.

Wiele osób posiada zdolności manualne i chęci do wykonywania różnych wyrobów rękodzielniczych. Obdarzeni kreatywnością twórcy czerpią przyjemność z oddawania się robótkom ręcznym, tworzenia różnego rodzaju wyrobów użytkowych i ozdobnych. Obserwuje się również modę na powrót do starych, ginących zawodów, takich jak na przykład kowalstwo. Często stają się one przedmiotem hobby, to z kolei może przerodzić się w źródło zarobkowania.

Jeżeli wyroby rękodzielnicze związane są z dziedzictwem kultury materialnej wsi – wówczas osoby je wytwarzające to twórcy ludowi. Czerpią oni ze skarbca regionalnych tradycji, tworzą oryginalne, indywidualne i niepowtarzalne dzieła, które są wizytówką danego obszaru. Istnieje wiele definicji twórcy. Skupimy się na definicji cytowanej za Stowarzyszeniem Twórców Ludowych, którego główna siedziba znajduje się w Lublinie. Jego członkami są eksperci z dziedziny etnografii, muzealnicy oraz najważniejsi – twórcy ludowi. Aby mieć status twórcy ludowego należy przejść weryfikację przeprowadzoną przez Stowarzyszenie. Organizacja ta otacza opieką prawną i merytoryczną twórców ludowych. Kim oni są definiuje Konwencja UNESCO ws. ochrony dziedzictwa kulturowego. Zawiera ona między innymi kwestie identyfikacji autentycznego twórcy ludowego (depozytariusza). Twórcą ludowym w rozumieniu Stowarzyszenia Twórców Ludowych (STL) jest osoba fizyczna, która wykonuje dzieła sztuki ludowej, umiejętności ich wykonania nabyła w drodze przekazu bezpośredniego od mistrza z regionu swego pochodzenia (obserwacji), której dzieło reprezentuje wysoki poziom mistrzostwa warsztatowego – artystycznego – i jest zgodne z tradycyjnymi kanonami charakterystycznymi dla danego regionu. Środowisko współczesnych twórców w dziedzinie kultury ludowej opowiada się za stosowaniem względem całej ich grupy terminu twórca ludowy. Wśród nich wyróżnić można w zależności od zakresu działań: artystów (np. muzyk, pisarz ludowy, malarz), rzemieślników (bednarz, kowal, stolarz, budowniczy instrumentów ludowych, plecionkarz, garncarz, tokarz, snycerz, meblarz, kuśnierz, łyżkarz, tkaczka, sitarz, krawiec itd.) oraz rękodzielników. Ci ostatni to na przykład hafciarka, koronkarka, wycinankarz, piernikarz, twórca plastyki obrzędowej (np. pisanek, palm, szopek), twórca plastyki zdobniczej (np. kwiatów z bibuły, firanek itp.). Konkretny twórca ludowy często łączy kilka dziedzin, np. jednocześnie gra na instrumencie, śpiewa i tańczy, tworzy plastykę obrzędową i zdobniczą, jest na przykład poetą ludowym i rzeźbiarzem. Z tego powodu nie można mówić o typach twórców ludowych, lecz o typach działalności twórcy ludowego. Dlatego STL certyfikuje i weryfikuje konkretne wytwory, a nie całą twórczość danej osoby. Istnieje również pojęcie twórcy profesjonalnego w dziedzinie twórczości ludowej, które odpowiada statusowi mistrza. Twórcy ludowi ubiegający się o status mistrza określani są adeptami w dziedzinie twórczości ludowej. To rozróżnienie wprowadza jasną hierarchię w środowisku osób zajmujących się twórczością ludową.

Aby przejść weryfikację najlepiej najpierw zgłosić się do najbliższego Muzeum Etnograficznego. Pracujący tam eksperci – etnograf i opiekun regionalny STL ocenią nasz dorobek, wystawią stosowną opinię i posłużą radą co do dalszej procedury weryfikacji. Następnie należy zgłosić się do STL składając odpowiedni wniosek wraz załącznikami (opinią, innymi dokumentami i wykonanymi pracami). Co jest brane pod uwagę? Między innymi dorobek kandydata, udział w konkursach, wystawach, targach, konferencjach. Oceniane są też wykonane prace pod względem zgodności z tradycją regionu. Nie jest to więc taki łatwy proces. Z pewnością nie da się go przebrnąć nie posiadając już praktyki, doświadczenia i własnego dorobku. Jednak po pozytywnym przejściu weryfikacji twórca staje się członkiem STL. Rękodzielnik zyskuje wówczas szeroko rozumianą promocję, wsparcie merytoryczne swojej działalności, możliwości uczestnictwa w wielu wydarzeniach kulturalno-targowych, wystawach. Posiadanie legitymacji STL często pozwala uzyskać preferencyjne warunki dla wystawców na różnego rodzaju imprezach targowych. Twórcy mogą w ich trakcie sprzedawać produkty w ramach tzw. sprzedaży okazjonalnej, jednak tu interpretacje kontrolerów skarbowych bywają różne i jest to kwestia uznaniowa, zależna również od wielu okoliczności. Dlatego lepiej bardziej sformalizować taką działalność. Przynależność do Stowarzyszenia daje możliwość rozliczania się z Urzędem Skarbowym w formie karty podatkowej. Na podstawie art. 23 ust 1a ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym, podatek w formie karty podatkowej mogą opłacać między innymi osoby fizyczne nie będące przedsiębiorcami, w tym rolnicy równocześnie prowadzący gospodarstwo rolne. Przepisy mówią, że osoby zajmujące się wytwórczością ludową i artystyczną, polegającą na wytwarzaniu wyrobów wyłącznie w sposób rękodzielniczy, przy zastosowaniu obróbki maszynowej jedynie do wstępnej obróbki surowca, mogą skorzystać z opodatkowania w formie karty podatkowej. Warunkiem jest właśnie kwalifikacja wyrobów przez Stowarzyszenie Twórców Ludowych. Działalność w tym zakresie może być wykonywana z udziałem członków rodziny, pozostających we wspólnym gospodarstwie domowym i obejmować również sprzedaż wyrobów, ich wykonywanie z materiałów powierzonych oraz naprawę. W przypadku tej formy opodatkowania wartość wpłacanego podatku dochodowego jest stała i nie odnosi się do osiąganych przychodów. W 2021 roku stawki tego podatku na usługi w zakresie wytwórczości ludowej i artystycznej wynosiły od 35,00 zł (w miejscowościach do 5 000 mieszkańców) do 77,00 zł (w miejscowościach powyżej 20 000 mieszkańców). Trzeba przyznać, że są to niewielkie pieniądze, jednak aby rozliczać się w ten sposób trzeba przejść opisaną ścieżkę weryfikacji. Ponadto prace twórcy ludowego powinny cechować się ścisłym związkiem z dziedzictwem kulturowym regionu, co jest pewnym ograniczeniem.

