Dział Rozwoju Obszarów Wiejskich

Marta Bettin

Karnawałowe domówki – pomysły na szybkie i pożywne dania

Jako że koronawirus cały czas jest w ofensywie, możemy mieć trudności w uczestnictwie w balach karnawałowych i będziemy się, mam nadzieję, spotykać w mniejszym gronie, w zaciszu domowym.

Co przyrządzić dla naszych gości – to odwieczny problem gospodyni domu. Postanowiłam więc przetrząsnąć trochę internet i zakamarki mojej pamięci, aby zaproponować kilka pomysłów na szybkie i proste dania. Jakimś sposobem trzy z nich są z wykorzystaniem buraczka czerwonego. Może to nie przypadek – odżywiajmy się zdrowo!

Zupa z czerwoną kapustą i burakami z dymnym posmakiem

Składniki: ¼ czerwonej kapusty, 2 buraki, 1 plaster selera, 1 marchewka, 10 cm pora, 1 cebula, 4 wędzone śliwki, 1 wędzona gruszka (opcjonalnie), 4 łyżeczki koncentratu pomidorowego, 3 ząbki czosnku, świeży lubczyk lub tymianek, 2 listki laurowe, klika ziaren ziela angielskiego, 2 łyżki octu jabłkowego, szczypta cukru, 3 ziemniaki, 1 puszka fasoli, grzanki, olej do smażenia.

Wykonanie: warzywa obrać, kapustę poszatkować, buraki i seler pokroić w paseczki, marchewkę w pół talarki, a ziemniaki i cebulę w kostkę. Do garnka wlać wodę. Dodać liść laurowy, ziele angielskie i kilka gałązek lubczyku lub tymianku – zagotować. Kiedy zacznie wrzeć dodać ziemniaki i sól. Gotować. W tym samym czasie rozgrzać patelnię z olejem i zeszklić cebulę z czosnkiem. Następnie dodać marchew, buraki oraz seler i por. Dodać pocięte wędzone śliwki i gruszkę (całą). Warzywa dusić na średnim ogniu ok. 10 minut, mieszając od czasu do czasu. Następnie dodać zawartość patelni do gotujących się ziemniaków, wrzucić poszatkowaną kapustę czerwoną i gotować ok. 10 minut. Doprawić octem jabłkowym, szczyptą cukru oraz chwilkę przesmażonym na oleju koncentratem pomidorowym. Wymieszać i gotować chwilkę. Podawać z jogurtem, natką, koperkiem i grzankami z żytniego chleba na zakwasie.

Rosół z pieczonego kurczaka

Składniki: kości z 7 upieczonych ćwiartek kurczaka, udek lub z 2 tuszek, również skóra, opieczone skrzydełka, 3–4 litry wody, 8 sztuk marchwi, 3 korzenie pietruszki, 0,5 korzenia średniej wielkości selera, 1 średni por, 1 opieczona cebula, kilka małych  gałązek lubczyku (opcjonalnie), 5 listków laurowych, 10 ziaren ziela angielskiego, sól i pieprz do smaku.
Fot. gotujwstylueko.pl 

Wykonanie: obrać całą włoszczyznę. Marchewki przekroić na pół i włożyć do sporego garnka. Cebulę opiec na gazie lub suchej patelni i również dodać. Kości z pieczonych kurczaków, skórę, opieczone skrzydełka włożyć do garnka, dodać przyprawy. Wstawić na gaz, gotować około 2 godzin na bardzo małym gazie. Rosół z pieczonego kurczaka ma intensywny kolor i esencjonalny smak.

Biała kiełbasa pieczona z boczkiem

Składniki: 1 kg białej kiełbasy, 200–300 g boczku wędzonego w plasterkach, 2 cebule, 300 g śliwek suszonych kalifornijskich, 300–400 ml słodkiej śmietany 30–36%, 2 łyżki chrzanu, tymianek dla aromatu.

Wykonanie: cebule obrać i pokroić w piórka lub plasterki. Białą kiełbasę ponakłuwać wykałaczką i owinąć plastrami boczku. Na dnie blaszki do pieczenia ułożyć pokrojone cebule, śliwki kalifornijskie i dodać połowę chrzanu. Na nich ułożyć kiełbasę, posypać pozostałą częścią śliwek i chrzanu. Wlać słodką śmietanę i udekorować tymiankiem. Tak przygotowaną białą kiełbasę z boczkiem i śliwkami wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180oC na 35–40 minut. Kiełbasa powinna się lekko zrumienić. Danie świetnie smakuje w połączeniu z tłuczonymi ziemniakami lub chlebem.

 

Sałatka z zupek chińskich, kurczaka i papryki

Składniki: 400 g fileta z piersi kurczaka, szczypta przyprawy do kurczaka, 2 ząbki czosnku, 1 papryka czerwona, 1 papryka żółta, 0,5 kapusty pekińskiej, 50 g zielonych oliwek, 1 puszka kukurydzy konserwowej, kilka ogórków konserwowych, 3–4 łyżki majonezu, szczypta soli, pieprzu, makaron z dwóch zupek chińskich (dowolny smak). Makaron można zastąpić także innym, drobnym makaronem.

Wykonanie: kurczaka pokroić bardzo drobno, podsmażyć na patelni wraz ze szczyptą przyprawy oraz przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Odstawić do przestygnięcia. Obie papryki, kapustę pekińską, oliwki oraz ogórki pokroić bardzo drobno. Makaron z zupek chińskich zalać wrzątkiem, po chwili odcedzić i również pokroić drobno (jeśli mamy zwykły makaron, ugotować go według przepisu i w miarę potrzeby – rozdrobnić). Na dno większej miski nałożyć pokrojone warzywa, kurczaka, kukurydzę i makaron. Całość wymieszać wraz z majonezem. Doprawić do smaku solą i pieprzem.

Fot. olgasmile.com       

Pieczona cukinia z parmezanem                                                                                                                                    

Składniki: 2 średnie cukinie, 6 łyżek tartego parmezanu, 3 łyżki bułki tartej, 1 łyżeczka ziół prowansalskich, oliwa, sól.

Wykonanie: cukinie umyć i osuszyć za pomocą papierowego ręcznika. Odkroić końcówki, przekroić wzdłuż na cztery części, następnie pokroić na krótsze kawałki. Parmezan, bułkę tartą i zioła prowansalskie wymieszać w głębokim talerzu. Do drugiego talerza wlać trochę oliwy. Blachę z piekarnika wyłożyć papierem do pieczenia. Każdy kawałek cukinii obtoczyć w oliwie, posolić, następnie obtoczyć w serze, bułce i ziołach. Układać na blasze. Piec w temperaturze 190oC przez około 10–15 minut (najlepiej sprawdzać wykałaczką czy cukinia jest już odpowiednio miękka). Na ostatnie kilka minut włączyć funkcję termoobiegu lub grillowania, żeby dobrze przypiec panierkę. Podawać z sosem czosnkowym.

Sos czosnkowy: 180 g jogurtu naturalnego, 3 łyżki majonezu, 3 ząbki czosnku, zioła prowansalskie, pół łyżeczki cukru, sól, pieprz do smaku. Do naczynia wlać jogurt naturalny oraz dodać majonez. Konsystencja musi być gęsta. Dodać 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę. Wsypać pół łyżeczki cukru oraz ziół. Na koniec dodać pieprz oraz sól do smaku. Wszystko dokładnie wymieszać. Przechowywać w lodówce.

Pieczarki w panierce

Składniki: 300 g pieczarek, 3 jaja, 200 g mąki, 100 g bułki tartej, 50 ml mleka, sól, pieprz do smaku, olej do smażenia.

Wykonanie: pieczarki należy oczyścić, opłukać i osuszyć. Jajka umyć, wbić do miski, dolać mleko i całość wymieszać. Doprawić solą i pieprzem. Następnie pieczarki trzeba panierować w mące, jajku i bułce tartej. Gotowe pieczarki należy układać na rozgrzanej patelni z olejem do smażenia. Gdy będą złote można je odłożyć na papierowy ręcznik.

Sałatka z buraczków

Składniki: 3 ugotowane lub pieczone buraczki (obrane ze skórki), 3–4 kiszone ogórki, 0,5 cebuli, 1,5 szklanki ugotowanego groszku mrożonego (lub z puszki), 1,5 szklanki ugotowanej mrożonej kukurydzy (lub z puszki), 3–4 łyżki majonezu, 1 ząbek czosnku, sól, pieprz do smaku.

Wykonanie: wszystkie składniki (oprócz groszku i kukurydzy) pokroić w kostkę, dodać majonez. Wymieszać i doprawić solą i pieprzem.

Koreczki z buraka i sera pleśniowego ze świeżym rozmarynem

Składniki: 500 g ugotowanych lub upieczonych buraków, 150 g sera pleśniowego (np. gorgonzoli), 75 ml oleju lnianego tłoczonego na zimno, 30 ml octu winnego, 15 ml płynnego miodu, 1 pęczek rozmarynu, sól i pieprz.

Wykonanie: buraki obrać i pokroić w kostkę. Ser schłodzić lub lekko zamrozić i pokroić w kostkę. Z gałązek rozmarynu oberwać listki, pozostawiając je tylko na samych czubkach. Na gałązki nabijać buraczki i ser. Ustawić na półmisku. Olej wymieszać energicznie z octem, miodem, solą, pieprzem i łyżeczką posiekanych listków rozmarynu. Przygotowanym dressingiem polewać koreczki.

Sernik Zebra

Składniki na spód: 170 g mąki pszennej, 2 łyżki cukru pudru, 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia, 100 g masła, 1 jajko. Masa serowa: 1 kg sera twarogowego, 3 łyżki budyniu śmietankowego, 170 g cukru, 4 jajka, 100 g śmietany 18%, 2 łyżki kakao.

