Dział Rozwoju Obszarów Wiejskich

DZIEDZICTWO KULTUROWE

Zapraszamy KGW do wzięcia udziału – „Tradycyjna Gęsina Wiejska”

Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi rozpoczyna inicjatywę promującą przyzagrodowy chów gęsi i przetwórstwo gęsiny metodami naturalnymi pn. „Tradycyjna Gęsina Wiejska”. Inicjatywa kierowana jest do Kół Gospodyń Wiejskich, dzięki którym w polskim krajobrazie wiejskim będą mogły na nowo pojawić się powszechnie białe gęsi, a gospodarstwa rolne będą z tego czerpać dodatkowe dochody. Celem inicjatywy „Tradycyjna Gęsina Wiejska” jest wsparcie KGW w upowszechnianiu przyzagrodowego chowu gęsi i wytwarzania produktów z gęsiny w nawiązaniu do chlubnych tradycji polskich w tym zakresie.

Informacje o Inicjatywie dostępne są na stronie nikidw.edu.pl pod adresem:

https://nikidw.edu.pl/2020/05/25/zaproszenie-do-inicjatywy-tradycyjna-gesina-wiejska/

Źródło: https://nikidw.edu.pl/2020/05/25/zaproszenie-do-inicjatywy-tradycyjna-gesina-wiejska/

Marta Bettin 

KPODR Minikowo

Wiosenne rozmaitości

Majowo-czerwcowy hit to młode buraczki, które jada się z listkami, czyli w roli głównej botwinka. Świetny składnik wielu pysznych dań i przekąsek.

 

Chłodnik z buraczkami i porzeczką pełen antyoksydantów

Składniki: 3 buraczki większe, botwina, czerwona cebula, kawałeczek imbiru, 100 g czarnej porzeczki, 2 szklanki zimnego bulionu warzywnego, 1 ogórek, listki mięty do dekoracji i 1 jabłko, sól i pieprz.

Wykonanie: buraczki upiec w foli lub ugotować w łupinach. Cebulę i imbir pokroić w kostkę. Porzeczkę odszypułkować, umyć. Wszystko razem włożyć do blendera, zmiksować, doprawić do smaku. Schłodzić przelać do miseczek, a następnie udekorować poszatkowanym ogórkiem, jabłkiem i miętą.

Jeśli lubicie zabielane zupy, tę można udekorować kleksem gęstego jogurtu lub śmietany.

 

Botwinkowa tarta

Składniki: 1 filet z kurczaka, 1 duży lub dwa pęczki botwinki, 1 opakowanie ciasta francuskiego, kilka kostek sera typu feta, 1 cebula, 1 jajko do posmarowania ciasta, 2 łyżki posiekanej natki pietruszki lub innej zieleniny.

Przyprawy: świeżo mielony pieprz, sól czy tymianek.

Wykonanie: mięso pokroić razem z cebulką, usmażyć, doprawić. Listki botwinki i małe buraczki umyć i posiekać, dołożyć do mięsa i chwilkę razem smażyć.

Ciasto rozwinąć, odciąć z każdego boku pasek po 1 cm. Brzegi ciasta posmarować roztrzepanym jajkiem i nałożyć z powrotem odcięte paski i jeszcze raz jajko – w ten sposób powstaje nam rant-brzeg tarty. Na środek ciasta ułożyć lekko wystudzony farsz, posypać kostkami sera typu feta, ziołami i zieleniną.

Wstawić do nagrzanego piekarnika na 20 minut.

 

Sałatka z sosem z truskawek

Składniki: botwinka bez buraczków, 1/4 szklanki octu winnego, łyżka  miodu, szczypta soli, kilka pokrojonych truskawek, 1 opakowanie małych kulek mozzarelli, kilka migdałów, pestki z granatu.

Wykonanie: botwinkę opłukać, pokroić po skosie. Z octu, miodu i szczypty soli sporządzić sos lekko podgrzewając go w rondelku. Chwilę gotować aż sos lekko odparuje. Dokładać pokrojone truskawki. Ostudzić, a truskawki odcedzić. Na talerz – paterę układać botwinkę, następnie kulki mozzarelli                  i truskawki. Polać sosem. Dodać podprażone chwilę na suchej patelni migdały oraz na koniec pestki granatu.

 

Placki z cukinii z mascarpone

Składniki: 3 cukinie, 2 jajka, 4 łyżki jogurtu naturalnego, 2–3 łyżki mąki, posiekany szczypiorek, 1–2 ząbki czosnku, serek mascarpone (500 g), sok i skórka starta z cytryny, sól i pieprz.

Wykonanie: cukinie zetrzeć na tarce o grubych oczkach, wymieszać z jajkami, 2 łyżkami jogurtu, mąką i szczypiorkiem. Doprawić solą, pieprzem i czosnkiem. Z powstałej masy formować placuszki i smażyć na rozgrzanym oleju. Serek mascarpone wymieszać z pozostałym jogurtem, doprawić, dodać startą skórkę z cytryny. Placki odsączyć na papierowym ręczniku, podawać z kleksem serka, posypać posiekanym szczypiorkiem.

Placki można przygotować nie tylko z cukinii, ale i ze startych ziemniaków z dodatkiem marchwi i cebuli.