Tymczasem na rynku istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na wyroby „hand made” (ręcznie robione), niekoniecznie mające związek z folklorem, tradycjami regionalnymi. Co zatem z pozostałymi rękodzielnikami, jakie istnieją dla nich rozwiązania co do rodzaju prowadzonej działalności? Jedną z nich jest sprzedaż wyrobów rękodzielniczych za pośrednictwem kół gospodyń wiejskich. KGW wpisane do rejestru prowadzonego przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ma możliwość legalnego handlu i uzyskania dochodu z prowadzonej, zgodnie z Ustawą o KGW, sprzedaży, między innymi wyrobów sztuki ludowej, rękodzieła, rzemiosła ludowego i artystycznego. Sprzedaż tę powinno się ewidencjonować i rozliczać zgodnie z przepisami o KGW. Należy jednak zaznaczyć, że taka sprzedaż będzie stanowić dochód danego koła, a nie poszczególnych jego członków. Jeśli więc chcemy uzyskiwać indywidualne korzyści ze sprzedaży swoich wyrobów, powinniśmy wybrać inną formę działalności.

Może to być na przykład działalność nieewidencjonowana (nierejestrowana). Ten rodzaj zwany jest często działalnością „na próbę”. Przychody z tej działalności nie powinny przekroczyć połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę. W 2022 roku wynagrodzenie minimalne wynosi 3 010 zł brutto, co oznacza, że z działalności nierejestrowanej możemy uzyskać do 1 505 zł brutto w danym miesiącu można podjąć tę działalność, jeśli w okresie ostatnich 60 miesięcy nie prowadziło się żadnej działalności gospodarczej. Osoby podejmujące tę działalność są zwolnione z podatku VAT ze względu na niewielki dochód. Aby stać się płatnikiem VAT sprzedaż w roku musiałaby przekroczyć 200 tys. zł, co w tym przypadku jest niemożliwe. Należy tu jednak zaznaczyć, iż istnieją pewne produkty, od których jesteśmy zobowiązani płacić podatek VAT, niezależnie od wartości sprzedaży. Towary te zostały wymienione w załączniku nr 12 do ustawy o VAT (Dz.U. z 2021 poz. 685). Chodzi tu między innymi o metale szlachetne i metale platerowane metalem szlachetnym (mogą to być na przykład posrebrzane zawieszki do kolczyków) oraz materiały do rzeźbienia pochodzenia roślinnego lub mineralnego i artykuły wytworzone z takich materiałów (wosk, stearyna, gumy, żywice). Działalności nieewidencjonowanej nie rejestrujemy w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), ale można złożyć zgłoszenie rejestracyjne VAT-R w Urzędzie Skarbowym. Jest się wówczas zaewidencjonowanym w rejestrze VAT, który w pewnym zakresie jest ogólnodostępny i uwiarygodnia przedsiębiorcę. W przypadku działalności nieewidencjonowanej nie ma jakichkolwiek obowiązków dotyczących ZUS czy KRUS. Rozliczamy się z Urzędem Skarbowym na zasadach ogólnych poprzez złożenie zeznania rocznego – PIT 36 w terminie 15 lutego – 30 kwietnia roku następnego (wiersz 9, część D „Działalność nierejestrowana”). Od kwot należnych, a nie zapłaconych nie płaci się podatku dochodowego, ale mogą one wpłynąć na przekroczenie limitu miesięcznego. Płacimy podatek dochodowy w wysokości 17% dochodu po obniżeniu go o kwotę wolną od podatku, która w 2022 roku wynosi 30 000 zł. Po przekroczeniu limitu 1 505 zł/miesiąc jest 7 dni na zarejestrowanie działalności gospodarczej w CEIDG. Prowadząc tego rodzaju działalność pamiętajmy, że na żądanie kupującego jest się zobowiązanym wystawiać rachunki. Rachunek taki powinien zawierać: nr kolejny, datę wystawienia, dane sprzedawcy i nabywcy, nazwę towaru/usługi, kwotę do zapłaty. Obowiązkowe jest również prowadzenie uproszczonej ewidencji sprzedaży. Kasa fiskalna – nie jest w tym przypadku obowiązkowa, bo nie zostanie przekroczony roczny limit sprzedaży 20 tys. zł. Przyjmując tę formę działalności nie mamy możliwości odliczenia żadnych kosztów.

Gdy rozwiniemy się i będziemy chcieli więcej sprzedawać warto pomyśleć o zarejestrowaniu działalności gospodarczej, która może przybierać różne formy.

Anna Dykczyńska, KPODR

Fot. A. Dykczyńska, W. Lisiecki

W harmonii z tradycją…

Jak często odwiedzamy muzea? Myślę, że raczej rzadko. Tymczasem jest to ciekawy sposób na spędzenie wolnego czasu. Takie odwiedziny, dają szansę cofnąć się w czasie, spojrzeć w przeszłość, poznać nasze korzenie, na chwilę się zatrzymać i wyobrazić sobie dawne życie naszych przodków.

 

Taką okazją było kolejne spotkanie z cyklu „Niedziela z kustoszem” w Muzeum Etnograficznym przy Bulwarach im. Marszałka Józefa Piłsudskiego we Włocławku. Tym razem odbyło się ono na wystawie czasowej pt. „W harmonii z tradycją. 40-lecie Oddziału Stowarzyszenia Twórców Ludowych we Włocławku. Sztuka ludowa, rękodzieło i rzemiosło. Prace Twórców należących do Oddziału w latach 1981–2021”. Towarzyszyła jej obszerna publikacja poświęcona wszystkim twórcom należącym do włocławskiego Oddziału STL. Uczestników spotkania oprowadzili autorzy wystawy: Dorota Kalinowska, Krystyna Pawłowska, Karolina Bandziak-Kwiatkowska i Michał Kwiatkowski. Wystawa obejmowała ponad 130 prac wykonanych przez 71 twórców, należących do Oddziału STL na przestrzeni 40 lat, reprezentujących takie dziedziny, jak hafciarstwo i koronkarstwo, rzeźbiarstwo, malarstwo, zdobnictwo wnętrz, malowanie fajansu, kowalstwo, garncarstwo, plecionkarstwo oraz zabawkarstwo. Większość obiektów pochodziła ze zbiorów etnograficznych włocławskiego muzeum, a kilka prac zostało wypożyczonych od osób prywatnych.

