Dział Rozwoju Obszarów Wiejskich

Bez kategorii

Burak – smaczny i zdrowy

Burak to warzywo ziemne, które gościło na królewskich stołach. Niektórym kojarzy się z obraźliwym mianem osoby, która niekoniecznie zrobiła coś mądrego. Osoby rumieniące się określane są jako czerwone jak burak. Skojarzeń i zastosowań można wymienić bez liku, jednak jak to naprawdę jest z tym burakiem?

                                                                        Fot. www.pixabay.com

Historycznie pierwszy zapis dotyczący buraka znajdujemy w pismach babilońskich. W 722 r. p.n.e. król Merodak-Baladan hodował go w swoich ogrodach. W średniowieczu uprawiano go we Francji i Polsce, co wiemy stąd, iż gościł on na suto zastawianych stołach podczas uczt Władysława Jagiełły. W XII wieku dotarł do Niemiec, a w XV wieku królował na włoskich stołach.

W XVIII wieku odkryto w nim sacharozę, a Karol Linneusz opisał jego gatunki i podgatunki, i to właśnie jemu zawdzięczamy łacińskie nazwy tego warzywa. Burak zwyczajny (Beta vulgaris) zaliczany jest do rodziny komosowatych lub szarłatowatych, jednak wszystkie jego odmiany wywodzą się od buraka dzikiego, rosnącego na Bliskim Wschodzie. W wierzeniach ludowych buraki symbolizowały zdrowie, witalność oraz miłość. W rytuałach miłosnych wykorzystywano sok z buraka. Wierzono,że naprzemienne  wypicie soku z jednego kubka przez dwie osoby, wzbudzi w nich wzajemne uczucie, a posmarowanie nóg burakiem skieruje osobę w kierunku miłości swojego życia.


Z biologicznego punktu widzenia burak jest warzywem korzeniowym, dwuletnim, dostępnym praktycznie przez cały rok. Posiada pękaty kształt i charakterystyczny ogonek. Ma jadalny korzeń oraz liście, które kiedy są młode, nazywane są botwiną i posiadają większą zawartość białka i soli mineralnych niż korzeń. Zazwyczaj jest czerwony, chociaż czasami można spotkać inne kształty i kolory. Ze względu na kolor wyróżnia się odmiany o żółto-pomarańczowym, białym lub żółtym korzeniu oraz dwukolorowe: biało-czerwone, które po upieczeniu robią się białe. Ze względu na zastosowanie wyróżnia się:
– buraka cukrowego, którego uprawia się ze względu na 20% zawartość sacharozy, wykorzystywanej w przemyśle do produkcji cukru,
– buraka ćwikłowego (czerwony) stosowanego w przetworach,
– buraka pastewnego przeznaczanego na paszę dla zwierząt gospodarskich,
– buraka liściowego, nazywanego boćwiną/botwiną
  , którego uprawia się dla jadalnych liści.                                                                                                                                                                                                                                                             Fot. www.pixabay.com

 Burak czerwony to bardzo popularna, odżywcza, zdrowotna i prosta w uprawie roślina, którą należy wysiewać w kwietniu. Nie wymaga dobrej klasy gleby, a okres jego wzrostu trwa do 4 miesięcy. Regularne spożywanie tego czerwonego, naturalnego leku ma właściwości oczyszczające organizm, a spożywanie go w postaci soku wymieszanego z miodem obniża ciśnienie tętnicze. Napój ten powoduje rozszerzenie się naczyń krwionośnych, co przeciwdziała powstawaniu zakrzepów oraz usprawnia przepływ krwi w tętnicach. Oczyszcza on organizm z toksyn oraz przeciwdziała przeziębieniom. Roślina ta z perspektywy kulinarnej i odżywczej posiada wiele zalet. Burak jest niskokaloryczny, ponieważ w 100 g zawiera tylko 38 kcal. Jest źródłem mikroelementów, takich jak potas, magnez i wapń, które posiadają właściwości alkalizujące – neutralizują zakwaszające działanie bardzo tłustego mięsa. W swoim składzie zawiera również fosfor i żelazo, czyli jest produktem wspomagającym leczenie anemii. Zawiera duże ilości kwasu foliowego, który wyrównuje poziom cholesterolu i zapobiega zwapnianiu się naczyń krwionośnych. Spożywanie soku z buraka podczas okresu menopauzy ma kojący wpływ na organizm kobiety, ponieważ łagodzi on migreny, wyrównuje pracę serca, obniża ciśnienie i łagodzi uderzenia gorąca. Dzięki betaninie posiada również działanie antynowotworowe, chroniąc organizm przed wolnymi rodnikami. Wspomaga rekonwalescencję po chemioterapii. Dzięki występowaniu barwników wspomaga leczenie białaczki. Przeciwdziała występowaniu miażdżycy oraz wspomaga leczenie niepłodności. Spożywanie buraka wzmacnia odporność oraz łagodzi skutki nadużywania alkoholu. Burak jako naturalny lek zwalcza kaszel dzięki swoim właściwościom wykrztuśnym, usuwa szkodliwe drobnoustroje oraz poprawia wygląd skóry, włosów i paznokci. Występujący w buraku błonnik ułatwia trawienie chroniąc jelita przed procesami gnilnymi, wspomaga odchudzanie oraz wpływa pozytywnie na nasze samopoczucie. Chroni organizm przed zmęczeniem, wspomaga leczenie bólu kręgosłupa, przeciwdziała drętwieniu kończyn, chroni przed osteoporozą i hamuje apetyt na słodycze. Spożywanie buraka szczególnie zalecane jest dzieciom, sportowcom oraz kobietom w ciąży. Cukrzycy nie powinni spożywać buraka ze względu na wysoki indeks glikemiczny, którego wartość jest równa 64. Burak spożywany podczas posiłku nie powinien być łączony z produktami zawierającymi dużą ilość błonnika pokarmowego, ponieważ pogarszają one smak buraka bądź soku z niego oraz utrudniają wchłanianie minerałów i witamin, które są w nim zawarte. Przykładowo soku z buraka nie należy łączyć z sokiem pomidorowym, sokiem cytrusowym, płatkami zbożowymi, otrębami i chlebem razowym.