Wykonanie: przygotować spód. Przesianą mąkę pszenną wymieszać w misce razem z cukrem pudrem i proszkiem do pieczenia. Dodać masło, jajko i zagnieść gładkie ciasto. Zawinąć w folię i schłodzić w lodówce przez ok. 45 minut. Wyjąć ciasto z lodówki i wylepić nim dno tortownicy, wyłożonej papierem do pieczenia. Ponakłuwać ciasto w kilku miejscach widelcem, a następnie włożyć do piekarnika, nagrzanego do 180ºC, na 20 minut. Odstawić upieczony spód do wystudzenia. Ser twarogowy zmiksować z budyniem, cukrem, jajkami i śmietaną 18%. Masę podzielić na dwie równe części. Do jednej z nich dodać kakao – wymieszać szpatułką. Na sam środek upieczonego spodu wylewać po 2 łyżki masy z dodatkiem kakao, potem po 2 łyżki masy jasnej. Powtarzać tę czynność do wykorzystania wszystkich składników. Masy nie należy mieszać, tylko sukcesywnie nakładać ją na środek łyżkami zgodnie z instrukcją i np. lekko potrząsać tortownicą, by się wyrównywały. Włożyć sernik do piekarnika nagrzanego do 160oC i piec 70 minut. Po tym czasie uchylić drzwiczki piekarnika i zostawić sernik do wystudzenia. Podawać po schłodzeniu w lodówce.

Fot. stylzycia.radiozet.pl

 

Szyszki ryżowe

Składniki: 1 masło, 250 g krówek, 0,5 szklanki wody, 0,5 szklanki cukru, 3 łyżki kakao, 2 szklanki mleka w proszku (albo mniej), 150 g ryżu preparowanego.

Wykonanie: masło rozpuścić w rondlu, dodać cukier, krówki, kakao i wodę. Trzymać na wolnym ogniu ciągle mieszając, aby masa się nie przypaliła. Po rozpuszczeniu i połączeniu się składników zestawić z ognia do lekkiego wystudzenia. Dodać mleko w proszku i ryż. Wymieszać. Formować kulki i odkładać na tacę do pełnego zastygnięcia. Wielkość i kształt kulek zależy od upodobania. Można wykorzystać papilotki do babeczek i wkładać w nie nasze szyszki, będzie bardziej estetycznie.

Cynamonowiec

Składniki (na dużą blaszkę): 3 szklanki mąki, 7 dużych jaj, 1,5 szklanki cukru, 1,5 szklanki oleju, łyżka proszku do pieczenia, łyżka sody, 3 łyżki cynamonu, 4 kwaśne jabłka (np. szara reneta), garść orzechów włoskich, garść rodzynek.

Wykonanie: w jednej misce wymieszać przesianą przez sito mąkę, proszek do pieczenia, sodę i cynamon. Całe jaja zmiksować na puszystą masę z cukrem, potem powoli dolewać olej dalej miksując. Ubite jaja z cukrem i olejem połączyć z sypkimi składnikami, wymieszać łyżką lub przy pomocy miksera tak, aby powstała jednolita masa. Dodać wcześniej obrane, pozbawione gniazd nasiennych i pokrojone w kawałki jabłka, orzechy oraz sparzone rodzynki. Kawałki jabłek mogą być dość duże (o średnicy około 1,5 cm). Sparzone rodzynki przed dodaniem przesypać mąką, aby nie opadły na dno. Masę przelać na wyłożoną papierem do pieczenia blachę. Piec w nagrzanym do 170°C piekarniku przez około 1 godzinę (sprawdzać drewnianym patyczkiem, czy ciasto już się upiekło). Po tym czasie wyłączyć piekarnik i uchylić go, nie wyciągając ciasta od razu. Po ostygnięciu ciasta można je posypać cukrem pudrem lub zrobić naszą ulubioną polewę.

 

Anna Dykczyńska, KPODR

Opracowano na podstawie: zpierwszegotloczenia.pl, stylzycia.radiozet.pl, przepisy.pl, olgasmile.com, wypiekibeaty.com, mojegotowanie.pl, gotujwstylueko.pl

Burak – smaczny i zdrowy

Burak to warzywo ziemne, które gościło na królewskich stołach. Niektórym kojarzy się z obraźliwym mianem osoby, która niekoniecznie zrobiła coś mądrego. Osoby rumieniące się określane są jako czerwone jak burak. Skojarzeń i zastosowań można wymienić bez liku, jednak jak to naprawdę jest z tym burakiem?

                                                                        Fot. www.pixabay.com

Historycznie pierwszy zapis dotyczący buraka znajdujemy w pismach babilońskich. W 722 r. p.n.e. król Merodak-Baladan hodował go w swoich ogrodach. W średniowieczu uprawiano go we Francji i Polsce, co wiemy stąd, iż gościł on na suto zastawianych stołach podczas uczt Władysława Jagiełły. W XII wieku dotarł do Niemiec, a w XV wieku królował na włoskich stołach.

W XVIII wieku odkryto w nim sacharozę, a Karol Linneusz opisał jego gatunki i podgatunki, i to właśnie jemu zawdzięczamy łacińskie nazwy tego warzywa. Burak zwyczajny (Beta vulgaris) zaliczany jest do rodziny komosowatych lub szarłatowatych, jednak wszystkie jego odmiany wywodzą się od buraka dzikiego, rosnącego na Bliskim Wschodzie. W wierzeniach ludowych buraki symbolizowały zdrowie, witalność oraz miłość. W rytuałach miłosnych wykorzystywano sok z buraka. Wierzono,że naprzemienne  wypicie soku z jednego kubka przez dwie osoby, wzbudzi w nich wzajemne uczucie, a posmarowanie nóg burakiem skieruje osobę w kierunku miłości swojego życia.


Z biologicznego punktu widzenia burak jest warzywem korzeniowym, dwuletnim, dostępnym praktycznie przez cały rok. Posiada pękaty kształt i charakterystyczny ogonek. Ma jadalny korzeń oraz liście, które kiedy są młode, nazywane są botwiną i posiadają większą zawartość białka i soli mineralnych niż korzeń. Zazwyczaj jest czerwony, chociaż czasami można spotkać inne kształty i kolory. Ze względu na kolor wyróżnia się odmiany o żółto-pomarańczowym, białym lub żółtym korzeniu oraz dwukolorowe: biało-czerwone, które po upieczeniu robią się białe. Ze względu na zastosowanie wyróżnia się:
– buraka cukrowego, którego uprawia się ze względu na 20% zawartość sacharozy, wykorzystywanej w przemyśle do produkcji cukru,
– buraka ćwikłowego (czerwony) stosowanego w przetworach,
– buraka pastewnego przeznaczanego na paszę dla zwierząt gospodarskich,
– buraka liściowego, nazywanego boćwiną/botwiną
  , którego uprawia się dla jadalnych liści.                                                                                                                                                                                                                                                             Fot. www.pixabay.com

 Burak czerwony to bardzo popularna, odżywcza, zdrowotna i prosta w uprawie roślina, którą należy wysiewać w kwietniu. Nie wymaga dobrej klasy gleby, a okres jego wzrostu trwa do 4 miesięcy. Regularne spożywanie tego czerwonego, naturalnego leku ma właściwości oczyszczające organizm, a spożywanie go w postaci soku wymieszanego z miodem obniża ciśnienie tętnicze. Napój ten powoduje rozszerzenie się naczyń krwionośnych, co przeciwdziała powstawaniu zakrzepów oraz usprawnia przepływ krwi w tętnicach. Oczyszcza on organizm z toksyn oraz przeciwdziała przeziębieniom. Roślina ta z perspektywy kulinarnej i odżywczej posiada wiele zalet. Burak jest niskokaloryczny, ponieważ w 100 g zawiera tylko 38 kcal. Jest źródłem mikroelementów, takich jak potas, magnez i wapń, które posiadają właściwości alkalizujące – neutralizują zakwaszające działanie bardzo tłustego mięsa. W swoim składzie zawiera również fosfor i żelazo, czyli jest produktem wspomagającym leczenie anemii. Zawiera duże ilości kwasu foliowego, który wyrównuje poziom cholesterolu i zapobiega zwapnianiu się naczyń krwionośnych. Spożywanie soku z buraka podczas okresu menopauzy ma kojący wpływ na organizm kobiety, ponieważ łagodzi on migreny, wyrównuje pracę serca, obniża ciśnienie i łagodzi uderzenia gorąca. Dzięki betaninie posiada również działanie antynowotworowe, chroniąc organizm przed wolnymi rodnikami. Wspomaga rekonwalescencję po chemioterapii. Dzięki występowaniu barwników wspomaga leczenie białaczki. Przeciwdziała występowaniu miażdżycy oraz wspomaga leczenie niepłodności. Spożywanie buraka wzmacnia odporność oraz łagodzi skutki nadużywania alkoholu. Burak jako naturalny lek zwalcza kaszel dzięki swoim właściwościom wykrztuśnym, usuwa szkodliwe drobnoustroje oraz poprawia wygląd skóry, włosów i paznokci. Występujący w buraku błonnik ułatwia trawienie chroniąc jelita przed procesami gnilnymi, wspomaga odchudzanie oraz wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie. Chroni organizm przed zmęczeniem, wspomaga leczenie bólu kręgosłupa, przeciwdziała drętwieniu kończyn, chroni przed osteoporozą i hamuje apetyt na słodycze. Spożywanie buraka szczególnie zalecane jest dzieciom, sportowcom oraz kobietom w ciąży. Cukrzycy nie powinni spożywać buraka ze względu na wysoki indeks glikemiczny, którego wartość jest równa 64. Burak spożywany podczas posiłku nie powinien być łączony z produktami zawierającymi dużą ilość błonnika pokarmowego, ponieważ pogarszają one smak buraka bądź soku z niego oraz utrudniają wchłanianie minerałów i witamin, które są w nim zawarte. Przykładowo soku z buraka nie należy łączyć z sokiem pomidorowym, sokiem cytrusowym, płatkami zbożowymi, otrębami i chlebem razowym.