Specjalnym gościem była pani Aleksandra Zawacka, prezes Oddziału STL we Włocławku, twórczyni zajmująca się zdobieniem wnętrz, papieroplasyką i poezją. Rodowita Kujawianka wraz z mężem, również twórcą ludowym – rzeźbiarzem, prowadziła gospodarstwo rolne w Wichrowicach. Obecnie oboje są emerytami. Ich prace przyozdabiają Muzeum na Bulwarach, ale wiele z nich znajdziemy również w chatach i na terenie skansenu w Kłóbce, będącego oddziałem Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku. Państwo Zawaccy współpracują również z Oddziałem w Zarzeczewie Kujawsko-Pomorskiego  Ośrodka Doradztwa Rolniczego – zawsze są obecni na naszych imprezach targowych.

Tematem pierwszej części wystawy był haft i koronkarstwo. Dorota Kalinowska opowiadała, iż przed wojną haft kujawski pojawiał się tylko na elementach stroju ludowego, przyozdabiano nim fartuchy, halki, czepce, kołnierzyki, kryzy. W czasie wojny i po wojnie stroje nie były noszone i pojawiło się ryzyko zaginięcia tradycji hafciarskiej. Na przełomie lat 40. i 50. XX w. muzealnicy organizowali kursy haftu. Umiejętności przekazywały przedwojenne hafciarki. Organizowano wiele pokazów i konkursów, a prace pokonkursowe często kupowane były do muzeów. W latach 60. wprawne twórczynie ludowe dokonały przeniesienia wzorów haftu kujawskiego na współczesne formy, takie jak bielizna stołowa, pościelowa, elementy współczesnego stroju kobiecego. Było to dość proste, ponieważ haft kujawski biegnie wzdłuż brzegów. Ławo przeniesiono go więc na bieżniki, obrusy, serwety. Dzięki temu haft kujawski został uznany za współczesną sztukę ludową. Eksponaty na wystawie wykonane były przez 16 twórczyń należących do STL. Można było dostrzec, iż haft współczesny nie odbiega w swej formie od tradycyjnego. Prezentowano też koronkarstwo szydełkowe oraz frywolitkę. Formy te nie mają bezpośredniego związku z konkretnymi regionami. Występowały jako elementy wystroju wnętrz już przed wojną, w miastach i na wsi, dlatego Muzeum gromadzi i prezentuje również te prace. Warto je pokazywać, ponieważ liczą się umiejętności i artyzm twórców.

Kolejna część wystawy, prezentowana przez Krystynę Pawłowską, to zdobnictwo obrzędowe, rzeźba, malarstwo. Eksponowane były kwiaty z bibuły, z których tworzono bukiety, tzw. rózgi kujawskie, palmy wielkanocne. Czołową twórczynią w tej dziedzinie jest Aleksandra Zawacka. Światło, kurz, czas sprawiają, że kwiaty te nie są trwałe. Gospodynie przyozdabiające nimi swe chaty musiały co jakiś czas wyrabiać nowe, szczególnie przed świętami. Kwiaty były też ozdobą charakterystycznych dla Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej pająków wykonywanych ze słomy lub trzciny – te dzieła również można było podziwiać. Artystką, która zasługuje na uwagę w tej dziedzinie była Leokadia Wolska, tworzyła ona pająki „kryształowe”, z dodatkowymi zwisającymi elementami. Podobnie działająca do dziś Wanda Okupska z Dobrzelewic, ta jednak dodatkowo jest znana z wyplatanych ze słomy szkatułek, talerzy itp. Na wystawie podziwiano także rzeźbę. Motywacja jej tworzenia była inna, niż w przypadku haftu. Motorem napędowym jest tu bowiem wewnętrzna potrzeba wynikająca z psychiki twórcy, a nie kontynuacja, jak w przypadku haftu. Co prawda są wyjątki, jak na przykład charakterystyczna dla kujawsko-dobrzyńskiej rzeźby ludowej  Matka Boska Skępska. Charakteryzuje się ona symetrią twarzy. Temat Madonny Skępskiej, od czasu jej koronacji w XVIII wieku zdominował sztukę ludową naszego regionu. Przed wojną w większości kapliczek na Kujawach i Ziemi Dobrzyńskiej można było spotkać jej przedstawienie. W czasie wojny wiele z nich zostało zniszczonych. Postać Madonny Skępskiej w kapliczkach przydrożnych oraz osóbki w „świętych kątach” w chatach, które szczególnie zaistniały po upadku Powstania Styczniowego, świadczą o tym, iż twórczość rzeźbiarska przed wojną miała głównie charakter sakralny (tzw. rzeźba kultowa). Po wojnie, z wiadomych względów, panował trend odchodzenia od sakralności. Poprzez organizowanie licznych konkursów i wystaw starano się przekonać twórców do tworzenia rzeźb świeckich. Na wystawie zaprezentowano między innymi prace: Karola Ziemko, Feliksa Maika (pierwszego prezesa włocławskiego STL-u), Tadeusza Frąckowiaka, Krzysztofa Zawackiego, Jana Durkiewicza, który jest również malarzem oraz Bogumiły Kamyszek. Nietypowym akcentem były również wyjątkowe rzeźby ceramiczne Stanisława Zagajewskiego, artysty z nurtu art brut (sztuki prymitywnej, intuicyjnej, surowej). Ten ostatni jest szczególną wizytówką Włocławka. Przybył do tego miasta w 1963 roku, gdyż tu, w działającej już wówczas fabryce fajansu, były piece do wypalania ceramiki, które mu udostępniono. Twórcy ci posiadali różne profesje, w ich gronie znajdziemy między innymi nauczyciela, elektryka, technika chemika, rolnika, stolarza. To dowód na to, iż właściwie każdy może z wewnętrznej potrzeby, jeśli taką czuje, złapać dłuto i tworzyć.