Chłodnik z avokado, groszkiem i rzodkiewką wzmacniający skórę, paznokcie i włosy

Składniki: awokado, 250 g groszku świeżego lub mrożonego, ok. 60 g rukoli, 1–2 cebule dymki – tylko szczypior, 1 pęczek rzodkiewek, 250 ml jogurtu naturalnego, 500 ml bulionu warzywnego, sól, pieprz i sok z limonki lub cytryny.

Wykonanie: groszek ugotować i szybko ochłodzić – zahartować w wodzie z lodem, by nie stracił koloru. Wszystkie składniki do chłodnika umieścić w blenderze, zmiksować. Dodać bulion i jogurt, pokrojone w plasterki rzodkiewki. Dobrze schłodzić. Zupę podawać np. w bulionówkach, udekorować całymi rzodkiewkami z listkami. Można podawać z grzankami np. z pszennej bułeczki.

 

Chłodnik z papryką i pomidorami

Składniki: 3 sztuki papryki, kawałek chili, 2 pomidory, ½ cebuli, bazylia, 1 litr bulionu, oliwa, 10 ml octu winnego, 2 ząbki czosnku. Do dekoracji kawałek papryki i kiełki.

Wykonanie: papryki upiec skropione oliwą ok. 20 minut. Zdjąć skórkę, miąższ pokroić. Cebulkę pokroić i wraz z czosnkiem na oleju lekko zeszklić. Dodać paprykę oraz posiekane pomidory. Zalać bulionem i miksować z ziołami i odrobiną octu oraz wybranymi przyprawami. Następnie dobrze schłodzić. Udekorować przed podaniem grzankami, ciętym chili i kiełkami.

Chłodnik można wzbogacić innymi pieczonymi warzywami, np. bakłażanami czy cukinią.

Magdalena Włodarska-Kasiuk

Kujawsko-Pomorski Ośrodek

Doradztwa Rolniczego

Wielkanoc

Święta Wielkiej Nocy i poprzedzający je Wielki Tydzień, to czas bardzo bogatej obyczajowości związanej z religią katolicką, choć dużo w niej również elementów ludowych wierzeń i praktyk, a im odleglejsze wieki, tym więcej ich było.

Dziś próżno szukać osób pamiętających zwyczaj kultywowany na początku Wielkiego Postu, w środę popielcową. Topiono wtedy w stawie bądź rzece kukłę, która symbolizowała zimę i śmierć, ale piszą o tym zwyczaju etnografowie. Stary, niekoniecznie związany z chrześcijaństwem zwyczaj, który kazał pożegnać zimę, kiedy to uśpiona przyroda wyglądała, jakby umarła, a przygotować się na wiosnę – początek życia i Zmartwychwstanie – życie nie tylko doczesne, ale przede wszystkim wieczne.

Tuż przed Wielkanocą, w Wielką Środę podobnie traktowano kukłę uosabiającą Judasza, przygotowaną z łachmanów wypchanych słomą i zaopatrzoną w trzydzieści szkiełek na pamiątkę trzydziestu srebrników. Wleczono ją ulicami przypominając zdradę Judasza i wznosząc okrzyki potępiające ten czyn. Jeszcze dzwony wzywały na nabożeństwa i msze, ale gwar Wielkiej Środy ustępował miejsca skupieniu i pobożności następnych dni.

W Wielki Czwartek dzwony milkły, w kościołach rozlegał się tylko odgłos drewnianych klekotek. Podobnie jest i dziś, ale  w czasach panowania królów obchody pamiątki Ostatniej Wieczerzy wyglądały zdecydowanie inaczej. Obrzędu mycia nóg dwunastu starcom (zwykle byli do biedacy), a później zasiadania z nimi do wspólnej wieczerzy przestrzegali dawniej królowie, biskupi, magnaci. Często też owych starców szczodrze obdarowywali. Według przekazów pewnego razu przed Zygmuntem Augustem stanęło w Wielki Czwartek dwunastu starców, którzy razem liczyli 1 300 lat. Król nie mył im osobiście nóg, ale w jego imieniu uczynił to ks. Adam Naruszewicz, który na dworze pełnił funkcję jałmużnika. Według innych opowieści ostatni władca Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Stanisław August Poniatowski, po obrzędzie mycia nóg usługiwał biedakom przy wieczerzy i każdemu z nich podarował strój, srebrną łyżkę, nóż i widelec, zawinięty w serwetę dukat.