Burak z kulinarnego punktu widzenia może być przygotowywany na wiele sposobów – wszystko zależy od fantazji kucharza. Dania z buraka są bardzo popularne i proste w przygotowaniu. W polskiej kuchni jest dobrze znanym produktem, w szczególności w okresie bożonarodzeniowym. W kalendarzu 24 listopada obchodzi swoje święto nazywane „Dniem Buraka”. Można go przetworzyć na soki, koktajle, na buraczki z zasmażką, ćwikłę, zakwas, chłodnik, sałatkę, kiszonki, kotlety, frytki, chipsy, ciasta, barszcz oraz wiele innych smacznych dań. Polski poeta Mikołaj Rej był entuzjastą ćwikły z chrzanem pisząc w swoim dziele („Żywot człowieka poczciwego”) o niej: „Nuż też ćwikiełki w piec namotawszy, a dobrze przypiekszy nadobnie ochędożyć, na talerzyki nakrajać, także w faseczkę ułożyć, chrzanikiem co najdrobniej ukrążywszy, przytrzasnąć, bo będzie długo trwała, także koprem włoskim przetłukszy; przytrzasnąć, a octem pokropić, a solą też trochę przesalać, tedy to jest osobny przysmak i sama pani ćwikła, bo już będzie barzo smaczna o barzo nadobnie pachnęła”.
                                                                                                       
Fot. www.pixabay.com

Ze względu na szerokie spektrum kulinarne i lecznicze buraka, warto zrobić mu miejsce w naszym ogrodzie i cieszyć się jego właściwościami w wyprodukowanych przetworach.                                                                                                                                                                                                                                               

Magdalena Kulus, KPODR                                                                           

RENALDO ROZWÓJ OBSZARÓW WIEJSKICH POPRZEZ ODNAWIALNE ŹRÓDŁA ENERGII

 

 

Zakładamy spółdzielnie energetyczne w woj. kujawsko-pomorskim!

ROLA KPODR
we współpracy z ekspertami z kraju i z Niemiec oraz z wybranymi gminami z województwa utworzenie co najmniej 2 spółdzielni energetycznych na terenie województwa wsparcie merytoryczne dla inicjatorów przyszłych spółdzielni energetycznych w zakresie analiz, biznesplanów oraz porad prawnych opracowanie praktycznego poradnika opisującego kroki dla ustanowienia spółdzielni energetycznej organizowanie i rozwijanie partnerstw na rzecz rozwoju OZE na terenie województwa.

O PROJEKCIE

Projekt realizowany z inicjatywy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), na terenie woj. podlaskiego i kujawsko-pomorskiego Lider Projektu:  Niemieckie Towarzystwo Współpracy Międzynarodowej (GIZ) Wykonawcy Projektu: niemiecka fundacja „100 prozent erneuerbar stiftung“, KPODR w Minikowie (woj. kujawsko-pomorskie), Instytut Rozwoju Społeczności Lokalnej Activus (woj. podlaskie)

Finansowanie: Unia Europejska i Rząd Federalny Niemiec

KORZYŚCI

– poprawa sytuacji finansowej członków spółdzielni i ich rodzin w obliczu rosnących cen energii

– rozwiązanie problemów z niedoborem energii i zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego regionu

– lepsze wykorzystanie istniejącej lokalnej infrastruktury energetycznej i okołoenergetycznej

– programowanie rozwoju infrastruktury OZE

– niedrogie dostawy energii z gwarancją ograniczenia przerw w jej dostawach

– poprawa jakości środowiska naturalnego oraz ochrona klimatu

– tworzenie nowych miejsc pracy i kreowanie nowych usług na poziomie lokalnym

– poprawa wizerunku i atrakcyjności turystycznej i rekreacyjnej regionu

– sposób na ograniczenie kosztów w rolnictwie i zwiększenie opłacalności pozyskiwaniu energii pochodzącej ze słońca, wiatru oraz biomasy

 

SPÓŁDZIELNIA ENERGETYCZNA
Wg. ustawy z dnia 19 lipca 2019 r. o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. 2019 poz. 1524 z póź. zm.)

nowa prawna forma prosumencka,zrzeszająca producentów i konsumentów energii odnawialnej na obszarach wiejskich wytwarza energię elektryczną, biogaz, lub ciepło w instalacjach OZE na potrzeby
własne spółdzielni energetycznej członkowie spółdzielni określają zasady wzajemnych rozliczeń łączna moc zainstalowana elektryczna wszystkich instalacji OZE w ciągu roku musi pokrywać minimum 70% potrzeb własnych członków.

PREFERENCJE
prosumencki system rozliczeń na podstawie upustów brak konieczności odliczania pomocy publicznej zwolnienie z opłaty OZE, mocowej, kogeneracyjnej, podatku akcyzowego i innych

Informacja na terenie województwa kujawsko-pomorskiego:

Justyna Lesiewicz
koordynator projektu,
tel. 52 386 72 13,
justyna.lesiewicz@kpodr.pl

Anna Kaszkowiak
specjalista ds. komunikacji i promocji
w projekcie,
tel. 52 386 72 30,
anna.kaszkowiak@kpodr.pl

Informacja ogólnopolska:
www.kowr.gov.pl/odnawialne-zrodla-energii/spoldzielnie-energetyczne

 

adres:
89-122 Minikowo
tel. 52 386 72 14,
sekretariat@kpodr.pl

dr Ryszard Kamiński
dyrektor KPODR

 

Tu  znajdziesz informacje o KPODR w Minikowie
www.kpodr.pl
http://www.facebook.com/kpodr
www.instagram.com/kpodr_w_minikowie

Jak pachnie Wigilia?

Przed nami jedne z najważniejszych świąt w katolickim roku liturgicznym – Boże Narodzenie. Poprzedzone są Wigilią – szczególnym dniem, który nawet przez osoby niewierzące często jest zwany magicznym dniem. Skąd bierze się ta magia? Jak zastanowimy się chwilę, będziemy znali odpowiedź na to pytanie – dla każdego z nas może być ona nieco inna.

Kulminacyjnym wydarzeniem tego dnia jest wieczerza wigilijna. To jedyne w swoim rodzaju spotkania rodzinne. Na zasłany białym obrusem stół, pod który obowiązkowo wkładamy sianko, stawiamy tradycyjne potrawy, które różnią się w zależności od regionu naszego kraju. Owszem, nastąpiła pewna unifikacja, powszechnie na przykład przyrządzamy karpia, barszcz czerwony z uszkami również znany jest  praktycznie w całym kraju, choć pochodzi ze wschodu. W tym artykule pragnę skupić się na tradycyjnych recepturach, tych nieco zapomnianych lub mniej popularnych. Wszak oprócz ryb w różnych postaciach, znajdziemy również inne potrawy, które często przyrządzamy tylko ten raz w roku. Wszystkie przytoczone przeze mnie dania umieszczone są na Liście Produktów Tradycyjnych prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w zakładce dotyczącej naszego województwa. Zapraszam Państwa w pachnącą Wigilią kulinarną podróż!

Wigilijna zupa z suszonych śliwek

Na Kujawach znajduje się część polskiego zagłębia śliwkowego, czyli Dolina Dolnej Wisły, dlatego w kujawskim menu silnie zakorzenione są różnego rodzaju potrawy ze śliwek. Wigilijna zupa z suszonych śliwek, jak sama nazwa wskazuje, przygotowywana i podawana była i jest do dnia dzisiejszego tylko na wigilijną kolację. Nieraz dodawano do niej również suszone gruszki (tzw. ulęgałki) i jabłka.

Wykonanie: na początku należy opłukać, a następnie zalać zimną wodą suszone śliwki i moczyć je przez całą noc. Na drugi dzień gotować owoce w tej samej wodzie wraz z przyprawami, np. goździkami, cukrem, odrobiną soli. Kiedy śliwki zmiękną, wywar zaprawić śmietaną z mąką pszenną. Wigilijna zupa z suszonych śliwek najczęściej podawana jest z kluskami krojonymi (grubym makaronem) własnej roboty. Można również potrawę podawać bez zaprawiania, w formie kompotu z suszu, do popicia.

                                                                         Fot. U. Nowakowska

Rosopita                                                                                                                               

Rosopita zwana inaczej rosopitką lub zupą śledziową to dawne, tradycyjne danie, które gościło głównie w gospodarstwach domowych na wsiach, rzadziej na pańskich stołach. Nazwa potrawy pochodzi prawdopodobnie od rzadkiej konsystencji zupy, podobnej do rosołu, stąd „roso” oraz od sposobu jej spożywania, czyli częściej popijając niż jedząc łyżką, stąd drugi człon nazwy „pita”, „pitka”. Jest to potrawa prosta, uboga w składniki, często spożywana na wsiach kujawskich w okresie Adwentu, Wielkiego Postu, w Środę Popielcową, Wielki Piątek, jak również w ciągu roku,  w piątki. Podawano ją z ziemniakami uprzednio ugotowanymi w mundurkach i obranymi, jako danie obiadowe. Jednak szczególnie kojarzy się ona z Wigilią, gdyż wówczas stanowiła jedno z dań podawanych na wieczerzę. „I taki był wigilijny zapach śledzia, cebuli, zapach Wigilii (…) Kiedyś, jak była bieda, często brakowało podstawowych produktów, takich jak kartofle, śledzie. Dlatego przyrządzano rosopitę na Wigilię, aby przez cały rok tych produktów w domu nie zabrakło” – tak wspominała tę potrawę jedna ze starszych mieszkanek gminy Bądkowo. Rosopita nie jest znana na terenie całych Kujaw, a jedynie w niektórych ich obszarach (okolice Bądkowa, Włocławka, Radziejowa, Lubrańca, Izbicy Kujawskiej).

                                             Fot. A. Dykczyńska

Składniki: 1 l przegotowanej, ostudzonej wody, 1 cebula, mlecz z 2 śledzi, 2–3 łyżki octu, 1 łyżka cukru, śmietana, sól, pieprz czarny i ziołowy.

Wykonanie: mlecz włożyć na głęboki talerz lub miskę, dosypać łyżkę aby wypłukać mlecz. Oddzielić mlecz od błony, wszystko przecedzić przez sitko do innego naczynia i dolać resztę wody. Dodać wcześniej posiekaną i sparzoną cebulę oraz do smaku ocet, sól, trochę cukru i pieprz. Na koniec dodać słodkiej śmietany, aby zabielić. Potrawa ta, zwana też popitką, podawana jest do śledzia i ziemniaków w mundurkach. Choć niektórym zupa wydaje się mało apetyczna, to ma ona bardzo charakterystyczny, orzeźwiający smak. Zachęcam więc do sporządzenia i spróbowania.

Kulis

Popularny kwas z buraków czerwonych zwany na Kujawach kulisem, kuleśniakiem, kulisiokiem, przygotowywany był jako napój, który chętnie spożywano podczas upalnych dni w czasie prac polowych, ale także stanowił podstawę do przygotowania różnego rodzaju zup. Przepis nie zmienił się od lat.

Składniki: 2 kg buraczków ćwikłowych obranych i pokrojonych w drobne kawałki, 4 l wody przegotowanej, 1 kromka żytniego chleba.