Na wystawie nie mogło zabraknąć jakże charakterystycznego dla Włocławka fajansu. Ekspozycję zaprezentowała Karolina Bandziak-Kwiatkowska. Choć nie ma on odniesienia do sztuki ludowej, w okresie powojennym malarki fajansu wstępowały do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Dzięki temu miały możliwość pozyskiwania stypendiów, które między innymi kupować biskwit, czyli półfabrykat ceramiczny będący wstępnie spieczoną masą ceramiczną, po pierwszym wypaleniu, niepokrytą szkliwem. Ćwiczyły na nim swe umiejętności. Malarnia i piece do wypału w fabryce fajansu były im udostępniane po godzinach pracy. Na wystawie zaprezentowano prace 25 osób, wśród których znalazł się jeden mężczyzna, Stanisław Wichrowski. Pierwsze wzory fajansowe powstały w latach 20. ubiegłego wieku. Malarki pracowały według określonego kanonu, ale mogły wykazywać swą inwencję twórczą odnośnie wzorów. Stąd każdy twórca wytworzył swój specyficzny, charakterystyczny styl. W okresie powojennym najbardziej utytułowanymi, wielokrotnie nagradzanymi malarkami były Kazimiera Rzeczkowska i Jadwiga Kiełkowska. Ich prace również znalazły się na wystawie. Malarki, ucząc się, wprawiały się na uszkodzonym fajansie lub na skorupach. Dopiero wyszkolona malarka trafiała do malarni w fabryce fajansu. Nie od razu też malowała pełne wzory. Na początku były to prace uzupełniające inne malatury. Dopiero po zdobyciu doświadczenia, w czym pomagała przynależność do STL, stawały się pełnoprawnymi malarkami fajansu, który stał się częścią tradycji regionu. Choć nie wiąże się on bezpośrednio z folklorem, wpisał się bardzo mocno w świadomość mieszkańców Włocławka.

Oprócz wymienionych wcześniej, zwiedzający mogli obejrzeć eksponaty i posłuchać opowieści Michała Kwiatkowskiego na temat garncarstwa, zabawkarstwa, plecionkarstwa oraz kowalstwa artystycznego. Do włocławskiego Stowarzyszenia Twórców Ludowych należało tylko dwóch garncarzy – Wojciech Mularski i Stanisław Stępkowski. W garncarstwie transmisja umiejętności następowała z ojca na syna. Garncarze najpierw tworzyli formy użytkowe. Z czasem, gdy w sprzedaży pojawiały się naczynia wytwarzane fabrycznie, garncarstwo zaczęło realizować się na płaszczyźnie zdobnictwa artystycznego. Zmienili się odbiorcy produktów, nie byli to już mieszkańcy wsi, ale miast, chcący przyozdobić wnętrza swych domów. Dla Kujaw charakterystyczna jest ceramika siwa (czarna). Zainteresowanie nią w latach 80. spadło, zaczęto więc wytwarzać ceramikę brązową. Zabawkarstwo nie miało swych przedstawicieli w STL. Dopiero niedawno pojawił się Roman Gawliński, którego prace zaprezentowano na wystawie. Dawniej zabawek jako takich nie produkowano. Powstawały one gdzieś na marginesie, tworzone przez rodziców, wujków itp. Stąd można je określić jako rękodzieło. Interesującym wątkiem dawnego rękodzielnictwa jest plecionkarstwo. Wyplatanie, tworzenie form użytkowych, było niegdyś powszechne na wsi. Tam, gdzie były dogodne warunki, tereny podmokłe obfitujące w wiklinę, całe rodziny specjalizowały się w wyplataniu. Na wystawie zaprezentowano zaś koszyki wyplatane z korzeni sosny autorstwa Antoniego Wasielewskiego z Adaminowa. Mieszkał on w otoczeniu lasów sosnowych. Gdy prowadzono wyręby drzew, pan Antoni pozyskiwał korzenie, które były giętkie i sprężyste. Przecinał je na cienkie taśmy i otrzymywał materiał do wyplatania. Na uwagę zasługuje również kowalstwo artystyczne, które w obliczu powszechnie dostępnych wyrobów fabrycznych, przeżywa nie najłatwiejsze chwile. Dawniej kowalstwo pełniło głównie funkcję użytkową, zdobnictwo zaś funkcjonowało na dalszym planie. Dziś jest odwrotnie – siłą kowalstwa są wyroby artystyczne. W naszym regionie obecnie największymi osiągnięciami mogą poszczycić się dwie rodziny kowalskie: Jędrzejewscy z Osięcin oraz Szmitowie z Piotrkowa Kujawskiego.

Na zakończenie prezes Aleksandra Zawacka zachęcała zwiedzających do zajęcia się rękodziełem. Mówiła, iż wśród członków STL są głównie emeryci, ale pojawiają się również młode osoby, dzięki czemu, jak mówi pani Ola – „coś po sobie zostawią i przekażą”. Oddział jest mały, ale działa prężnie, promując Kujawy, które są już rozpoznawalną marką. Pani Ola nie tylko opowiedziała o sztuce ludowej z perspektywy twórcy, ale też w ujmujący sposób podzieliła się z uczestnikami spotkania swoją poezją.

Zachęcam wszystkich do śledzenia ofert muzeów. Wizyta w nich może być doskonałą odskocznią od codzienności, wpłynie na nasz rozwój osobisty, jest to też ciekawa propozycja spędzenia wolnego czasu. Może podczas zwiedzania odżyją wspomnienia z dawnych lat, może ta przeszłość zamknięta w eksponatach zainspiruje nas i wpłynie na naszą przyszłość?

 

 

Uczestnicy wystawy – druga od prawej – Aleksandra Zawacka, prezes Stowarzyszenia Twórców Ludowych Oddział we Włocławku

Fajans włocławski

Jesienna orka, Jan Durkiewicz

Krata okienna, Andrzej Jędrzejewski

Kryza, Regina Majchrzak

Matka Boska Ostrobramska Karola Ziomko w otoczeniu rózg kujawskich Aleksandry Zawackiej

Matka Boska Skępska, Krzysztof Zawacki
 

Tekst i fot. Anna Dykczyńska, KPODR

Kujawska tradycja igłą i nicią malowana

W 2019 roku na łamach naszego miesięcznika opisywaliśmy regiony etnograficzne naszego województwa, ich kulturę, folklor, obrzędowość. Zawracaliśmy uwagę na hafty regionalne, wskazując, że te najbardziej charakterystyczne to między innymi haft borowiacki, pałucki, kujawski. Jednak jeśli nie będzie osób kontynuujących tradycje hafciarskie, nawet te znane i popularne wzory zaginą.