W Wielki Piątek odwiedzano groby. W miastach, gdzie było więcej kościołów zwyczaj nakazywał obejść wszystkie, spędzić kilka chwil na modlitwie oraz ofiarować datek kwestującym. Jak dawniej przygotowywano groby w świątyniach? Ksiądz Jędrzej Kitowicz (1728–1804) tak opisywał ich wygląd: „robione były w formę rozmaitą, stosowaną do jakiej historii, z Pisma Świętego Starego lub Nowego Testamentu wyjętej. Na przykład: reprezentowały Abrahama patyjarchę, syna swego Izaaka na ofiarę Bogu zabić chcącego, albo Józefa patryjarchę od braci swoich do studni wpuszczonego, albo Daniela proroka w jamie między lawami zostającego, albo Jonasza, którego wieloryb połyka paszczęką swoją i tym podobnie. Z Nowego Testamentu: Górę Kalwaryjską z zawieszonym na krzyżu Chrystusem, z żołnierzami, którzy Go krzyżowali i z tłumem Żydowstwa, którzy się temu krzyżowaniu przypatrywali;” Grobów strzegły warty, na pamiątkę straży pełnionej przez żołnierzy Piłata, a i dziś w kościołach możemy je spotkać. Wielki Piątek był dniem pobożności, skupienia, żalu, postu, ale nie tylko – kobiety uderzały rózgą mężów i dzieci zapobiegając w ten sposób ich ewentualnym występkom. Zanurzano się w rzekach, często wjeżdżając do nich konno, by ustrzec siebie i zwierzęta przed krostami. Rozprawiano się też z postnym jadłem urządzając pogrzeb żuru i śledzia polegający na wybijaniu żuru. Tłuczono garnki napełnione popiołem, błotem,        a nawet gnojem o drzwi i okna domów. Zwyczaj ten można dziś spotkać na Kujawach i ziemi dobrzyńskiej.

W Wielką Sobotę od rana krzątano się po kuchni przygotowując smakowite jadło na świąteczny stół, które niesiono do poświęcenia. Dziś także w wielkanocnych koszykach pysznią się mazurki, kiełbasy, szynki, nie brakuje masła, soli, chleba, a pisanki, kraszanki czy oklejanki urzekają barwami. Nad święconką góruje Baranek z cukru, bądź masła.

Wczesnym rankiem w Wielkanoc, w kościele rzymskokatolickim odprawiana jest rezurekcja poprzedzona uroczystą procesją wokół kościoła. Przypomina to wierzącym odnalezienie przez uczniów pustego grobu po zmartwychwstaniu Jezusa. To w czasach Stanisława Augusta przeniesiono uroczystość Zmartwychwstania na niedzielny ranek. Po powrocie z rezurekcji zasiadano do obfitego śniadania. Do dziś w niektórych miejscowościach pozostał zwyczaj ścigania się, kto pierwszy wyjedzie spod kościoła po rezurekcji i zasiądzie do wielkanocnego śniadania ze święconką. Składano sobie życzenia, obdarowywano pisankami i zwyczaj ten pozostał.

Mimo prawie dramatycznych scen towarzyszących śmigusowi Poniedziałek Wielkanocny przepełniał śmiech i radość. Woda lała się zewsząd i znienacka. Na Kujawach kawalerzy najpierw publicznie, często z dachu karczmy, powiadamiali co zamierzają uczynić. Ogłaszali, które panny będą polewane i jakiej ilości wody, mydła, piasku czy czego tam jeszcze należy użyć, by pannę wyszorować.

Tego dnia polewane były tylko panie. Panowie musieli poczekać na tę „przyjemność” do wtorku. A później, jak głosi rymowanka „do Zielonych Świątek można lać się w każdy piątek”, albo krócej „na przewody resztę wody”. Przewody, inaczej niedziela przewodnia to pierwsza niedziela po Wielkanocy.

Życzę Państwu radości nie tylko z lania, ale także ze wspólnego świętowania.

 