Wykonanie: pokrojone buraczki wraz z kromką chleba włożyć do kamiennego garnka i zalać przegotowaną wodą. Zostawić garnek przykryty gazą w ciepłym miejscu. Sprawdzić po 3–4 dniach, kwas powinien być gotowy. W celu wzbogacenia smaku kiszonego napoju, często dodawano czosnek, który zapewniał również aromat całej potrawie. Bardzo ważne było, aby w odpowiednim momencie wyjąć kromkę chleba razowego, żeby nie uległa spleśnieniu. Kulis zachowuje swoje właściwości i  nie ulega psuciu nawet kilka miesięcy, jeśli przechowywany jest w chłodnym, zacienionym pomieszczeniu. Na jego bazie można sporządzić tradycyjny wigilijny postny barszcz. Wystarczy ugotować bulion warzywny, można dodać kwaskowe jabłko. Do gotowego bulionu dodać kulis, a także suszone grzyby. Kwasu buraczanego dolewać tyle, aby uzyskać odpowiedni poziom kwaśności barszczu (spróbować). Doprawić do smaku solą, cukrem i pieprzem. Tradycyjny wigilijny barszcz jest klarowny, nie należy zaprawiać go mąką ani śmietaną. Na koniec można dodać majeranku. Trzeba pamiętać, aby nie dopuścić do wrzenia barszczu, bo zmieni on wówczas barwę na brunatną. Barszcz najlepiej ugotować dzień przed Wigilią, ponieważ pełnia jego smaku wyłania się dopiero na drugi dzień.

Kluski z makiem

Według ludowych wierzeń mak jest symbolem płodności, a każda młoda dziewczyna powinna w Wigilię trzeć mak w celu rychłego wyjścia za mąż. Ponadto spożywany na Wigilię Bożego Narodzenia miał zapewnić szczęście. Mak posiada witamy A, C, D, E, B3, które wzmacniają odporność, a także zawiera sporo wapnia oraz błonnika, kwasu linolowego i oleinowego.

Wykonanie: do przygotowania klusek z makiem na początku należało z mąki pszennej, jaj oraz soli zagnieść ciasto, rozwałkować, pokroić w drobne paski. Ugotować w osolonym wrzątku. 1 kg maku zalać wrzątkiem, doprowadzić do wrzenia i odstawić na 12 godzin. Odcedzić na sicie. Dwukrotnie zmielić, następnie ucierać pałką w makutrze, dodając stopniowo rozpuszczony prawdziwy miód, pokrojone orzechy i 2 łyżki stopionego masła. Niektóre gospodynie przygotowaną masę makową dodatkowo podsmażały przez około 15 minut dla uzyskania lepszego smaku i aromatu. Na koniec kluski trzeba wymieszać z ostudzoną masą i stawiano na wigilijny stół                                                                                                                  Fot. U. Nowakowska

Pierogi z kapustą i grzybami

Ciasto: ½ kg mąki pszennej, 2 jaja całe (małe), 1 szklanka gotującej wody (wrzątek), sól, niewielka ilość oleju  (dolewana do wody podczas gotowania pierogów).

Farsz: 1 kg kapusty kiszonej, 80 dag grzybów leśnych świeżych albo 3–4 dag grzybów suszonych, 2 średnie cebule, 2–3 jaja, sól, pieprz, olej, masło do pokraszenia gotowych, ciepłych pierogów.

Wykonanie: mąkę wysypać na stolnicę, zrobić dołek, wsypać sól i rozbite jaja. Dolewać gorącą wodę. Za pomocą noża połączyć produkty. Zagnieść lekko ciasto (ręcznie). Ciasto przełożyć do miski wysypanej mąką, przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę. Jeżeli mamy suszone grzyby, to należy namoczyć je w letniej wodzie przez około 2–3 godziny. Grzyby i kapustę kiszoną gotować do miękkości. Następnie przepuścić przez maszynkę o drobnych oczkach lub drobno posiekać nożem. Cebulę obrać i pokroić w kostkę, szklić na oleju. Dodać kapustę i grzyby. Wbić jajka, doprawić całość solą i pieprzem do smaku. Chwilę trzymać na patelni lub w rondlu na małym ogniu, dobrze wymieszać. Pozostawić do ostudzenia. Ciasto wyjąć na stolnicę, podzielić na 4 części. Wałkować pierwszą część, trzy pozostałe przykryć miską, aby nie obeschły. Rozwałkować dość cienko ciasto, wykrawać foremką krążki. Na środek krążka nałożyć łyżeczką nadzienie (farsz). Krążek złożyć na pół, zlepić dokładnie brzegi, uważając, żeby nadzienie nie dostało się między brzegi, bo pierogi wówczas łatwo pękają i rozgotowują się. Zlepione pierogi układać na desce posypanej mąką. Przykryć czystą ściereczką, żeby nie obeschły. Zagotować osoloną wodę w dużym garnku. Wrzucać pierogi partiami, do wrzącej wody, od razu mieszać, aby nie przywarły do dna, ani nie skleiły się ze sobą. Przykryć. Gdy pierogi wypłyną na wierzch, odkryć garnek i gotować 3 minuty. Wybierać łyżką cedzakową na półmisek, polewać masłem.

                                                                          Fot. A. Dykczyńska

Kujawskie grzybki wigilijne

Składniki: suszone grzyby leśne (najlepiej prawdziwki), cebula, śmietana, mąka, sól, pieprz.

Wykonanie: namoczyć suszone grzyby dzień przed Wigilią. Cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć na maśle. Do podsmażonej cebuli dodać ugotowane grzyby, sól i pieprz do smaku. Smażyć, aż wytworzy się gęsty, zawiesisty sos. Pod koniec smażenia można dodać śmietankę lub troszkę mąki i chwilę razem podsmażyć.

                                                           Fot. D. Jaskólska

Groch z kapustą

W wierzeniach ludowych spożywanie nasion grochu chroniło ludzi przed chorobami, a w połączeniu  z kapustą zapewniało urodzaj. Wierzono również, że potrawy przygotowane z kapusty przyciągają dostatek. Same nasiona grochu bogate są w białko, błonnik, kwas foliowy oraz minerały i witaminy z grupy B. Kapusta zaś stanowi cenne źródło witaminy C. Groch z kapustą to potrawa znana i bardzo popularna na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Wigilijny groch z kapustą przyrządzano zwykle na Kujawach i Pałukach. Obecnie potrawa najczęściej przygotowywana jest na święta Bożego Narodzenia i jest jedną z dwunastu obowiązkowych potraw na stole.

Składniki: 2 kg kiszonej kapusty, 30–50 dag grochu łuskanego lub szabloku (fasoli), 3–4 cebule, olej (dawniej powszechnie stosowano olej lniany), pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, sól.

Wykonanie: kapustę i groch lub fasolę gotować początkowo oddzielnie. Groch (fasolę) namoczyć dzień wcześniej. Kapustę w czasie gotowania w miarę potrzeby odlewać, aby nie była zbyt kwaśna. Do kapusty dodać pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, kilka łyżek oleju oraz przesmażoną na szklisto cebulę. Dusić, aż kapusta zrobi się miękka i miałka (najlepiej po kilka godzin przez dwa dni). Na drugi dzień gotować groch lub fasolę do miękkości. Po ugotowaniu część przetrzeć (lub rozgnieść widelcem) i dołożyć do kapusty. Doprawić solą do smaku. Całość dusić jeszcze 1–2 godziny często mieszając.

Jabłecznik kujawski

Najlepsze do tego ciasta są jabłka starych, tradycyjnych odmian kwaśnych lub kwaskowato-słodkich,

takie jak: Szara Reneta, Antonówka, Papierówka, ale również Kronselska (często nazywana w potocznym języku „Kronselką”) czy pochodząca z Rosji Charłamowska. Jabłka dawnych odmian charakteryzują się wysoką zawartością związków antyoksydacyjnych, takich jak witamina C, a także cukrów. W porównaniu do współczesnych odmian są one również bogatsze w składniki mineralne (magnez, żelazo, miedź, sód, potas, fosfor). Szczególnie zauważalne różnice są w zawartości witaminy C, której dawne odmiany zawierają nawet kilka razy więcej. Dawniej drzewa starych odmian rosły przy niemal każdej zagrodzie wiejskiej. Były nieodzownym elementem obejścia wiejskiego.

Składniki: 1 kostka margaryny, 1 szklanka cukru, 3 szklanki mąki, 5 żółtek, 1 łyżka smalcu, 3 łyżki płaskie gęstej, kwaśnej śmietany, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 cukier waniliowy, 1,5 kg jabłek (Szara Reneta lub inne odmiany kwaśne), ½ łyżeczki cynamonu, 2 łyżki bułki tartej.

Wykonanie: jabłka umyć, obrać, wykroić gniazda nasienne, pokroić w drobną kostkę lub zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Wrzucić do dużego garnka lub na dużą patelnię. Gotować do momentu rozpadnięcia się owoców i odparowania soku. Ostudzić. Mąkę, schłodzoną margarynę, cukier, żółtka, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, śmietanę, smalec wyłożyć na stolnicę. Najpierw wysypać przesianą mąkę i inne sypkie składniki, a dalej pozostałe. Można je wstępnie połączyć siekając nożem. Dalej zagnieść ciasto. Po zagnieceniu dzielimy ciasto na dwie części, jedną większą drugą mniejszą. Przygotować blachę do pieczenia: wysmarować tłuszczem i wysypać mąką bądź bułką tartą tak, aby wszystkie krawędzie blachy były nią pokryte. Zamiast tłuszczu i mąki (bułki) można użyć papieru do pieczenia. Większą część ciasta rozwałkować i ułożyć na spodzie  i bokach blachy. Na ciasto ułożyć ostudzoną masę z jabłek. Drugi kawałek ciasta również rozwałkować i ułożyć na masie jabłkowej. Ciasto z wierzchu posmarować roztrzepanym jajkiem. Ciasto ponakłuwać w kilku miejscach. Posypać cukrem kryształem lub zwykłym cukrem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C i piec około 1 godziny.

                                                              Fot. A. Dykczyńska

Wigilia to dzień obfitujący w tradycje, wśród nich ważne miejsce zajmują te kulinarne. Mam nadzieję, że rozbudziłam Państwa zmysły i zdecydujecie się w tym roku na przypomnienie sobie smaków i zapachów z dawnych lat – może skosztujecie „pachnącej dymem” zupy z suszonych śliwek, a może rosopitki o nietuzinkowym smaku? Życzę Czytelnikom wszystkiego najlepszego oraz udanych wigilijnych doświadczeń kulinarnych.