 

O stoją folkloru i tradycji są koła gospodyń wiejskich. Dawnymi laty organizowały one kursy haftu dla swoich członkiń. Starsze panie przekazywały swoje umiejętności młodszym. W ten sposób kultywowano tradycję zdobienia strojów ludowych. Wzory te z czasem przenoszone zostały na różne przedmioty użytkowe, takie jak pościel, bieżniki, obrusy, serwety, woreczki na orzechy, a dziś nawet na maseczki. Obecnie żyje coraz mniej osób, które mogłyby rzetelnie przekazać kanony tradycyjnego haftu. Choć powstają nowe koła gospodyń wiejskich, to nie ma wśród członkiń osób, które mogłyby nauczyć swoje koleżanki prawdziwego, tradycyjnego haftu. Jednocześnie obserwujemy renesans folkloru, który jest obecny w różnych sferach naszego życia, staje się elementem promocji regionów, walorem turystycznym. W odpowiedzi na te potrzeby Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku podjęło ciekawą inicjatywę. Przygotowało projekt i wystąpiło z wnioskiem o pomoc finansową ze środków Funduszu Promocji Kultury Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu „Kultura ludowa i tradycyjna”. Szczęśliwie otrzymało dotację na realizację zadania „Haft kujawski ginie. Nauczmy, ocalmy!”, obejmującego wydanie publikacji pt. „Haft kujawski wczoraj i dziś. Katalog wzorów” oraz przeprowadzenie cyklu warsztatów praktycznych dotyczących tradycyjnego haftu kujawskiego. Publikacja jest źródłem informacji na temat typowych ściegów, wzorów i kompozycji oraz przemian w hafcie kujawskim. Oprócz informacji teoretycznych zawiera ona cenny zestaw wielkoformatowych, tradycyjnych wzorów haftu, które mogą być przydatne zarówno dla doświadczonych hafciarek, jak i osób początkujących.

W sierpniu i wrześniu 2021 r. w czterech ośrodkach (Muzeum Etnograficzne we Włocławku, Kujawsko-Dobrzyński Park Etnograficzny w Kłóbce, Muzeum Stanisława Noakowskiego w Nieszawie oraz Gminny Ośrodek Kultury w Osięcinach) zorganizowane zostały warsztaty haftu kujawskiego prowadzone przez doświadczone hafciarki zrzeszone w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych. Ważnym aspektem jest to, iż uczestniczki miały dostęp do eksponatów znajdujących się w Muzeum, do autentycznych prac wykonanych przed laty przez hafciarki. To z pewnością bardzo pomogło w nabyciu cennych umiejętności podczas spotkań w ramach projektu. Uczestniczki miały też kontakt z etnografami, zapoznały się na wstępie z historią haftu, nabyły wiedzę teoretyczną, potem zaś rozpoczęła się nauka podstawowych ściegów, motywów, wzorów. Na koniec każda uczestniczka wykona pracę finałową. Oczywiście zostanie zorganizowana wystawa tych prac.

Koordynatorem projektu jest pani Beata Wąsik – kierownik Działu Edukacji i Promocji z włocławskiego Muzeum. Merytorycznie wspiera uczestniczki etnograf Dorota Kalinowska. Zajęcia prowadzą dwie twórczynie ludowe: Krystyna Zagrabska (Stowarzyszenie Twórców Ludowych – Oddział Włocławek) oraz Henryka Derezińska (STL Oddział Bydgosko-Toruński). Miałam okazję rozmawiać z panią Henryką. W STL jest ona od 30 lat. Jest rodowitą Kujawianką, choć jej rodzice pochodzili z Poznania. Z wykształcenia jest pedagogiem. W latach 70. ubiegłego wieku pracowała w przedszkolu w Kobylnikach (powiat inowrocławski). Bardzo chciała, aby „jej” przedszkole się wyróżniało, aby działo się tu coś wartościowego. Nawiązała kontakt z uznaną twórczynią ludową, również nauczycielką, panią Marią Patyk ze Sławska Wielkiego. Obie zorganizowały kurs haftu dla rodziców przedszkolaków. Od tego się zaczęło. Skończyło się zaś na napisaniu programu „Folklor kujawski w grupie dzieci sześcioletnich”, który został zatwierdzony przez Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy. Według tego programu przedszkole prowadziło zajęcia, ucząc dzieci lokalnego folkloru, zaszczepiając w nich tradycje regionalne i lokalną tożsamość. Mamy wyhaftowały obrusy i serwety do przedszkola, elementy strojów ludowych, w których z czasem dzieci zaczęły występować. Przedszkole rozwinęło się pod kątem folkloru. Na boazerii w korytarzach namalowane były fajansowe wzory. Pani Patyk uczyła też robienia kwiatów z bibuły – kolejnego tradycyjnego kujawskiego wyrobu. Kwiaty były na co dzień obecne w chatach, z nich komponowano palmy wielkanocne, rózgi kujawskie przyozdabiające domowe ołtarzyki. Kwiaty z bibuły stanowiły też element słomianych pająków podwieszanych u sufitów. O przedszkolu zrobiło się głośno. Czy ten scenariusz choć w części powtórzy się w przypadku hafciarskiego projektu? Myślę, że tak, gdyż jego uczestniczki to prawdziwe pasjonatki. Są nimi mieszkanki obszarów wiejskich, ale także Włocławianki, muzealnicy chcący pogłębić swoją wiedzę i umiejętności, jest również studentka etnologii i antropologii. Uczestniczki zazwyczaj miały w przeszłości, bądź mają, kontakt z rękodziełem, udzielają się społecznie będąc członkiniami KGW lub zespołów ludowych. Mówią o tym, że babcie, mamy czy siostry haftowały i od nich się uczyły, lecz często nie wykorzystywały potem tych umiejętności. Na kurs zgłosiły się, aby odświeżyć i poszerzyć wiedzę, nauczyć się haftu kujawskiego od nowa. Pani Henryka uczy tradycji, uczestniczki pochylają głowy nad swoimi pracami, a jednocześnie słuchają ciekawych opowieści miłośniczki Kujaw, jaką jest pani Henryka. Ona z kolei opowiada… Na przykład, iż dawniej haft kujawski występował tylko na strojach ludowych. Strój zakładali dorośli, dzieci zaś – od dwunastego roku życia wzwyż. Dla młodszych nie opłacało się bowiem „narządzać” stroju, bo zbyt szybko wyrastały z niego, a taki strój nie był rzeczą tanią. Opowieść snuje się dalej, iż na święta kładziono obrus biały, nie haftowany, ale gładki. Później wprowadzono zmianę i obrusy, a także inne rzeczy użytkowe, takie jak poszewki na poduszki czy serwety zaczęto przyozdabiać haftem. Miło słucha się tych opowieści, ma się wrażenie, że cofamy się w czasie i patrzymy na życie naszych przodków.