Na podstawie: „Kalendarz Polski” Józef Szczypka

Opracowała Laura Maciejewska

       Kujawsko-Pomorski Ośrodek

Doradztwa Rolniczego

Pierzok – tradycyjne skubanie pierza

„W każdym domu, w którym były dorastające córki, chowano rokrocznie stado gęsi. Od wiosny do jesieni skubano je trzy razy, a pierze przechowywano na „górze” (strychu) w workach. Wychów gęsi był dla gospodarza tani, zaś dochody pokaźne. Pasło się to byle gdzie pod opieką dzieci, a po żniwach wałęsało stadami po ścierniskach.”
Pierzok, czyli darcie pierza, to staropolski zwyczaj, który został zapomniany w większości miejsc w Polsce. Skubanie pierza jest coraz mniej popularne, bo jest to bardzo pracochłonne zajęcie. Dawniej kobiety przy okazji darcia pierza miały okazję do spotkania się. Po zakończonej pracy w polu, po ubijaniu gęsi, w zimowe wieczory kobiety zasiadały przy stole, na którym wysypane były góry gęsiego pierza. Do gospody przychodziły sąsiadki, znajome kobiety i dziewczęta, aby skubać pierze. Był to czas na dawne opowieści o babkach i ciotkach. Izba zaczynała żyć, młodzi poznawali ciekawe historie z życia wzięte, rozbrzmiewały śmiechy i piosenki.
Trzeba było wiedzieć, w jaki sposób dobrze oddzielać chorągiewki i puch od twardych stosin. Jak pisze Józef Majchrzak w „Folklorze ziemi kępińskiej”1: „Zmagazynowane pierze nie nadawało się jeszcze do usypania pierzyn, bo tak zwane „koduchy” przebijałyby wsyp. Trzeba je więc było wpierw poskubać i oddzielić żeberka z piór. Była to żmudna praca, wymagająca czasu i wielu rąk. To też sąsiedzi wzajemnie sobie pomagali, zbierając się w zimowe wieczory na tak zwanych „pierzokach”. Po wyskubaniu całego zapasu pierza, grupa skubaczek przenosiła się do następnego domu, a we wsi było takich grup kilka. Pierze darły dziewczęta i kobiety zamężne”.
Każda z kobiet miała swoją miskę, do której wrzucała „krzep”, czyli puch i przebrane pierze. „Szych”, sztywna część pióra, która się nie nadawała do wypychania poduszek i pierzyn odrzucana była na podłogę albo do wiaderka. Jak wiadomo najcenniejsze były te drobne, małe i delikatne piórka, puch lekki i miękki, który na poduszki pod głowę się nadawał. Grubsze pióra szły na poduszki pod nogi.
„Za pomoc w skubaniu pierza, gospodyni częstowała co trzeci dzień kawą i plackiem. Na zakończenie miał miejsce hojniejszy poczęstunek z zabawą. Następnego dnia przenosiła się cała grupa skubaczek do innego domu, tam gdzie pierzyn potrzeba było córkom na wydaniu”.
Aby o tej dawnej tradycji nie zapomnieć Stowarzyszenie „Partnerstwo dla Krajny i Pałuk” z Nakła nad Notecią zorganizowało w świetlicy wiejskiej w Michalinie spotkanie dla członków i sympatyków Ekomuzeum Doliny Noteci, w formie tradycyjnego darcia pierza. Panie przypomniały nam dawne zwyczaje, które kiedyś były bardzo popularne, dziś niestety są już niemal zapominane. Zgodnie z tradycją było bardzo wesoło, nie obyło się bez ludowych przyśpiewek przy dźwięku akordeonu. Na stole góra pierza i zatopione w rozmowie i chichotach skubaczki. Nie zabrakło przepysznego jedzenia, jak czerniny z ziemniaczanymi kluseczkami, smalcu, klopsików i pasztetu z żurawiną. Wszystko na bazie gęsiny, przygotowane przez panią Ludmiłę, gospodynię z Michalina w powiecie nakielskim, która hoduje gęsi i zdobyła wiele nagród na regionalnych konkursach kulinarnych. Pierze unosiło się dookoła, a panie z uśmiechem na ustach skubały pióra. Każdy z obecnych myślał tylko o tym, aby nie kichnąć!
„Mężczyźni towarzyszyli wprawdzie skubaczkom, ale w samej czynności udziału nie brali, bo byli do tej roboty „niezdarni”. Ale i oni mieli swoje zajęcie. Z wikliny pletli koszyki lub „z mietlonek”, gospodarskie miotły. Przychodzili też kawalerowie, zwłaszcza tam, gdzie schodziły się nadobne dziewczęta. Wszak, to przecież najlepsza okazja do zalot i umizgów. Młodsi chłopcy, którym jeszcze nie godziło się przebywać w kompanii dorosłych kawalerów, urządzali w tym czasie różne psoty. A więc: znienacka wpuszczali do izby skubiących wróble, a te, przestraszone blaskiem światła, fruwały i porywały za sobą tumany pierza. Piski i gonitwy za ofiarą chłopięcych pomysłów nie miały wtedy końca.”
Jak wspomina pani Ludmiła, niegdyś Michalin słynął z tuczu gęsi, a we wsi prawie wszyscy gospodarze je hodowali. Teraz zajmuje się tym tylko kilku, a przecież gęsie pierze i puch jest doskonały na wypełnienia porządnych poduszek i pierzyn. Zdrowa, czysta gęś ma dobrej jakości pierze. Babcia mawiała: „chcesz mieć dobrego chłopa, dawaj mu brukiew z gęsiną i spać pod pierzyną”.
Bardzo podoba mi się pomysł Stowarzyszenia dla Krajny i Pałuk przypomnienia nam o Pierzoku. Kto z nas go pamięta, podobnie jak młócenie cepem czy też dawne sposoby kiszenia kapusty? Może to dobry temat na warsztaty? Dzieci w Zagrodach Edukacyjnych2 z entuzjazmem uczestniczą w podobnych zajęciach. Warto przypominać staropolskie tradycje.
Autorka korzystała z maszynopisu „Folklor ziemi kępińskiej”, pod red. dr Anny Weroniki Brzezińskiej.

Tekst i fot. Justyna Lesiewicz
Kujawsko-Pomorski Ośrodek
Doradztwa Rolniczego

Źródło:

1 „Folklor ziemi kępińskiej”, pod red. dr Anny Weroniki Brzezińskiej, Józef Majchrzak – urodzony w 1909 roku, niedokończony maszynopis znaleziony
w muzeum.
2 Gospodarstwa prowadzące zajęcia i warsztaty służące zachowaniu dziedzictwa kulturowego wsi w ramach Ogólnopolskiej Sieci Zagród Edukacyjnych.

List do kobiet wiejskich

Drogie Panie!

Podążacie przez życie szukając drogowskazów, wskazówek, przykładów, które pomogłyby Wam w dokonywaniu wyborów, podpowiadały jak postępować. Czasem nie zdajecie sobie sprawy, jak wiele wyniosłyście z rodzinnego domu, traktujecie te wartości zupełnie naturalnie, bo były z Wami odkąd pamiętacie. Tak postępowali Wasi najbliżsi i Wy czynicie podobnie. Rozdajecie tę spuściznę wokół i wcale jej nie ubywa, wprost przeciwnie – każda dobra myśl, dobry uczynek mnoży się i wraca do Was poprzez innych ludzi. Tak właśnie powinno być. Niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy, jak duży wpływ mają na nas spotykani ludzie, mijani w pośpiechu, zapominani, którzy robią coś ważnego – przekazują nam dobrą radę, wskazówkę. Zabieramy ją i niesiemy dalej.