Anna Dykczyńska, KPODR

W harmonii z tradycją…

Jak często odwiedzamy muzea? Myślę, że raczej rzadko. Tymczasem jest to ciekawy sposób na spędzenie wolnego czasu. Takie odwiedziny, dają szansę cofnąć się w czasie, spojrzeć w przeszłość, poznać nasze korzenie, na chwilę się zatrzymać i wyobrazić sobie dawne życie naszych przodków.

 

Taką okazją było kolejne spotkanie z cyklu „Niedziela z kustoszem” w Muzeum Etnograficznym przy Bulwarach im. Marszałka Józefa Piłsudskiego we Włocławku. Tym razem odbyło się ono na wystawie czasowej pt. „W harmonii z tradycją. 40-lecie Oddziału Stowarzyszenia Twórców Ludowych we Włocławku. Sztuka ludowa, rękodzieło i rzemiosło. Prace Twórców należących do Oddziału w latach 1981–2021”. Towarzyszyła jej obszerna publikacja poświęcona wszystkim twórcom należącym do włocławskiego Oddziału STL. Uczestników spotkania oprowadzili autorzy wystawy: Dorota Kalinowska, Krystyna Pawłowska, Karolina Bandziak-Kwiatkowska i Michał Kwiatkowski. Wystawa obejmowała ponad 130 prac wykonanych przez 71 twórców, należących do Oddziału STL na przestrzeni 40 lat, reprezentujących takie dziedziny, jak hafciarstwo i koronkarstwo, rzeźbiarstwo, malarstwo, zdobnictwo wnętrz, malowanie fajansu, kowalstwo, garncarstwo, plecionkarstwo oraz zabawkarstwo. Większość obiektów pochodziła ze zbiorów etnograficznych włocławskiego muzeum, a kilka prac zostało wypożyczonych od osób prywatnych.

Specjalnym gościem była pani Aleksandra Zawacka, prezes Oddziału STL we Włocławku, twórczyni zajmująca się zdobieniem wnętrz, papieroplasyką i poezją. Rodowita Kujawianka wraz z mężem, również twórcą ludowym – rzeźbiarzem, prowadziła gospodarstwo rolne w Wichrowicach. Obecnie oboje są emerytami. Ich prace przyozdabiają Muzeum na Bulwarach, ale wiele z nich znajdziemy również w chatach i na terenie skansenu w Kłóbce, będącego oddziałem Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku. Państwo Zawaccy współpracują również z Oddziałem w Zarzeczewie Kujawsko-Pomorskiego  Ośrodka Doradztwa Rolniczego – zawsze są obecni na naszych imprezach targowych.

Tematem pierwszej części wystawy był haft i koronkarstwo. Dorota Kalinowska opowiadała, iż przed wojną haft kujawski pojawiał się tylko na elementach stroju ludowego, przyozdabiano nim fartuchy, halki, czepce, kołnierzyki, kryzy. W czasie wojny i po wojnie stroje nie były noszone i pojawiło się ryzyko zaginięcia tradycji hafciarskiej. Na przełomie lat 40. i 50. XX w. muzealnicy organizowali kursy haftu. Umiejętności przekazywały przedwojenne hafciarki. Organizowano wiele pokazów i konkursów, a prace pokonkursowe często kupowane były do muzeów. W latach 60. wprawne twórczynie ludowe dokonały przeniesienia wzorów haftu kujawskiego na współczesne formy, takie jak bielizna stołowa, pościelowa, elementy współczesnego stroju kobiecego. Było to dość proste, ponieważ haft kujawski biegnie wzdłuż brzegów. Ławo przeniesiono go więc na bieżniki, obrusy, serwety. Dzięki temu haft kujawski został uznany za współczesną sztukę ludową. Eksponaty na wystawie wykonane były przez 16 twórczyń należących do STL. Można było dostrzec, iż haft współczesny nie odbiega w swej formie od tradycyjnego. Prezentowano też koronkarstwo szydełkowe oraz frywolitkę. Formy te nie mają bezpośredniego związku z konkretnymi regionami. Występowały jako elementy wystroju wnętrz już przed wojną, w miastach i na wsi, dlatego Muzeum gromadzi i prezentuje również te prace. Warto je pokazywać, ponieważ liczą się umiejętności i artyzm twórców.

Kolejna część wystawy, prezentowana przez Krystynę Pawłowską, to zdobnictwo obrzędowe, rzeźba, malarstwo. Eksponowane były kwiaty z bibuły, z których tworzono bukiety, tzw. rózgi kujawskie, palmy wielkanocne. Czołową twórczynią w tej dziedzinie jest Aleksandra Zawacka. Światło, kurz, czas sprawiają, że kwiaty te nie są trwałe. Gospodynie przyozdabiające nimi swe chaty musiały co jakiś czas wyrabiać nowe, szczególnie przed świętami. Kwiaty były też ozdobą charakterystycznych dla Kujaw i Ziemi Dobrzyńskiej pająków wykonywanych ze słomy lub trzciny – te dzieła również można było podziwiać. Artystką, która zasługuje na uwagę w tej dziedzinie była Leokadia Wolska, tworzyła ona pająki „kryształowe”, z dodatkowymi zwisającymi elementami. Podobnie działająca do dziś Wanda Okupska z Dobrzelewic, ta jednak dodatkowo jest znana z wyplatanych ze słomy szkatułek, talerzy itp. Na wystawie podziwiano także rzeźbę. Motywacja jej tworzenia była inna, niż w przypadku haftu. Motorem napędowym jest tu bowiem wewnętrzna potrzeba wynikająca z psychiki twórcy, a nie kontynuacja, jak w przypadku haftu. Co prawda są wyjątki, jak na przykład charakterystyczna dla kujawsko-dobrzyńskiej rzeźby ludowej  Matka Boska Skępska. Charakteryzuje się ona symetrią twarzy. Temat Madonny Skępskiej, od czasu jej koronacji w XVIII wieku zdominował sztukę ludową naszego regionu. Przed wojną w większości kapliczek na Kujawach i Ziemi Dobrzyńskiej można było spotkać jej przedstawienie. W czasie wojny wiele z nich zostało zniszczonych. Postać Madonny Skępskiej w kapliczkach przydrożnych oraz osóbki w „świętych kątach” w chatach, które szczególnie zaistniały po upadku Powstania Styczniowego, świadczą o tym, iż twórczość rzeźbiarska przed wojną miała głównie charakter sakralny (tzw. rzeźba kultowa). Po wojnie, z wiadomych względów, panował trend odchodzenia od sakralności. Poprzez organizowanie licznych konkursów i wystaw starano się przekonać twórców do tworzenia rzeźb świeckich. Na wystawie zaprezentowano między innymi prace: Karola Ziemko, Feliksa Maika (pierwszego prezesa włocławskiego STL-u), Tadeusza Frąckowiaka, Krzysztofa Zawackiego, Jana Durkiewicza, który jest również malarzem oraz Bogumiły Kamyszek. Nietypowym akcentem były również wyjątkowe rzeźby ceramiczne Stanisława Zagajewskiego, artysty z nurtu art brut (sztuki prymitywnej, intuicyjnej, surowej). Ten ostatni jest szczególną wizytówką Włocławka. Przybył do tego miasta w 1963 roku, gdyż tu, w działającej już wówczas fabryce fajansu, były piece do wypalania ceramiki, które mu udostępniono. Twórcy ci posiadali różne profesje, w ich gronie znajdziemy między innymi nauczyciela, elektryka, technika chemika, rolnika, stolarza. To dowód na to, iż właściwie każdy może z wewnętrznej potrzeby, jeśli taką czuje, złapać dłuto i tworzyć.

Na wystawie nie mogło zabraknąć jakże charakterystycznego dla Włocławka fajansu. Ekspozycję zaprezentowała Karolina Bandziak-Kwiatkowska. Choć nie ma on odniesienia do sztuki ludowej, w okresie powojennym malarki fajansu wstępowały do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Dzięki temu miały możliwość pozyskiwania stypendiów, które między innymi kupować biskwit, czyli półfabrykat ceramiczny będący wstępnie spieczoną masą ceramiczną, po pierwszym wypaleniu, niepokrytą szkliwem. Ćwiczyły na nim swe umiejętności. Malarnia i piece do wypału w fabryce fajansu były im udostępniane po godzinach pracy. Na wystawie zaprezentowano prace 25 osób, wśród których znalazł się jeden mężczyzna, Stanisław Wichrowski. Pierwsze wzory fajansowe powstały w latach 20. ubiegłego wieku. Malarki pracowały według określonego kanonu, ale mogły wykazywać swą inwencję twórczą odnośnie wzorów. Stąd każdy twórca wytworzył swój specyficzny, charakterystyczny styl. W okresie powojennym najbardziej utytułowanymi, wielokrotnie nagradzanymi malarkami były Kazimiera Rzeczkowska i Jadwiga Kiełkowska. Ich prace również znalazły się na wystawie. Malarki, ucząc się, wprawiały się na uszkodzonym fajansie lub na skorupach. Dopiero wyszkolona malarka trafiała do malarni w fabryce fajansu. Nie od razu też malowała pełne wzory. Na początku były to prace uzupełniające inne malatury. Dopiero po zdobyciu doświadczenia, w czym pomagała przynależność do STL, stawały się pełnoprawnymi malarkami fajansu, który stał się częścią tradycji regionu. Choć nie wiąże się on bezpośrednio z folklorem, wpisał się bardzo mocno w świadomość mieszkańców Włocławka.