Takie działania, jak zorganizowany przez Muzeum Etnograficzne we Włocławku kurs haftu kujawskiego, bardzo cieszą. Jest nadzieja, że ginących umiejętności faktycznie uda się nauczyć nowe adeptki i ocaleje nasze kujawskie dziedzictwo. Tymczasem zapraszam wszystkich czytelników do obejrzenia wystawy prac uczestniczek kursu, która odbędzie się 26 listopada w Muzeum Etnograficznym przy ul. Bulwary im. Marszałka Józefa Piłsudskiego 6 we Włocławku. 

 

Beata Wąsik, koordynator projektu z Muzeum Etnograficznego we Włocławku

 

Uczestniczki projektu przy pracy

 

Pierwsze wprawki

 

Pierwsza od prawej – prowadząca Henryka Derezińska

 

 

Tekst i fot. Anna Dykczyńska, KPODR

Zamyślenia i zabawy

Luty łączył karnawałowe zabawy i swawole z powagą święta liturgicznego Ofiarowanie Pańskie, zwane potocznie Matki Boskiej Gromnicznej. Obrzędy drugiego dnia lutego przypominają o przemijaniu, o chwilach dobrych i trudnych. Dawniej przynoszone do kościoła gromnice towarzyszyły człowiekowi od urodzenia aż do śmierci, czuwając i chroniąc w złym czasie. Ostrożnie niesiono święty ogień w palących się gromnicach do domu, a świecę obdarzano szacunkiem, nigdy nie używano jej do oświetlenia domu.

Jej przeznaczeniem było chronić od pożaru, wichury, gromu, przepędzać złe duchy w chwili śmierci. Przechowywano ją w kufrach i szafach, albo wieszano nad łóżkiem, razem z wielkanocną palmą, by w razie potrzeby po nią sięgać. W maryjne święta uroczyście zapalano gromnice przed obrazem Matki Boskiej, a w czasie nawałnic płonąca gromnica chroniła od nieszczęść. Podczas burzy zapaloną gromnicę stawiano na stole, wokół którego na wspólnej modlitwie zbierali się domownicy, bywało, że ojciec rodziny odczytywał ewangelię św. Jana. Wierzono, że gromnica ma moc uzdrawiającą. Przy bólu gardła trzykrotnie okadzano nią szyję, a bolącą głowę leczono przypalaniem włosów.  Z dniem Matki Boskiej Gromnicznej wiązały się też pogodowe przepowiednie, na przykład padający deszcz oznaczał rychłe nadejście wiosny.

Gromnica była nieodzowna przy konaniu. Rozwój cywilizacji zmienił wszystkie dziedziny życia, także śmierć. Dawniej ludzie umierali w domu, w otoczeniu rodziny i sąsiadów, którzy wznosili modły za duszę konającego, któremu wkładano w dłoń płonącą świecę, by odstraszyła złe duchy, złagodziła i skróciła ostatni moment życia. Celebrowano śmierć, ale też chętnie się bawiono, kiedy czas był po temu.

Charakterystyczne kujawskie zwyczaje i obrzędy karnawałowe obecne do dziś to chodzenie z kozą. Od tłustego czwartku do wtorku przed środą popielcową mieszkańcy przebrani za kozę, diabła, niedźwiedzia, śmierć, bociana, parę młodą, żyda, siorę, czyli mężczyznę przebranego za babę, szli w wesołym orszaku przez wieś, odwiedzając domostwa, składając życzenia pomyślności i płatając figle. Koza bodła rogami, bocian skubał dziobem, robili przy tym dużo zamieszania i radosnego rwetesu. Odgrywali też krótkie scenki, jak na przykład dojenie kozy przez babę. Koza przewracała babę, baba niestrudzenie starała się kozę wydoić, a kiedy się to wreszcie udało oblewała wszystkich wodą z wiaderka, do którego doiła kozę. Uciechy było, co niemiara i chętnie nagradzano członków orszaku drobnymi datkami „na sianko dla kozy” oraz jajkami, słoniną, ciastem, pączkami. Poczęstunek pakowała do kosza siora, a kolędnicy zapraszali wszystkich na zabawę do gospody.  Na podkoziołkowej zabawie nie mogło zabraknąć panien i kawalerów ociągających się ze zmianą stanu cywilnego. Panny dużo wcześniej zbierały drobne monety, by kupić sobie prawo zatańczenia z wybranym chłopakiem. Na eksponowanym miejscu przed kapelą stał talerz na datki, który dziewczęta ochoczo zapełniały.

Współcześnie na Kujawach kontynuuje się tę barwną tradycję i we wspomnianym czasie można spotkać barwne korowody przebierańców. Kolędnicy nie tylko odwiedzają gospodarstwa, zaczepiają również przechodniów i podróżnych, warto pamiętać, by nagrodzić ich choćby niewielką kwotą. Dawniej wierzono, że wędrówki orszaków przyspieszają nadejście wiosny. Przyspieszają czy nie, zabawa warta jest kontynuowania w kolejnych latach.

W ostatni dzień przed postem organizowano też wywożenie młodych mężatek. Zwyczaj ten polegał na przyjęciu do grona kobiet świeżo poślubionych mężatek. Panie przystrajały wóz chustami, firankami, wstążkami, przebierały się w zabawne stroje i wiozły młode mężatki. Pod groźbą wywrotki zmuszały pasażerki do darowania datków pieniężnych, którymi później płacono w karczmie. Ponadto mężowie byli zobowiązani wykupować żony i w ten sposób pula pieniędzy rosła i w karczmie bawili się wszyscy.

Zapusty kończą czas karnawału, a środa popielcowa rozpoczyna okres 40-dniowego postu, czasu rozmyślań i pokuty. Nie tak łatwo było ludziom wytrwać w powadze, więc potrzeba rozrywki znalazła ujście w zwyczajach półpościa. Mężczyźni rozbijali gliniane garnki wypełnione popiołem o drzwi chat, w których mieszkały panny na wydaniu albo rzucali je pod nogi przechodniom. Gdy ktoś,   a zwłaszcza dziewczęta, chciał uniknąć przykrej niespodzianki, mógł się wykupić dając kilka groszy na wódkę.

Tak łączono zabawę i powagę codziennych dni.

Laura Maciejewska
Kujawsko-Pomorski
Ośrodek Doradztwa Rolniczego

Fot. M. Grabczyńska

Zapraszamy KGW do wzięcia udziału – „Tradycyjna Gęsina Wiejska”

Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi rozpoczyna inicjatywę promującą przyzagrodowy chów gęsi i przetwórstwo gęsiny metodami naturalnymi pn. „Tradycyjna Gęsina Wiejska”. Inicjatywa kierowana jest do Kół Gospodyń Wiejskich, dzięki którym w polskim krajobrazie wiejskim będą mogły na nowo pojawić się powszechnie białe gęsi, a gospodarstwa rolne będą z tego czerpać dodatkowe dochody. Celem inicjatywy „Tradycyjna Gęsina Wiejska” jest wsparcie KGW w upowszechnianiu przyzagrodowego chowu gęsi i wytwarzania produktów z gęsiny w nawiązaniu do chlubnych tradycji polskich w tym zakresie.