Burak z kulinarnego punktu widzenia może być przygotowywany na wiele sposobów – wszystko zależy od fantazji kucharza. Dania z buraka są bardzo popularne i proste w przygotowaniu. W polskiej kuchni jest dobrze znanym produktem, w szczególności w okresie bożonarodzeniowym. W kalendarzu 24 listopada obchodzi swoje święto nazywane „Dniem Buraka”. Można go przetworzyć na soki, koktajle, na buraczki z zasmażką, ćwikłę, zakwas, chłodnik, sałatkę, kiszonki, kotlety, frytki, chipsy, ciasta, barszcz oraz wiele innych smacznych dań. Polski poeta Mikołaj Rej był entuzjastą ćwikły z chrzanem pisząc w swoim dziele („Żywot człowieka poczciwego”) o niej: „Nuż też ćwikiełki w piec namotawszy, a dobrze przypiekszy nadobnie ochędożyć, na talerzyki nakrajać, także w faseczkę ułożyć, chrzanikiem co najdrobniej ukrążywszy, przytrzasnąć, bo będzie długo trwała, także koprem włoskim przetłukszy; przytrzasnąć, a octem pokropić, a solą też trochę przesalać, tedy to jest osobny przysmak i sama pani ćwikła, bo już będzie barzo smaczna o barzo nadobnie pachnęła”.
                                                                                                       
Fot. www.pixabay.com

Ze względu na szerokie spektrum kulinarne i lecznicze buraka, warto zrobić mu miejsce w naszym ogrodzie i cieszyć się jego właściwościami w wyprodukowanych przetworach.                                                                                                                                                                                                                                               

Magdalena Kulus, KPODR                                                                           

Jak pachnie Wigilia?

Przed nami jedne z najważniejszych świąt w katolickim roku liturgicznym – Boże Narodzenie. Poprzedzone są Wigilią – szczególnym dniem, który nawet przez osoby niewierzące często jest zwany magicznym dniem. Skąd bierze się ta magia? Jak zastanowimy się chwilę, będziemy znali odpowiedź na to pytanie – dla każdego z nas może być ona nieco inna.

Kulminacyjnym wydarzeniem tego dnia jest wieczerza wigilijna. To jedyne w swoim rodzaju spotkania rodzinne. Na zasłany białym obrusem stół, pod który obowiązkowo wkładamy sianko, stawiamy tradycyjne potrawy, które różnią się w zależności od regionu naszego kraju. Owszem, nastąpiła pewna unifikacja, powszechnie na przykład przyrządzamy karpia, barszcz czerwony z uszkami również znany jest  praktycznie w całym kraju, choć pochodzi ze wschodu. W tym artykule pragnę skupić się na tradycyjnych recepturach, tych nieco zapomnianych lub mniej popularnych. Wszak oprócz ryb w różnych postaciach, znajdziemy również inne potrawy, które często przyrządzamy tylko ten raz w roku. Wszystkie przytoczone przeze mnie dania umieszczone są na Liście Produktów Tradycyjnych prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w zakładce dotyczącej naszego województwa. Zapraszam Państwa w pachnącą Wigilią kulinarną podróż!