Oprócz wymienionych wcześniej, zwiedzający mogli obejrzeć eksponaty i posłuchać opowieści Michała Kwiatkowskiego na temat garncarstwa, zabawkarstwa, plecionkarstwa oraz kowalstwa artystycznego. Do włocławskiego Stowarzyszenia Twórców Ludowych należało tylko dwóch garncarzy – Wojciech Mularski i Stanisław Stępkowski. W garncarstwie transmisja umiejętności następowała z ojca na syna. Garncarze najpierw tworzyli formy użytkowe. Z czasem, gdy w sprzedaży pojawiały się naczynia wytwarzane fabrycznie, garncarstwo zaczęło realizować się na płaszczyźnie zdobnictwa artystycznego. Zmienili się odbiorcy produktów, nie byli to już mieszkańcy wsi, ale miast, chcący przyozdobić wnętrza swych domów. Dla Kujaw charakterystyczna jest ceramika siwa (czarna). Zainteresowanie nią w latach 80. spadło, zaczęto więc wytwarzać ceramikę brązową. Zabawkarstwo nie miało swych przedstawicieli w STL. Dopiero niedawno pojawił się Roman Gawliński, którego prace zaprezentowano na wystawie. Dawniej zabawek jako takich nie produkowano. Powstawały one gdzieś na marginesie, tworzone przez rodziców, wujków itp. Stąd można je określić jako rękodzieło. Interesującym wątkiem dawnego rękodzielnictwa jest plecionkarstwo. Wyplatanie, tworzenie form użytkowych, było niegdyś powszechne na wsi. Tam, gdzie były dogodne warunki, tereny podmokłe obfitujące w wiklinę, całe rodziny specjalizowały się w wyplataniu. Na wystawie zaprezentowano zaś koszyki wyplatane z korzeni sosny autorstwa Antoniego Wasielewskiego z Adaminowa. Mieszkał on w otoczeniu lasów sosnowych. Gdy prowadzono wyręby drzew, pan Antoni pozyskiwał korzenie, które były giętkie i sprężyste. Przecinał je na cienkie taśmy i otrzymywał materiał do wyplatania. Na uwagę zasługuje również kowalstwo artystyczne, które w obliczu powszechnie dostępnych wyrobów fabrycznych, przeżywa nie najłatwiejsze chwile. Dawniej kowalstwo pełniło głównie funkcję użytkową, zdobnictwo zaś funkcjonowało na dalszym planie. Dziś jest odwrotnie – siłą kowalstwa są wyroby artystyczne. W naszym regionie obecnie największymi osiągnięciami mogą poszczycić się dwie rodziny kowalskie: Jędrzejewscy z Osięcin oraz Szmitowie z Piotrkowa Kujawskiego.

Na zakończenie prezes Aleksandra Zawacka zachęcała zwiedzających do zajęcia się rękodziełem. Mówiła, iż wśród członków STL są głównie emeryci, ale pojawiają się również młode osoby, dzięki czemu, jak mówi pani Ola – „coś po sobie zostawią i przekażą”. Oddział jest mały, ale działa prężnie, promując Kujawy, które są już rozpoznawalną marką. Pani Ola nie tylko opowiedziała o sztuce ludowej z perspektywy twórcy, ale też w ujmujący sposób podzieliła się z uczestnikami spotkania swoją poezją.

Zachęcam wszystkich do śledzenia ofert muzeów. Wizyta w nich może być doskonałą odskocznią od codzienności, wpłynie na nasz rozwój osobisty, jest to też ciekawa propozycja spędzenia wolnego czasu. Może podczas zwiedzania odżyją wspomnienia z dawnych lat, może ta przeszłość zamknięta w eksponatach zainspiruje nas i wpłynie na naszą przyszłość?

 

 

Uczestnicy wystawy – druga od prawej – Aleksandra Zawacka, prezes Stowarzyszenia Twórców Ludowych Oddział we Włocławku

Fajans włocławski

Jesienna orka, Jan Durkiewicz

Krata okienna, Andrzej Jędrzejewski

Kryza, Regina Majchrzak

Matka Boska Ostrobramska Karola Ziomko w otoczeniu rózg kujawskich Aleksandry Zawackiej

Matka Boska Skępska, Krzysztof Zawacki
 

Tekst i fot. Anna Dykczyńska, KPODR

Kujawska tradycja igłą i nicią malowana

W 2019 roku na łamach naszego miesięcznika opisywaliśmy regiony etnograficzne naszego województwa, ich kulturę, folklor, obrzędowość. Zawracaliśmy uwagę na hafty regionalne, wskazując, że te najbardziej charakterystyczne to między innymi haft borowiacki, pałucki, kujawski. Jednak jeśli nie będzie osób kontynuujących tradycje hafciarskie, nawet te znane i popularne wzory zaginą.

 

O stoją folkloru i tradycji są koła gospodyń wiejskich. Dawnymi laty organizowały one kursy haftu dla swoich członkiń. Starsze panie przekazywały swoje umiejętności młodszym. W ten sposób kultywowano tradycję zdobienia strojów ludowych. Wzory te z czasem przenoszone zostały na różne przedmioty użytkowe, takie jak pościel, bieżniki, obrusy, serwety, woreczki na orzechy, a dziś nawet na maseczki. Obecnie żyje coraz mniej osób, które mogłyby rzetelnie przekazać kanony tradycyjnego haftu. Choć powstają nowe koła gospodyń wiejskich, to nie ma wśród członkiń osób, które mogłyby nauczyć swoje koleżanki prawdziwego, tradycyjnego haftu. Jednocześnie obserwujemy renesans folkloru, który jest obecny w różnych sferach naszego życia, staje się elementem promocji regionów, walorem turystycznym. W odpowiedzi na te potrzeby Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku podjęło ciekawą inicjatywę. Przygotowało projekt i wystąpiło z wnioskiem o pomoc finansową ze środków Funduszu Promocji Kultury Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w ramach programu „Kultura ludowa i tradycyjna”. Szczęśliwie otrzymało dotację na realizację zadania „Haft kujawski ginie. Nauczmy, ocalmy!”, obejmującego wydanie publikacji pt. „Haft kujawski wczoraj i dziś. Katalog wzorów” oraz przeprowadzenie cyklu warsztatów praktycznych dotyczących tradycyjnego haftu kujawskiego. Publikacja jest źródłem informacji na temat typowych ściegów, wzorów i kompozycji oraz przemian w hafcie kujawskim. Oprócz informacji teoretycznych zawiera ona cenny zestaw wielkoformatowych, tradycyjnych wzorów haftu, które mogą być przydatne zarówno dla doświadczonych hafciarek, jak i osób początkujących.

W sierpniu i wrześniu 2021 r. w czterech ośrodkach (Muzeum Etnograficzne we Włocławku, Kujawsko-Dobrzyński Park Etnograficzny w Kłóbce, Muzeum Stanisława Noakowskiego w Nieszawie oraz Gminny Ośrodek Kultury w Osięcinach) zorganizowane zostały warsztaty haftu kujawskiego prowadzone przez doświadczone hafciarki zrzeszone w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych. Ważnym aspektem jest to, iż uczestniczki miały dostęp do eksponatów znajdujących się w Muzeum, do autentycznych prac wykonanych przed laty przez hafciarki. To z pewnością bardzo pomogło w nabyciu cennych umiejętności podczas spotkań w ramach projektu. Uczestniczki miały też kontakt z etnografami, zapoznały się na wstępie z historią haftu, nabyły wiedzę teoretyczną, potem zaś rozpoczęła się nauka podstawowych ściegów, motywów, wzorów. Na koniec każda uczestniczka wykona pracę finałową. Oczywiście zostanie zorganizowana wystawa tych prac.

Koordynatorem projektu jest pani Beata Wąsik – kierownik Działu Edukacji i Promocji z włocławskiego Muzeum. Merytorycznie wspiera uczestniczki etnograf Dorota Kalinowska. Zajęcia prowadzą dwie twórczynie ludowe: Krystyna Zagrabska (Stowarzyszenie Twórców Ludowych – Oddział Włocławek) oraz Henryka Derezińska (STL Oddział Bydgosko-Toruński). Miałam okazję rozmawiać z panią Henryką. W STL jest ona od 30 lat. Jest rodowitą Kujawianką, choć jej rodzice pochodzili z Poznania. Z wykształcenia jest pedagogiem. W latach 70. ubiegłego wieku pracowała w przedszkolu w Kobylnikach (powiat inowrocławski). Bardzo chciała, aby „jej” przedszkole się wyróżniało, aby działo się tu coś wartościowego. Nawiązała kontakt z uznaną twórczynią ludową, również nauczycielką, panią Marią Patyk ze Sławska Wielkiego. Obie zorganizowały kurs haftu dla rodziców przedszkolaków. Od tego się zaczęło. Skończyło się zaś na napisaniu programu „Folklor kujawski w grupie dzieci sześcioletnich”, który został zatwierdzony przez Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy. Według tego programu przedszkole prowadziło zajęcia, ucząc dzieci lokalnego folkloru, zaszczepiając w nich tradycje regionalne i lokalną tożsamość. Mamy wyhaftowały obrusy i serwety do przedszkola, elementy strojów ludowych, w których z czasem dzieci zaczęły występować. Przedszkole rozwinęło się pod kątem folkloru. Na boazerii w korytarzach namalowane były fajansowe wzory. Pani Patyk uczyła też robienia kwiatów z bibuły – kolejnego tradycyjnego kujawskiego wyrobu. Kwiaty były na co dzień obecne w chatach, z nich komponowano palmy wielkanocne, rózgi kujawskie przyozdabiające domowe ołtarzyki. Kwiaty z bibuły stanowiły też element słomianych pająków podwieszanych u sufitów. O przedszkolu zrobiło się głośno. Czy ten scenariusz choć w części powtórzy się w przypadku hafciarskiego projektu? Myślę, że tak, gdyż jego uczestniczki to prawdziwe pasjonatki. Są nimi mieszkanki obszarów wiejskich, ale także Włocławianki, muzealnicy chcący pogłębić swoją wiedzę i umiejętności, jest również studentka etnologii i antropologii. Uczestniczki zazwyczaj miały w przeszłości, bądź mają, kontakt z rękodziełem, udzielają się społecznie będąc członkiniami KGW lub zespołów ludowych. Mówią o tym, że babcie, mamy czy siostry haftowały i od nich się uczyły, lecz często nie wykorzystywały potem tych umiejętności. Na kurs zgłosiły się, aby odświeżyć i poszerzyć wiedzę, nauczyć się haftu kujawskiego od nowa. Pani Henryka uczy tradycji, uczestniczki pochylają głowy nad swoimi pracami, a jednocześnie słuchają ciekawych opowieści miłośniczki Kujaw, jaką jest pani Henryka. Ona z kolei opowiada… Na przykład, iż dawniej haft kujawski występował tylko na strojach ludowych. Strój zakładali dorośli, dzieci zaś – od dwunastego roku życia wzwyż. Dla młodszych nie opłacało się bowiem „narządzać” stroju, bo zbyt szybko wyrastały z niego, a taki strój nie był rzeczą tanią. Opowieść snuje się dalej, iż na święta kładziono obrus biały, nie haftowany, ale gładki. Później wprowadzono zmianę i obrusy, a także inne rzeczy użytkowe, takie jak poszewki na poduszki czy serwety zaczęto przyozdabiać haftem. Miło słucha się tych opowieści, ma się wrażenie, że cofamy się w czasie i patrzymy na życie naszych przodków.