Podobnie, jak wielu pracowników KPODR w Minikowie, mam szczęście z Wami współpracować. To dzięki Wam polska wieś rozwija się i pięknieje. Poza działaniami na rzecz środowiska, w którym żyjecie, pracujecie w gospodarstwach, prowadzicie domy, wychowujecie dzieci, opiekujecie się rodziną, pracujecie zawodowo. Wiele z Was udziela się społecznie, pełnicie różne funkcje w lokalnych samorządach i organizacjach pozarządowych. Stanowicie o rozwoju swoich miejscowości, jesteście inicjatorkami licznych działań i aktywnie w nich uczestniczycie.

Wywiązując się z wielu obowiązków, podejmując różnorodne zadanie doskonale radzicie sobie Panie, czerpiąc siłę i satysfakcję z własnej pracy. Jesteście pogodne, uśmiechnięte, piękne, i nie to tylko powierzchowne, ale przede wszystkim jest w Was wewnętrzny spokój i pogoda ducha.

Świat wciąż się zmienia, a wraz z nim rola kobiety. Kolejne pokolenia inaczej patrzą na życie, podejmują inne wyzwania, ale wiele je łączy zarówno współcześnie, jak i z minionymi pokoleniami. Najważniejsza jest dla Was rodzina, a zajmowanie się domem wcale nie przeszkadza Wam się rozwijać, dokształcać, udzielać społecznie. Dzięki Wam życie innych ludzi jest łatwiejsze.

Choć nie zawsze świadomie wybrałyście wieś na miejsce swojego życia potrafiłyście swój los okiełznać i uczynić z niego sprzymierzeńca. Gdyby więcej z nas potrafiło to zrobić, częściej słyszelibyśmy śmiech i spotykali ludzi o jasnych, pogodnych spojrzeniach.

Pokochałyście wieś i uważacie ją za dobre miejsce do życia nie tylko własnego, ale również Waszych dzieci. Identyfikacja z miejscem, w którym przyszło Wam żyć pozwala wierzyć, że możecie wiele zdziałać, daje siłę do pracy również dla otoczenia, by je chronić i ulepszać. Ile kobiet tyle możliwości, różnorodna i piękna jest polska wieś!

Jakie trudności pokonywały kobiety z pierwszej połowy ubiegłego wieku, w jakie działania się włączały? Dziś wydaje się to takie odległe, ale jeszcze żyją Panie, które pomagały przy elektryfikacji wsi, budowaniu dróg, sklepów spółdzielczych, zlewni mleka, wiat na przystankach autobusowych. Wszystkie te przedsięwzięcia służyły ludziom, czyniły wieś bardziej przystępną, przybliżały do świata.

Kolejne inicjatywy odzwierciedlają zmiany, które zachodziły na przestrzeni lat. Był czas i potrzeba organizowania na wsiach spotkań z lekarzami, kursów żywieniowych, pokazów nowoczesnego sprzętu i wyposażenia kuchni, szkoleń z zakresu uprawy nowych, nieznanych warzyw, nauki cięcia drzew owocowych i krzewów ozdobnych. Większość działań Panie podejmowały zrzeszając się w kołach gospodyń wiejskich i początkowo praca w kgw była dla członkiń szkołą życia. Panie na kursach uczyły się szycia, haftu, robótek ręcznych i dla wielu z Nich była to jedyna możliwość dokształcenia i rozwijania umiejętności. Spotkania w czasie zajęć służyły też wymianie doświadczeń, zacieśniały więzi między mieszkankami wsi. Panie mówią, że praca w kgw tworzyła z jej członkiń rodzinę, w której dzielono wszystkie smutki i radości. Angażując mieszkańców wsi remontowały świetlice, budowały place zabaw, organizowały wakacyjny wypoczynek dla dzieci.

Wrażliwe na wygląd otoczenia, z poczuciem estetyki zwróciły uwagę na wygląd wiejskich obejść, ogródków i organizowały konkursy na najładniejszy ogródek kwiatowy i warzywny. Współzawodnictwo pomogło, na wsiach jest czysto i kolorowo.

Rozumiecie Panie konieczność dostosowania się do tego, co dzieje się wokół, a często te zmiany wyprzedzacie, pamiętając jednak i szanując to, co w spuściźnie zostawili nam przodkowie, co stanowi naszą tożsamość. Kultywujecie ludowe tradycje i zwyczaje starając się zainteresować nimi młodych. Wspólne działania służą nie tylko rozwojowi, poszerzaniu zainteresowań, poznawaniu nowego, ale doceniają wartość osiągnięć i dokonań przodków. Tradycje kulturowe polskiej wsi są dla Was ważne, dlatego dokładacie starań, aby kolejne pokolenia pamiętały historię, zwyczaje i obrzędy związane z miejscem, z którego się wywodzą.

