Kolekcjoner starych ciągników

W ostatnich latach kolekcjonowanie starych ciągników zyskało na popularności w naszym kraju. Miłośnicy retro traktorów poszukują zabytkowych i wiekowych maszyn. Sprzętu szukają zarówno w Polsce, a także coraz częściej poza jej granicami. Jednym z pasjonatów jest Adam Chróstowski z miejscowości Obrowo (powiat tucholski).

Adam Chróstowski na ciągniku David Brown

Ciągniki z prywatnej kolekcji pana Adama

Z dumą prezentuje odrestaurowane ciągniki. W kolekcji posiada już 11 starych traktorów. – „Swoją pasję rozwijam od niedawna, bo dopiero od 2 lat – mówi pan Adam. Dwa pierwsze egzemplarze, które zakupiłem to McCormick i Massey Ferguson 25. W kolekcji posiadam także Massey Ferguson 35, Perkins 3-cylindrowy, Massey Harris Pony, David Brown, Porsche, McCormick B250 i McCormick 275. Wiele z nich, co ciekawe, jest napędzanych benzyną, a także nie posiadają nożnego pedału gazu.

Pan Adam odkupuje maszyny od znajomego, który sprowadza używane sprzęty z Danii. Dzwoni, kiedy ma na samochodzie coś ciekawego i przyjeżdża. Jeżeli coś zainteresuje pana Adama, wówczas kupuje.

Na pytanie, który model jest najcenniejszy rolnik nie jest w stanie odpowiedzieć. Jak podkreśla, każdy ma swoją historię, która w nich żyje do dziś. Jeśli chodzi o wartość to najdroższy jest Porsche. Najstarszy to Massey Ferguson 25 w benzynie z roku 1948, a najmłodszy egzemplarz pochodzi z 1963 roku. Dla pana Adama najważniejszą kwestią jest to, aby ciągnik najbardziej oddawał klimat tamtych lat, posiadał jak najwięcej części oryginalnych.

Jednym z wyjątkowych okazów jest Massey Ferguson 25 z 1950, który posiada dwa zbiorniki paliwa. Mniejszy na naftę i większy na benzynę. Mimo że jego wygląd zewnętrzny przedstawiał się najlepiej ze wszystkich, wymagał niemałego sprytu podczas naprawy. Przez kilka miesięcy nikt nie mógł wpaść na pomysł, dlaczego jest problem z jego uruchomieniem. Okazało się, że zbiornik paliwa był mocno zabrudzony. Wystarczyło intensywnie oczyścić go z rdzy i od tej pory zapala bez problemu.

Na uwagę zasługuje też David Brown. Posiada on nietuzinkowe jak na nasze warunki rozwiązania. Jak podkreśla pan Adam to typowy Anglik. Wszystko jest odwrotnie. Aby zwiększyć prędkość należy drążek odsunąć od siebie, a przy podnośniku, kiedy ma być kierowany do góry, drążek idzie na dół.

Zakupione ciągniki są w różnym stanie. Głównie stoją zapomniane, nieużywane w garażach czy rupieciarniach przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Największym problemem przy remontach jest zakup oryginalnych części. Są one bardzo trudno dostępne, czasami producenci wykonują je na zamówienie albo dają możliwość sprowadzenia ich z Francji czy Niemiec, a nawet USA, co znacznie podwyższa koszt renowacji. Zdarza się i tak, że taniej jest kupić kolejny ciągnik z przeznaczeniem wykorzystania części niż samą część. Jak podkreśla pan Adam – „często można wykorzystać zamienniki albo rozwiązania z innych modeli. Jest to bardzo duża zaleta starych maszyn. Zostały tak skonstruowane, aby ich naprawa była łatwa, tania i szybka. Mimo swojego słusznego wieku wiele modeli wystarczyło dobrze oczyścić z rdzy, dokonać kilku wymian drobnych elementów (jak np. żarówki czy opony) i maszyna okazała się zdatna do pracy.” Ciekawostką jest to, że wiele części jest oryginalnych i nadal sprawnych, jak np. gumy w zbiorniku płynu chłodniczego. Większość ma prawie 70 lat, a nadal spełniają swoją funkcję. Nie skruszały i płyn nie wycieka. Jest to pasja idealna dla wielbicieli majsterkowania.

W swoich zbiorach rolnik posiada również maszyny rolnicze. Wiele z nich pamięta jeszcze czasy dziadków pana Adama. Na uwagę zasługuje pług obracany, który ciągnięty był przez konia. – „Mam sentyment do tych maszyn, są one dla mnie wyjątkowe, ponieważ pracowały w tym gospodarstwie i są niejako częścią mojej historii.” Jest też pług i kultywator dopasowane do sprowadzanych ciągników. Maszyny z tamtych lat mają delikatniejsze cięgna, wszystko musi do siebie pasować.

Maszyny z prywatnej kolekcji pana Adama

Jak mówi, pan Chróstowski zainteresowanie takimi maszynami rośnie, szczególnie w ogrodnictwie, sadach czy pod tunelami foliowymi, ponieważ są zwinne, zgrabne i praktycznie bezawaryjne. Za granicą służą przede wszystkim w małych gospodarstwach.

Okazała kolekcja bardzo zaciekawiła okolicznych mieszkańców. Na jednej z wystaw pojazdów zabytkowych stare ciągniki wzbudziły niemałe zainteresowanie. Szczególnie przypadł do gustu ciągnik pochodzący z gospodarstwa pana Adama, który zapalany był na korbkę. Tłumy ustawiały się, aby usłyszeć charakterystyczny mruk silnika, zrobić sobie zdjęcie czy obejrzeć z bliska pojazd z lat minionych. Dostawca uatrakcyjnił również dożynki, jadąc w barwnym korowodzie. – „Na razie problemem jest transport na tego typu imprezy, ponieważ maszyny nie są zarejestrowane i na każdy wyjazd wynajmowana musi być laweta. Być może w dalszej perspektywie postaram się o tzw. „białe karty” dla pojazdów zabytkowych. Dzięki takiej karcie pojazd może poruszać się po drodze  z takim wyposażeniem, jakie ma oryginalnie.”

Poza pasją pan Adam prowadzi wraz z dzierżawami 55-hektarowe, rodzinne gospodarstwo, które przejął w 2021 roku. Rokrocznie uprawiana jest kukurydza, lucerna i zboża. Niemały udział stanowią również użytki zielone. Obecnie utrzymuje 70 sztuk bydła, z czego 30 to krowy mleczne umiejscowione w oborze uwięziowej z dojarką przewodową. W planach jest dalsze utrzymanie wysokiej jakości i parametrów mleka, które są wynikiem dobrej współpracy z doradcą żywieniowym.

Pan Adam z rodzicami

Dla wszystkich amatorów starych maszyn rolniczych drzwi u pana Adama są zawsze otwarte. Na razie pojazdy są ozdobą przydomowego podwórka. Być może w przyszłości uda się otworzyć jakiś skansen. Prawdopodobnie w dalszej perspektywie kilka ciągników zostanie sprzedanych, a na ich miejsce pojawią się nowe. Pomimo tego, że kolekcjoner nie ma konkretnej ulubionej marki to podkreśla, że z pewnością idealnym dopełnieniem kolekcji byłoby posiadanie marki Lanz Bulldog.

Życzę panu Adamowi spełnienia tych marzeń i gratuluję ciekawego hobby.

Tekst i fot. Małgorzata Wesołowska, KPODR

Przejdź do treści