Takie działania, jak zorganizowany przez Muzeum Etnograficzne we Włocławku kurs haftu kujawskiego, bardzo cieszą. Jest nadzieja, że ginących umiejętności faktycznie uda się nauczyć nowe adeptki i ocaleje nasze kujawskie dziedzictwo. Tymczasem zapraszam wszystkich czytelników do obejrzenia wystawy prac uczestniczek kursu, która odbędzie się 26 listopada w Muzeum Etnograficznym przy ul. Bulwary im. Marszałka Józefa Piłsudskiego 6 we Włocławku. 

 

Beata Wąsik, koordynator projektu z Muzeum Etnograficznego we Włocławku

 

Uczestniczki projektu przy pracy

 

Pierwsze wprawki

 

Pierwsza od prawej – prowadząca Henryka Derezińska

 

 

Tekst i fot. Anna Dykczyńska, KPODR

VIII Kujawsko-Pomorskie Forum Turystyki Wiejskiej należy już do historii, ale przeszło do niej z przytupem!

„Historia dzieje się dziś” – pod takim hasłem przebiegła ósma edycja Kujawsko-Pomorskiego Forum Turystyki Wiejskiej, które odbyło się w hotelu Hanza Pałac Wellness & SPA w Rulewie. Tym razem tematem przewodnim była turystyka etnograficzna, czyli związana z kulturą ludową odwiedzanego miejsca. Ponad 100 osób, w tym właściciele obiektów turystyki wiejskiej, osoby zainteresowane prowadzeniem działalności turystycznej na wsi oraz przedstawiciele instytucji zaangażowanych w rozwój obszarów wiejskich, przez trzy dni wspólnie poszukiwało odpowiedzi na pytanie:

Czy komercjalizacja dziedzictwa kulturowego wsi jest działaniem słusznym?

W programie Forum znalazło się miejsce na wykładowy, wyjazdy studyjne oraz debatę. Ogrom inspiracji, wniosków i pomysłów na przyszłe działania zaskoczył zarówno uczestników, jak i samych organizatorów. Ogłoszono również wyniki konkursu AGRO-wczasy na najlepsze gospodarstwo agroturystyczne, obiekt turystyki wiejskiej oraz obiekt oferujący atrakcyjną kuchnię regionalną. Tradycyjnie Forum zostało przeprowadzone przez Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie, w tym roku we współpracy z Kujawsko-Pomorską Organizacją Turystyczną, Lokalną Grupą Działania „Gminy Powiatu Świeckiego” oraz Lokalną Grupą Działania „Bory Tucholskie”. Realizacja operacji była możliwa dzięki dofinansowaniu ze środków Unii Europejskiej w ramach Schematu II Pomocy Technicznej „Krajowa Sieć Obszarów Wiejskich” Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014-2020, Plan operacyjny na lata 2020-2021.

W poszukiwaniu autentyczności

O tym „Jaką wartość ma etnografia?” i o zyskach z dobrych praktyk w turystyce wiejskiej mówił Łukasz Ciemiński – etnolog z Muzeum im. ks. dr. Władysława Łęgi w Grudziądzu. Jego wykład, rozpoczynający Forum, otworzył uczestników na bogactwo kulturowe naszego regionu, wskazując jednocześnie możliwości jego umiejętnej komercjalizacji. Ekspert zachęcał do korzystania podczas tego procesu z uznanych źródeł fachowych, a także poszukiwań inspiracji w zasobach lokalnych „małych ojczyzn”. W ten sposób zwiększamy szansę na zachowanie dziedzictwa dla przyszłych pokoleń, jednocześnie tworząc charakterystyczny dla danego miejsca produkt turystyczny, bo wzniesiony na fundamencie historycznym.

W związku z powyższym rodzi się pytanie: „Czy w tradycyjnej kuchni mennonickiej korzystano z miodu i ketchupu?” Sprawa wątpliwa, ale jak twierdzi dr Izabela Chudzyńska z Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy „zaledwie szczypta prawdy wystarczy abyśmy poczuli smak autentyczności”. Bywają szlaki kulinarne o bardzo silnej tradycji wytwarzania produktu na danym obszarze, a jednak brakuje fantazji w ich prowadzeniu. Są też takie, w których wesoła twórczość bierze górę nad historyczną prawdą. Znalezienie złotego środka pomiędzy fantazją, a faktem to recepta na sukces przedsięwzięcia.

Swoją receptą na sukces podzieliła się z uczestnikami Forum również Laura Maciejewska, która przedstawiła wiele propozycji rozbudowy oferty gospodarstwa agroturystycznego lub obiektu turystyki wiejskiej o elementy związane z regionalnym folklorem. „Bo óny korzyniamy w zimi sum głymboko” – jeśli ten tytuł jest intrygujący dla czytelników to z pewnością będzie tak również w przypadku turystów. Folklor stanowi niewyczerpane źródło inspiracji dla pomysłowych gospodarzy.

Ale czy trzeba tak zaraz: „komercjalizacja”?

Od wielu lat, wspólnie z Kujawsko-Pomorską Organizacją Turystyczną (KPOT), staramy się udowodnić, że komercjalizacja nie jest słowem, którego powinniśmy unikać. Forum stało się doskonałą okazją do podsumowania ponad pięcioletnich działań Organizacji na rzecz rozwoju marki turystycznej naszego województwa, czyli Kujawsko-Pomorskich Konstelacji dobrych miejsc, a także przedstawienia jej planów na najbliższe lata. „Regiony i miejsca funkcjonują na rynku tak jak inne produkty, stąd potrzeba ich komercjalizacji, a dopiero potem – skutecznej promocji” – mówi Agnieszka Kowalkowska, Dyrektorka biura KPOT – „Historia dzieje się dziś. Tworzymy marki po to, żeby komercjalizować region – również z ludowością. Komercjalizujemy region po to, żebyście Państwo mogli na tym skorzystać”.

Aktualną i ciekawą propozycję komercjalizacji dziedzictwa kultury wsi przedstawiła Aleksandra Hapka z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie. Podczas swojego wykładu, dotyczącego realizacji piątego celu edukacyjnego Ogólnopolskiej Sieci Zagród Edukacyjnych (edukacja w zakresie dziedzictwa kultury materialnej wsi, tradycyjnych zawodów, rękodzieła i twórczości ludowej), mówiła o ginących zawodach w kontekście budowania oferty Zagrody Edukacyjnej. „Ginące zawody lepiej nazywać tradycyjnymi. Choć może w porównaniu do nowoczesnych metod produkcji są one „lekko” zdezaktualizowane, to nadal świetnie przedstawiają możliwości korzystania z zasobów naturalnych, a dla dzieci i młodzieży zrozumienie problemu to podstawa nauki” – mówi Aleksandra Hapka.

Teoria w praktyce

Nieodłącznym elementem Forum są wyjazdy studyjne umożliwiające poznanie oferty turystycznej naszego regionu oraz przykładów dobrych praktyk z omawianego zakresu tematycznego. W tej edycji było pięć grup prezentujących różnorodne atrakcje. Uczestnicy dowiedzieli się więc np. jak wyglądało życie olęderskich osadników w Dolinie Wisły. Odwiedziwszy Zabytkową Chatę Mennonicką w Chrystkowie poznali nie tylko historię, ale zobaczyli jak z tej historii stworzyć konkretny i rozpoznawalny produkt turystyczny. Inna grupa studyjna miała okazję porozmawiać z twórcami cyklicznych imprez i festiwali, których marki przyciągają rzesze turystów – również tych spoza naszego województwa, a nawet kraju. „Święto Śliwki” w Strzelcach Dolnych, „Festiwal Smaku” w Grucznie, a także „9 Hills Festival” z Chełmna – trzy różne imprezy, trzy różne podejścia do budowania marki. Poznanie kulis ich realizacji  – bezcenne. „Kociewie nieznane” stało się bliskie również osobom z innych regionów etnograficznych podczas wizyty w „Toskanii Kociewskiej” w Bochlinie oraz „Cydrowni przy Sadzie” w Świerkocinie. Ten region etnograficzny staje się coraz bardziej rozpoznawalny dzięki stałej i silnej promocji płynącej od lokalnych działaczy i jego mieszkańców. Każdy musi jeść, a wielu nawet lubi to robić, więc czy może być bardziej wdzięczny temat niż kulinaria? Otóż owszem, tournée wzdłuż szlaków kulinarnych znajdują wielu miłośników, jednak zgodnie ze słowami przewodniczki grupy „Kuchnia lokalna – region na talerzu” – „jest to temat, który nieodpowiednio zrealizowany, może nas dużo kosztować”. Bowiem pogoda nie zawsze musi dopisać, ale jedzenie musi smakować zawsze. A kiedy dochodzą kwestie autentyczności lub może trafniej byłoby powiedzieć – tradycji wytwarzania produktów i potraw na danym obszarze, zbudowanie silnej marki turystycznej staje się nie lada wyzwaniem. Jak powstają szlaki kulinarne? Albo raczej – ile pracy, czasu i zaangażowania należy włożyć, aby połączyć wyraźną linią pojedyncze punkty na mapie regionu? A kiedy marka staje się rozpoznawalna, a nasza produkcja zdecydowanie przekracza ilości przypisane w oczach konsumenta do kuchni domowej, lokalnej czy „spod strzechy” – czy warto zmienić strategię marketingową firmy, aby nadal pozostać wiarygodnym? Te i inne pytania narodziły się podczas odwiedzin w „Winnicy przy Talerzyku” w Topolnie, „Pałacu Poledno” oraz „Nadwiślańskiej Chacie” w Luszkowie. Wiarygodności z pewnością nie zabrakło ostatniej grupie studyjnej, czyli „W borowiackiej chacie”, a konkretnie w „Chacie pod strzechą” państwa Zgierz z Zalesia Królewskiego. Miłość do regionu i pasja właścicieli w kultywowaniu jego tradycji jest niezaprzeczalna i przyciągająca. Okazało się przy tym, że mariaż tradycji z nowoczesnością w żadnym stopniu nie odbiera historii autentyczności.