Informacje o Inicjatywie dostępne są na stronie nikidw.edu.pl pod adresem:

https://nikidw.edu.pl/2020/05/25/zaproszenie-do-inicjatywy-tradycyjna-gesina-wiejska/

Źródło: https://nikidw.edu.pl/2020/05/25/zaproszenie-do-inicjatywy-tradycyjna-gesina-wiejska/

Marta Bettin 

KPODR Minikowo

Wiosenne rozmaitości

Majowo-czerwcowy hit to młode buraczki, które jada się z listkami, czyli w roli głównej botwinka. Świetny składnik wielu pysznych dań i przekąsek.

 

Chłodnik z buraczkami i porzeczką pełen antyoksydantów

Składniki: 3 buraczki większe, botwina, czerwona cebula, kawałeczek imbiru, 100 g czarnej porzeczki, 2 szklanki zimnego bulionu warzywnego, 1 ogórek, listki mięty do dekoracji i 1 jabłko, sól i pieprz.

Wykonanie: buraczki upiec w foli lub ugotować w łupinach. Cebulę i imbir pokroić w kostkę. Porzeczkę odszypułkować, umyć. Wszystko razem włożyć do blendera, zmiksować, doprawić do smaku. Schłodzić przelać do miseczek, a następnie udekorować poszatkowanym ogórkiem, jabłkiem i miętą.

Jeśli lubicie zabielane zupy, tę można udekorować kleksem gęstego jogurtu lub śmietany.

 

Botwinkowa tarta

Składniki: 1 filet z kurczaka, 1 duży lub dwa pęczki botwinki, 1 opakowanie ciasta francuskiego, kilka kostek sera typu feta, 1 cebula, 1 jajko do posmarowania ciasta, 2 łyżki posiekanej natki pietruszki lub innej zieleniny.

Przyprawy: świeżo mielony pieprz, sól czy tymianek.

Wykonanie: mięso pokroić razem z cebulką, usmażyć, doprawić. Listki botwinki i małe buraczki umyć i posiekać, dołożyć do mięsa i chwilkę razem smażyć.

Ciasto rozwinąć, odciąć z każdego boku pasek po 1 cm. Brzegi ciasta posmarować roztrzepanym jajkiem i nałożyć z powrotem odcięte paski i jeszcze raz jajko – w ten sposób powstaje nam rant-brzeg tarty. Na środek ciasta ułożyć lekko wystudzony farsz, posypać kostkami sera typu feta, ziołami i zieleniną.

Wstawić do nagrzanego piekarnika na 20 minut.

 

Sałatka z sosem z truskawek

Składniki: botwinka bez buraczków, 1/4 szklanki octu winnego, łyżka  miodu, szczypta soli, kilka pokrojonych truskawek, 1 opakowanie małych kulek mozzarelli, kilka migdałów, pestki z granatu.

Wykonanie: botwinkę opłukać, pokroić po skosie. Z octu, miodu i szczypty soli sporządzić sos lekko podgrzewając go w rondelku. Chwilę gotować aż sos lekko odparuje. Dokładać pokrojone truskawki. Ostudzić, a truskawki odcedzić. Na talerz – paterę układać botwinkę, następnie kulki mozzarelli                  i truskawki. Polać sosem. Dodać podprażone chwilę na suchej patelni migdały oraz na koniec pestki granatu.

 

Placki z cukinii z mascarpone

Składniki: 3 cukinie, 2 jajka, 4 łyżki jogurtu naturalnego, 2–3 łyżki mąki, posiekany szczypiorek, 1–2 ząbki czosnku, serek mascarpone (500 g), sok i skórka starta z cytryny, sól i pieprz.

Wykonanie: cukinie zetrzeć na tarce o grubych oczkach, wymieszać z jajkami, 2 łyżkami jogurtu, mąką i szczypiorkiem. Doprawić solą, pieprzem i czosnkiem. Z powstałej masy formować placuszki i smażyć na rozgrzanym oleju. Serek mascarpone wymieszać z pozostałym jogurtem, doprawić, dodać startą skórkę z cytryny. Placki odsączyć na papierowym ręczniku, podawać z kleksem serka, posypać posiekanym szczypiorkiem.

Placki można przygotować nie tylko z cukinii, ale i ze startych ziemniaków z dodatkiem marchwi i cebuli.

Chłodnik z avokado, groszkiem i rzodkiewką wzmacniający skórę, paznokcie i włosy

Składniki: awokado, 250 g groszku świeżego lub mrożonego, ok. 60 g rukoli, 1–2 cebule dymki – tylko szczypior, 1 pęczek rzodkiewek, 250 ml jogurtu naturalnego, 500 ml bulionu warzywnego, sól, pieprz i sok z limonki lub cytryny.

Wykonanie: groszek ugotować i szybko ochłodzić – zahartować w wodzie z lodem, by nie stracił koloru. Wszystkie składniki do chłodnika umieścić w blenderze, zmiksować. Dodać bulion i jogurt, pokrojone w plasterki rzodkiewki. Dobrze schłodzić. Zupę podawać np. w bulionówkach, udekorować całymi rzodkiewkami z listkami. Można podawać z grzankami np. z pszennej bułeczki.

 

Chłodnik z papryką i pomidorami

Składniki: 3 sztuki papryki, kawałek chili, 2 pomidory, ½ cebuli, bazylia, 1 litr bulionu, oliwa, 10 ml octu winnego, 2 ząbki czosnku. Do dekoracji kawałek papryki i kiełki.

Wykonanie: papryki upiec skropione oliwą ok. 20 minut. Zdjąć skórkę, miąższ pokroić. Cebulkę pokroić i wraz z czosnkiem na oleju lekko zeszklić. Dodać paprykę oraz posiekane pomidory. Zalać bulionem i miksować z ziołami i odrobiną octu oraz wybranymi przyprawami. Następnie dobrze schłodzić. Udekorować przed podaniem grzankami, ciętym chili i kiełkami.

Chłodnik można wzbogacić innymi pieczonymi warzywami, np. bakłażanami czy cukinią.