Jesteście łączniczkami pomiędzy kolejnymi pokoleniami. Pogodne, zadowolone z życia, dowcipne i serdeczne, staracie się nie ganić młodych, nie szukać przywar, ale chwalić, bo w każdym człowieku dostrzegacie to, co najlepsze.

Pracujecie, Panie, działacie i marzycie. Marzenia sprawiają, że pozostajecie młode, że Wasza codzienność jest barwna, że rosną Wam skrzydła. Nie zawsze jednakowo łatwo o marzenia, a najtrudniej, kiedy życie toczy się nie tak jak chcecie, ale mimo to znajdujecie w sobie siłę na sprostanie nowym wyzwaniom. Spełniacie marzenia o podróżach organizując wycieczki, nie tylko dla członkiń kgw, odwiedzając miejsca interesujące historycznie, kulturowo, przyrodniczo, spotykając się z innymi kołami i wymieniając doświadczenia.

Pozyskujecie środki unijne i wykorzystujecie zgodnie z potrzebami mieszkańców. Uważnie obserwujecie zmiany, jakie zachodzą w świecie, analizując nowe trendy, próbując zaadaptować je na potrzeby swojej wsi, gminy. Realizując liczne projekty odkrywacie własne talenty. Niektórych beneficjentów projekty tak zainspirowały, że zdecydowali się na podjęcie dodatkowej, poza rolniczą, działalności i doskonale radzą sobie w nowych dziedzinach, a wieś się przeistacza i daje perspektywy na lepsze życie.

Co decyduje o tym, Drogie Panie, że tak harmonijnie godzicie rolę matki, żony, gospodyni z działalnością społeczną, wciąż się rozwijacie i oswajając zmieniający się świat, staracie się go zrozumieć i uczyć się w nim żyć nie tracąc własnej tożsamości? Z pewnością pomaga Wam wsparcie rodziny. Wzajemne zrozumienie i życzliwość małżonków jest niezwykle ważna, wszak wynika z miłości, ale przecież nie zawsze tak jest. Czy wystarczy silna osobowość, determinacja w realizacji wytyczonych celów? Być może, ale co jeszcze ważnego musi zaistnieć, abyście były zadowolone z życia, zbudowały szczęśliwą, kochającą się rodzinę? Nie widzicie konfliktu pomiędzy zajmowaniem się domem, wychowywaniem dzieci a pracą społeczną, aktywną działalnością dla otoczenia. Budujecie pełną ciepła atmosferę w rodzinnym domu i ta dobra energia promienieje z Was wszędzie tam, gdzie się pojawiacie. To właśnie Wy potraficie decydować o nastrojach, jakie zapanują w wsiach, gdzie mieszkacie.

Dobrze, że Jesteście wśród nas, że przykładem wyznaczacie właściwą drogę. Dziękujemy.

 

Laura Maciejewska

Kujawsko-Pomorski Ośrodek

Doradztwa Rolniczego 

Fot. L. Gawrysiak

Gospodynie w turniejowych szrankach

W ubiegłym roku współpraca między Kujawsko-Pomorskim Ośrodkiem Doradztwa w Minikowie a Powiatową Radą Kół Gospodyń Wiejskich w Radziejowie zaowocowała „Turniejem Gospodyń”, tegoroczna II edycja Turnieju miała miejsce 19 marca w Gminnym Ośrodku Kultury w Dobrem. Dobra gmina przywitała gości śpiewem, tańcem, zabawną opowiastką oraz poczęstunkiem, na którym nie zabrakło kujawskiego żurku.

„ Turniej Gospodyń” to pięć konkurencji. Swoich  sił w poszczególnych konkurencjach próbowały panie z Kół Gospodyń Wiejskich, które reprezentowały poszczególne gminy wchodzące w skład powiatu radziejowskiego. W tym roku każda gmina miała swojego reprezentanta. Konkursowym zmaganiom dopingowali włodarze gmin.

Na pierwszy ogień poszły hafciarki – konkurencja „Rękodzieło” wymagała czasu. Zadanie polegało na dokładnym i tradycyjnym odwzorowaniu na materiale motywu  haftu kujawskiego. Hafciarki  siedziały jak zaczarowane, tylko igły zgrabnymi ruchami przemykały po materiale. Ta konkurencja trwała najdłużej i wymagała największego poświęcenia – panie dopiero po skończonej pracy korzystały z dobrodziejstw kulinarnych, które czekały na gości i uczestników Turnieju. Najlepszą hafciarką okazała się reprezentantka z gminy Osięciny.

Promocja gminy, to kolejne z zadań drużyny, każda z pań utożsamia się z miejscem, w którym przyszło jej założyć rodzinę, którego historię i  tradycje przekazuje swoim dzieciom. Jednym z ważniejszych elementów promujących miejsce jest jego znak. Drużyny przygotowały i zaprezentowały herb swojej gminy. Organizator Turnieju liczył przede wszystkim na kreatywność. Były więc herby haftowane, malowane na drewnie, wyklejane ziarnem i  kłosami. Komisja najwyżej oceniła prezentację oraz pomysł gminy Topólka. Panie rozwinęły skrzydła wyobraźni i zaprezentowały przestrzenną,  słowno-muzyczną prezentację z  historią  powstania herbu w tle.