Do zobaczenia, do jutra

Czy udało nam się znaleźć odpowiedź na pytanie postawione sobie na początku Forum? Owszem. Szczególnie pomocną była debata, która odbyła się trzeciego dnia imprezy. Wzięli w niej udział eksperci z różnych środowisk – muzealnictwo, oświata, rozwój lokalny, fundusze unijne, branża turystyczna, a każdy z nich przedstawił swój punkt widzenia w kwestii omawianego problemu. Po raz kolejny potwierdziło się, że siła leży we współpracy i wysłuchaniu wszystkich zainteresowanych stron. Debata odkryła wiele możliwości rozwoju dla przedsiębiorstw z sektora turystycznego, a także otworzyła drzwi do dalszej rozmowy i rozważań w kwestii budowania lokalnych produktów turystycznych. Eksperci, wspólnie z uczestnikami Forum, doszli do wniosku, że dziedzictwo kulturowe może być produktem turystycznym, a rozwój turystyki etnograficznej nie musi prowadzić do jego „makdonaldyzacji”. Odpowiednio prowadzony proces komercjalizacji może służyć nie tylko zwiększeniu dochodów przedsiębiorców działających w branży turystycznej, ale również zachowaniu tych cennych zasobów dla przyszłych pokoleń.

„To było jedno z najlepszych Forum”, „Nareszcie mamy okazję do porozmawiania, bo normalnie nie dajemy sobie na to czasu”, „Odwiedzę Cię w przyszłym tygodniu. Dawno u Ciebie nie byłam” i niczym wisienka na torcie, sms od pani Genowefy dzień po zakończeniu imprezy: „Ja chcę do Rulewa”. Tak, to było dobre spotkanie. Ciekawe, bogate merytorycznie, ale przede wszystkim spotkanie. Jego uczestnicy nadają kierunek działalności KPODR w Minikowie, a my, dzięki takim spotkaniom, mamy możliwość odwdzięczać się tym samym. Dziękujemy za wspólnie spędzony czas i zapraszamy na kolejną edycję Kujawsko-Pomorskiego Forum Turystyki Wiejskiej.

gallery

 

 

 

 

Aleksandra Hapka

KPODR Minikowo

„VIII Kujawsko-Pomorskie Forum Turystyki Wiejskiej – Historia dzieje się dziś”

 

Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie wraz z partnerami – Kujawsko-Pomorską Organizacją Turystyczną, Lokalną Grupą Działania „Bory Tucholskie” oraz Lokalną Grupą Działania „Gminy Powiatu Świeckiego” – realizuje projekt pn. „VIII Kujawsko-Pomorskie Forum Turystyki Wiejskiej – Historia dzieje się dziś”, w ramach Planu Działania Krajowej Sieci Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020, plan operacyjny na lata 2020-2021.

W ramach projektu zaplanowano organizację konferencji oraz pięciu wyjazdów studyjnych, podczas których uczestnicy pogłębią wiedzę z zakresu turystyki etnograficznej, czyli turystyki związanej z poznawaniem kultury ludowej odwiedzanego miejsca. Kujawsko-pomorska wieś w swojej złożoności i różnorodności stanowi niewyczerpane źródło zasobów do budowania atrakcyjnej oferty turystycznej. Umiejętne ich wykorzystanie może przynieść korzyści zarówno dla rodzimej turystyki, jak i dla zachowania tego bogatego dziedzictwa kulturowego.

Projekt ma również na celu prezentację dobrych praktyk z zakresu turystyki wiejskiej, co nastąpi poprzez organizację konkursu AGRO-wczasy. W konkursie oceniane są obiekty położone na terenach wiejskich województwa kujawsko-pomorskiego, które prowadzą działalność agroturystyczną i/lub świadczą usługi turystyki wiejskiej i/lub oferują posiłki regionalne.

Udział w projekcie stanowi okazję do poszerzenia wiedzy i wypromowania swojego obiektu, jak również do poszerzenia sieci kontaktów i nawiązania współpracy.

Projekt skierowany jest do właścicieli obiektów turystyki wiejskiej – zarówno rolników, jak i przedsiębiorców, a także osób zaangażowanych w rozwój turystyki na obszarach wiejskich. Z uczestnictwa mogą skorzystać również osoby planujące rozpocząć działalność turystyczną na obszarach wiejskich.

Publikacja: Przepisy prawne w działalności agroturystycznej

Terapia ogrodnicza

Naturalne otoczenie stanowi ogromną zaletę opieki realizowanej na bazie gospodarstwa rolnego. Jednak często zdarza się, że nie widzimy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki. Ogród, sad, las za płotem tak spowszedniały, że nie dostrzegamy szansy, by wykorzystać je w swojej działalności.

 

Kto nie lubi pójść na spacer? Błądzić górskimi szlakami lub przechadzać się po parkowych alejkach,  słuchać szumu morza i czuć pod stopami piasek. Nawet idąc ulicą gdy zauważymy wróbla czy sikorkę mimowolnie się uśmiechamy. Niektórzy nie wyobrażają sobie lepszego wypoczynku niż popołudnie spędzone na działce, bo nad fizycznym zmęczeniem przeważa satysfakcja z owoców (dosłownych) swojej pracy. Obcowanie z naturą wpływa na polepszenie zdrowia i samopoczucia człowieka – nie jest to jedynie „ludowa mądrość”, lecz potwierdzają to badania naukowe.

Naturalne otoczenie jest wykorzystywane w działaniach terapeutycznych, np. w szpitalach, sanatoriach, domach opieki. Dobrze jest jednak rozróżniać terapię ogrodniczą od socjalnego i terapeutycznego ogrodnictwa. Pierwsza jest realizowana przez profesjonalistów, ma na celu osiągnięcie konkretnych, mierzalnych efektów u osób ze zdiagnozowanymi problemami zdrowotnymi czy socjalnymi. Drugie natomiast opiera się na ogólnym dobroczynnym wpływie kontaktu z naturą na organizm człowieka. W obu przypadkach działania mogą być zarówno czynne, jak też bierne, zależy to oczywiście od stanu zdrowia i sprawności uczestnika, ale również od jego upodobań.

Osoby zajmujące się opieką i chcące włączyć elementy hortiterapii do zajęć mogą to uczynić, nawet jeśli nie są zawodowymi terapeutami z tej dziedziny. Muszą jednak pamiętać o kwestiach bezpieczeństwa. Nawet bowiem tak z pozoru niewinne zajęcia wykonywane bez odpowiedniego przygotowania mogą być przyczyną wypadków. Podstawą jest oczywiście wiedza na temat roślin i prac w ogrodzie. Bazując na niej i swoim doświadczeniu można przygotować wspaniałe miejsce do pracy i wypoczynku.

Ogólnie należy tworzyć otoczenie,  które minimalizuje konieczność ciągłego nadzorowania korzystających. Zależy to w dużej mierze od potrzeb podopiecznych, jednak powinniśmy szukać możliwie uniwersalnych rozwiązań. Ogrodzony teren, wyznaczone ścieżki i czytelne informacje ułatwiają korzystanie z uroków ogrodu. Podobnie jak  miejsca odpoczynku, choćby ławeczki, najlepiej zacienione, zwłaszcza jeśli obszar jest rozległy.

Bardzo istotny jest dobór roślin – ideałem byłoby wyeliminowanie wszelkich roślin trujących i toksycznych, ale również takich, które mogą spowodować poważne zranienia (z dużymi cierniami, ostrymi liśćmi) i uczulających w kontakcie ze skórą. Jeśli takie rośliny pozostaną rozważmy, czy będziemy w stanie ustrzec uczestników przed wypadkami, zwłaszcza jeśli będą to osoby z demencją lub dzieci. Jednocześnie trzeba się zastanowić nad atrakcyjnością i różnorodnością nasadzeń. Ogród może oddziaływać na wszystkie zmysły – kolorowe kwiaty, wonne zioła, liście o różnej teksturze i ubarwieniu, szelest traw, ale też śpiew ptaków w listowiu. Warto wesprzeć zwierzęcych mieszkańców i gości – rozmieścić budki lęgowe i domki dla owadów zapylających.

Planując na początku należy przeanalizować zasoby, którymi dysponujemy – czy teren jest już zagospodarowany, czy dopiero będziemy zakładać ogród. Jakie potrzeby korzystających miałyby zostać zaspokojone – czy ma to być miejsce gdzie będą mogli spędzać czas na wspólnych rozmowach, a może warto zaprojektować ustronny kącik do samotnych rozmyślań. Albo dbać o zioła i warzywa, tak by później na ich bazie przyrządzać posiłki. Obserwowanie kwitnących kwiatów i krzewów oraz zlatujących do nich motyli także jest przyjemną rozrywką. Teren można podzielić na różne obszary funkcyjne – warzywnik, ogród ziołowy, kwiatowy, sad, miejsce do odpoczynku itp. Ostatecznie te wszystkie plany trzeba poddać jeszcze weryfikacji – ile pracy będzie wymagał taki ogród, czy podopieczni sami z opiekunem dadzą radę się nim zająć, czy będzie potrzebne zaangażowanie dodatkowej osoby. Warto wprowadzić ułatwienia – np. zastosować podniesione rabaty, odpowiednio dobrać sprzęt, by umożliwić wszystkim aktywne uczestnictwo w pracach pielęgnacyjnych. Będą to nie tylko specyficzne ćwiczenia fizyczne, ale również przyczynią się do podniesienia poziomu samooceny uczestników. Doświadczeni będą mogli podzielić się z innymi swoją pasją. Płody ziemi mogą być podstawą do wspólnego przygotowywania nie tylko potraw i przetworów, ale także dekoracji.

Realizując opiekę w gospodarstwie rolnym warto wykorzystać dostępne zasoby, by ją urozmaicić. Jeśli obawiamy się angażowania podopiecznych w prace ogrodnicze, możemy zacząć od czynności praktycznie nie wymagających wysiłku. Samo przebywanie na świeżym powietrzu, obserwowanie roślin i zwierząt wpływa na polepszenie nastroju. Im bardziej pewnie i „u siebie” będą się czuli podopieczni, tym chętniej włączą się w zajęcia.

Aleksandra Bielińska

Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego

Fot. M. Rząsa