Magdalena Włodarska-Kasiuk

Kujawsko-Pomorski Ośrodek

Doradztwa Rolniczego

Wielkanoc

Święta Wielkiej Nocy i poprzedzający je Wielki Tydzień, to czas bardzo bogatej obyczajowości związanej z religią katolicką, choć dużo w niej również elementów ludowych wierzeń i praktyk, a im odleglejsze wieki, tym więcej ich było.

Dziś próżno szukać osób pamiętających zwyczaj kultywowany na początku Wielkiego Postu, w środę popielcową. Topiono wtedy w stawie bądź rzece kukłę, która symbolizowała zimę i śmierć, ale piszą o tym zwyczaju etnografowie. Stary, niekoniecznie związany z chrześcijaństwem zwyczaj, który kazał pożegnać zimę, kiedy to uśpiona przyroda wyglądała, jakby umarła, a przygotować się na wiosnę – początek życia i Zmartwychwstanie – życie nie tylko doczesne, ale przede wszystkim wieczne.

Tuż przed Wielkanocą, w Wielką Środę podobnie traktowano kukłę uosabiającą Judasza, przygotowaną z łachmanów wypchanych słomą i zaopatrzoną w trzydzieści szkiełek na pamiątkę trzydziestu srebrników. Wleczono ją ulicami przypominając zdradę Judasza i wznosząc okrzyki potępiające ten czyn. Jeszcze dzwony wzywały na nabożeństwa i msze, ale gwar Wielkiej Środy ustępował miejsca skupieniu i pobożności następnych dni.

W Wielki Czwartek dzwony milkły, w kościołach rozlegał się tylko odgłos drewnianych klekotek. Podobnie jest i dziś, ale  w czasach panowania królów obchody pamiątki Ostatniej Wieczerzy wyglądały zdecydowanie inaczej. Obrzędu mycia nóg dwunastu starcom (zwykle byli do biedacy), a później zasiadania z nimi do wspólnej wieczerzy przestrzegali dawniej królowie, biskupi, magnaci. Często też owych starców szczodrze obdarowywali. Według przekazów pewnego razu przed Zygmuntem Augustem stanęło w Wielki Czwartek dwunastu starców, którzy razem liczyli 1 300 lat. Król nie mył im osobiście nóg, ale w jego imieniu uczynił to ks. Adam Naruszewicz, który na dworze pełnił funkcję jałmużnika. Według innych opowieści ostatni władca Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Stanisław August Poniatowski, po obrzędzie mycia nóg usługiwał biedakom przy wieczerzy i każdemu z nich podarował strój, srebrną łyżkę, nóż i widelec, zawinięty w serwetę dukat.

W Wielki Piątek odwiedzano groby. W miastach, gdzie było więcej kościołów zwyczaj nakazywał obejść wszystkie, spędzić kilka chwil na modlitwie oraz ofiarować datek kwestującym. Jak dawniej przygotowywano groby w świątyniach? Ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728–1804) tak opisywał ich wygląd: „robione były w formę rozmaitą, stosowaną do jakiej historii, z Pisma Świętego Starego lub Nowego Testamentu wyjętej. Na przykład: reprezentowały Abrahama patyjarchę, syna swego Izaaka na ofiarę Bogu zabić chcącego, albo Józefa patryjarchę od braci swoich do studni wpuszczonego, albo Daniela proroka w jamie między lawami zostającego, albo Jonasza, którego wieloryb połyka paszczęką swoją i tym podobnie. Z Nowego Testamentu: Górę Kalwaryjską z zawieszonym na krzyżu Chrystusem, z żołnierzami, którzy Go krzyżowali i z tłumem Żydowstwa, którzy się temu krzyżowaniu przypatrywali;” Grobów strzegły warty, na pamiątkę straży pełnionej przez żołnierzy Piłata, a i dziś w kościołach możemy je spotkać. Wielki Piątek był dniem pobożności, skupienia, żalu, postu, ale nie tylko – kobiety uderzały rózgą mężów i dzieci zapobiegając w ten sposób ich ewentualnym występkom. Zanurzano się w rzekach, często wjeżdżając do nich konno, by ustrzec siebie i zwierzęta przed krostami. Rozprawiano się też z postnym jadłem urządzając pogrzeb żuru i śledzia polegający na wybijaniu żuru. Tłuczono garnki napełnione popiołem, błotem,        a nawet gnojem o drzwi i okna domów. Zwyczaj ten można dziś spotkać na Kujawach i ziemi dobrzyńskiej.

W Wielką Sobotę od rana krzątano się po kuchni przygotowując smakowite jadło na świąteczny stół, które niesiono do poświęcenia. Dziś także w wielkanocnych koszykach pysznią się mazurki, kiełbasy, szynki, nie brakuje masła, soli, chleba, a pisanki, kraszanki czy oklejanki urzekają barwami. Nad święconką góruje Baranek z cukru, bądź masła.

Wczesnym rankiem w Wielkanoc, w kościele rzymskokatolickim odprawiana jest rezurekcja poprzedzona uroczystą procesją wokół kościoła. Przypomina to wierzącym odnalezienie przez uczniów pustego grobu po zmartwychwstaniu Jezusa. To w czasach Stanisława Augusta przeniesiono uroczystość Zmartwychwstania na niedzielny ranek. Po powrocie z rezurekcji zasiadano do obfitego śniadania. Do dziś w niektórych miejscowościach pozostał zwyczaj ścigania się, kto pierwszy wyjedzie spod kościoła po rezurekcji i zasiądzie do wielkanocnego śniadania ze święconką. Składano sobie życzenia, obdarowywano pisankami i zwyczaj ten pozostał.

Mimo prawie dramatycznych scen towarzyszących śmigusowi Poniedziałek Wielkanocny przepełniał śmiech i radość. Woda lała się zewsząd i znienacka. Na Kujawach kawalerzy najpierw publicznie, często z dachu karczmy, powiadamiali co zamierzają uczynić. Ogłaszali, które panny będą polewane i jakiej ilości wody, mydła, piasku czy czego tam jeszcze należy użyć, by pannę wyszorować.

Tego dnia polewane były tylko panie. Panowie musieli poczekać na tę „przyjemność” do wtorku. A później, jak głosi rymowanka „do Zielonych Świątek można lać się w każdy piątek”, albo krócej „na przewody resztę wody”. Przewody, inaczej niedziela przewodnia to pierwsza niedziela po Wielkanocy.

Życzę Państwu radości nie tylko z lania, ale także ze wspólnego świętowania.

 

Na podstawie: „Kalendarz Polski” Józef Szczypka

Opracowała Laura Maciejewska

       Kujawsko-Pomorski Ośrodek

Doradztwa Rolniczego