W konkurencji „Dziedzictwo kulinarne” ocenie poddane zostały  tradycyjne wypieki , a że Wielkanoc  za pasem, nie mogło to być nic innego niż babka. Drożdżowa, piaskowa  – kujawska baba z sercem pieczona,  przecież gospodynie z radziejowskiego słyną z dobrej kuchni. Podczas prezentacji można było usłyszeć kilka dobrych rad, np. aby babka była udana to  „Ogień musi być serdeczny”, jak to jedna z  gospodyń określiła. Zwycięską babą okazał się „Kujawiok” czyli kujawska baba drożdżowa z gminy Dobre.

Konkurencja „Ważenie”  polegała na  przeniesieniu w rękach, z wiadra do   pojemnika, ziarna o masie 1 kg bez przyrządów ważących. Metoda w każdej drużynie była podobna, po napełnieniu naczynia każda z zawodniczek podnosiła i „ważyła w rękach” czy to już kilo, czy jeszcze dosypać.  Podglądały, jaka ilość w pojemnikach u konkurentek, może jeszcze kilka ziaren? Komisja już przy pomocy wagi  sprawdziła, która   gospodyni ma wagę w ręku. Masa przeniesionego w rękach ziarna oscylowała w granicach 1,24kg – 1, 02kg.  Wartość najbardziej zbliżoną kilogramowi  – 1,02kg – udało się „ręką zważyć” zawodniczce z gminy Topólka.

Ostatnia konkurencja z jajkiem jedzonym na czas udowodniła, że kobieta może dużo. Zjeść jajek na twardo w krótkim czasie również. Organizator nie docenił tych możliwości , a konkursowe jajka szybko zniknęły w ciągu niespełna minuty. Najwięcej i najszybciej zjadały jajka zawodniczki z gminy Topólka oraz gminy Bytoń.

Nad przebiegiem konkurencji czuwała komisja konkursowa w osobach Małgorzaty Chłodzińskiej – przedstawiciela Starostwa Powiatowego w Radziejowie, Doroty Kalinowskiej – etnografa z Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku oraz Laury Maciejewskiej  – przedstawiciela K-PODR w Minikowie. Po  podsumowaniu, punkty uzyskane w  pięciu konkurencjach wyłoniły zwycięską drużynę. I miejsce w II edycji „Turnieju Gospodyń” powiatu radziejowskiego przypadło  gospodyniom imprezy – paniom z   gminy Dobre. Pozostałe  drużyny – reprezentanci gmin Bytoń, Osięciny, Piotrków Kujawski, Radziejów oraz Topólka  nagrodzono równorzędnymi nagrodami. Nagrody ufundowało Starostwo Powiatowe w Radziejowie. Niespodzianką i uhonorowaniem wszystkich startujących w Turnieju Kół Gospodyń Wiejskich były zaproszenia na koncert z okazji Dnia Matki w Toruniu, przekazane wraz z gratulacjami przez Anetę Jędrzejewską, członka Zarządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego, która była gościem „Turnieju Gospodyń”.

Urszula Nowakowska

 K-PODR w Minikowie O/ Zarzeczewo

Turniej czas zacząć…

19 dzień marca kojarzył się, przynajmniej mieszkankom powiatu radziejowskiego, z konkursem „Od zakwasu do żurku kujawskiego”. Przez ostatnie 10 lat Panie z Kół Gospodyń Wiejskich z wyprzedzeniem planowały co w kolejnym roku zaprezentują, czym się pochwalą w dniu Świętego Józefa. W 2017 roku odbyła się Jubileuszowa,ale ostatnia już edycja wspomnianego konkursu. Przyroda nie lubi próżni, a kobiety z KGW w powiecie radziejowskim chętne do działania – 19 marca 2018 r mieszkanki 5 gmin stanęły w szranki „Turnieju Gospodyń” .

Pomysł na „Turniej Gospodyń” zaczerpnięto z  plenerowej imprezy „Lato na wsi”, która gości na minikowskich łąkach od kilku już lat, w drugi, majowy weekend. Jedną z  imprez towarzyszących w 2017r była I edycja konkursu „Turniej Powiatów”. Jeżeli coś sprawdziło się w województwie, to może sprawdzi się w powiecie? Taki przedsmak powiatowych rywalizacji.

19 marca w odnowionej i przepięknie przystrojonej świetlicy wiejskiej w Płowcach 5 drużyn, reprezentujących gminy: Bytoń, Dobre, Osięciny , Piotrków Kujawski oraz Radziejów,  rywalizowało w kilku konkurencjach. Zanim rozpoczęły się zmagania, dzieci z Publicznego Przedszkola w Skibinie, zaprezentowały mały pokaz swoich umiejętności tanecznych. Konkurs obejmował różne dziedziny – była więc promocja walorów gminy z dziedzictwem kulturowym w tle, konkurencja prezentująca dorobek kulinarny w postaci tradycyjnego ciasta wielkanocnego, rękodzieło polegające na wyhaftowaniu techniką dowolną konturów herbu powiatu radziejowskiego, konkurencja sprawnościowa oraz mini-test z zakresu dziedzictwa kulturowego oraz wiedzy na temat powiatu radziejowskiego. Panie najbardziej obawiały się „testu”. Stach był jednak nieuzasadniony, pytania na temat powiatu były z przymrużeniem oka, a najtrudniejszą konkurencją okazało się wyhaftowanie pół lwa i pół orła z mieczem – taki herb posiada powiat Radziejów. Sprawnościowa konkurencja z jajkiem, polegała na przeniesieniu jajka na łyżce wyznaczoną trasą. Trudność polegała na tym, że łyżkę trzymano w ustach, a  jajko było surowe. Panie stawały dzielnie, w rytm skocznej polki, każdej udało się donieść jajko w całości. Komisja konkursowa po podsumowaniu punktów wyłoniła laureatów:

I miejsce  – gmina Dobre

II miejsce – gmina Radziejów  

III miejsce – gmina Bytoń 

IV miejsce równorzędnie zajęły gminy Osięciny oraz Piotrków Kujawski

Po zmaganiach konkursowych, wspólnej zabawie i wręczeniu nagród gospodynie z Płowiec zaprosiły na pyszny obiad, czas umilała kapela „Radziejowiacy”. Koło Gospodyń Wiejskich z Płowiec gościło I edycję „Turnieju Gospodyń”, za rok Święty Józef przywita nas na II edycji w Dobrem – tak zadecydował los, który wyciągnęła dla swojej gminy p. Anna Patyk.

Każdej drużynie należy się uznanie, za podjęty wysiłek, za odwagę publicznego występu, za chęć zrobienia czegoś nie tylko dla siebie.  Takiej promocji swojej gminy nie powstydziłby się żaden włodarz, Koła Gospodyń Wiejskich to dobra marka – warto o tym pamiętać.

Jedna z prezentacji gminy przypadła mi osobiście do gustu: „ A teroz łopowim wum ło moji gminie, co z wiatroka w herbie słynie, ludzie w ni dobre miszkajum, co tradycji przestrzygajum. Czyść ludzi z roli się łutrzymuje, czyść roboty w mieście poszukuje, 33 wioski sum w gminie, pinkne jinzioro i lasy z betkamy. (…) Wójt z Kołamy Gospodyń dobrze się dogaduje i tak to gmina Bytoń się prezentuje.” Z rozrzewnieniem słuchało się tej zapomnianej już kujawskiej gwary, tak pięknie zaprezentowanej przez panią Halinę Pietrzak, mieszkankę gminy Bytoń.

   

Urszula E. Nowakowska

K-PODR W Minikowie

 

Dekorowanie wycinankami

Kto dziś pamięta wycinanki, które dekorowały dawniej wiejskie chaty? Czy zwracamy na nie uwagę zwiedzając skanseny i muzea?

Wycinanki stanowią piękną tradycję naszej ludowej kultury, która sięga XIX wieku. Z papieru (czasem, przy wyjątkowych okazjach, w bogatszych domach, z opłatka) wycinano ostrymi narzędziami gospodarskimi np. nożycami do strzyżenia owiec różne wzory.  Continue reading

Lato w pełni

Lato w pełni i część z Państwa już wypoczywa albo ma zaplanowany wypoczynek. Niezdecydowanym proponuję wyjazd na łono przyrody. Wybierając pobyt w gospodarstwach agroturystycznych będą Państwo najbliżej natury. Baza gospodarstw jest dostępna na naszej stronie internetowej, odsyłam zatem do niej i nie będę opisywać walorów tych miejsc. Chcę zwrócić Państwa uwagę na inne zalety wypoczynku na wsi.

Continue reading

Dożynkowy wieniec – czy już czas?

Mimo, że dopiero rozpoczął się czerwiec, to zapobiegliwe gospodynie z KGW w Kaniewie już myślą o dożynkach. I słusznie. Wszak teraz jest najlepsza pora do zbioru kłosów zbóż na dożynkowy wieniec. Nie jest to, co prawda zgodne z dawnymi obrzędami, kiedy to wieniec wito z pozostawionych na polu kłosów. Dawniejsze wieńce nie były też aż takie duże i dorodne. Obecnie Koła Gospodyń Wiejskich prześcigają się w formach i kunszcie wyplatania wieńców, stąd dbałość o to by kłosy były ładne, jasne.

Poza kłosami zbóż, owocami, gronami jarzębiny panie dekorują wieńce kwiatami zarówno żywymi, jak i robionymi ręcznie z bibułki, czy krepiny. Dawniej takimi papierowymi kwiatami zdobiono izby, figurki, „święte kąty”. Dziś wraca zainteresowanie tą formą rękodzieła, dlatego panie z Kaniewa postanowiły kwiatami z krepiny ozdobić dożynkowy wieniec. Wykorzystały wolny czas i spotkały się na przygotowaniu takich kwiatów. Wykonały malwy, chabry i maki. Na kolejnych spotkaniach uzupełnią bukiet o brakujące kwiaty. Panie pracowały ambitnie, ale też przy okazji wymieniły się przepisami, najświeższymi wiadomościami, ustaliły  tematykę przyszłych szkoleń i plan szkolenia wyjazdowego. Miło i pożytecznie spędziły wolne chwile.

Życzymy Paniom dobrego urodzaju i pięknego dożynkowego wieńca.

Tekst: Laura Maciejewska O/Zarzeczewo

Zdjęcia: Anna Tuszyńska PZDR Aleksandrów Kujawski