Wigilijna zupa z suszonych śliwek

Na Kujawach znajduje się część polskiego zagłębia śliwkowego, czyli Dolina Dolnej Wisły, dlatego w kujawskim menu silnie zakorzenione są różnego rodzaju potrawy ze śliwek. Wigilijna zupa z suszonych śliwek, jak sama nazwa wskazuje, przygotowywana i podawana była i jest do dnia dzisiejszego tylko na wigilijną kolację. Nieraz dodawano do niej również suszone gruszki (tzw. ulęgałki) i jabłka.

Wykonanie: na początku należy opłukać, a następnie zalać zimną wodą suszone śliwki i moczyć je przez całą noc. Na drugi dzień gotować owoce w tej samej wodzie wraz z przyprawami, np. goździkami, cukrem, odrobiną soli. Kiedy śliwki zmiękną, wywar zaprawić śmietaną z mąką pszenną. Wigilijna zupa z suszonych śliwek najczęściej podawana jest z kluskami krojonymi (grubym makaronem) własnej roboty. Można również potrawę podawać bez zaprawiania, w formie kompotu z suszu, do popicia.

                                                                         Fot. U. Nowakowska

Rosopita                                                                                                                               

Rosopita zwana inaczej rosopitką lub zupą śledziową to dawne, tradycyjne danie, które gościło głównie w gospodarstwach domowych na wsiach, rzadziej na pańskich stołach. Nazwa potrawy pochodzi prawdopodobnie od rzadkiej konsystencji zupy, podobnej do rosołu, stąd „roso” oraz od sposobu jej spożywania, czyli częściej popijając niż jedząc łyżką, stąd drugi człon nazwy „pita”, „pitka”. Jest to potrawa prosta, uboga w składniki, często spożywana na wsiach kujawskich w okresie Adwentu, Wielkiego Postu, w Środę Popielcową, Wielki Piątek, jak również w ciągu roku,  w piątki. Podawano ją z ziemniakami uprzednio ugotowanymi w mundurkach i obranymi, jako danie obiadowe. Jednak szczególnie kojarzy się ona z Wigilią, gdyż wówczas stanowiła jedno z dań podawanych na wieczerzę. „I taki był wigilijny zapach śledzia, cebuli, zapach Wigilii (…) Kiedyś, jak była bieda, często brakowało podstawowych produktów, takich jak kartofle, śledzie. Dlatego przyrządzano rosopitę na Wigilię, aby przez cały rok tych produktów w domu nie zabrakło” – tak wspominała tę potrawę jedna ze starszych mieszkanek gminy Bądkowo. Rosopita nie jest znana na terenie całych Kujaw, a jedynie w niektórych ich obszarach (okolice Bądkowa, Włocławka, Radziejowa, Lubrańca, Izbicy Kujawskiej).

                                             Fot. A. Dykczyńska

Składniki: 1 l przegotowanej, ostudzonej wody, 1 cebula, mlecz z 2 śledzi, 2–3 łyżki octu, 1 łyżka cukru, śmietana, sól, pieprz czarny i ziołowy.

Wykonanie: mlecz włożyć na głęboki talerz lub miskę, dosypać łyżkę aby wypłukać mlecz. Oddzielić mlecz od błony, wszystko przecedzić przez sitko do innego naczynia i dolać resztę wody. Dodać wcześniej posiekaną i sparzoną cebulę oraz do smaku ocet, sól, trochę cukru i pieprz. Na koniec dodać słodkiej śmietany, aby zabielić. Potrawa ta, zwana też popitką, podawana jest do śledzia i ziemniaków w mundurkach. Choć niektórym zupa wydaje się mało apetyczna, to ma ona bardzo charakterystyczny, orzeźwiający smak. Zachęcam więc do sporządzenia i spróbowania.

Kulis

Popularny kwas z buraków czerwonych zwany na Kujawach kulisem, kuleśniakiem, kulisiokiem, przygotowywany był jako napój, który chętnie spożywano podczas upalnych dni w czasie prac polowych, ale także stanowił podstawę do przygotowania różnego rodzaju zup. Przepis nie zmienił się od lat.

Składniki: 2 kg buraczków ćwikłowych obranych i pokrojonych w drobne kawałki, 4 l wody przegotowanej, 1 kromka żytniego chleba.

Wykonanie: pokrojone buraczki wraz z kromką chleba włożyć do kamiennego garnka i zalać przegotowaną wodą. Zostawić garnek przykryty gazą w ciepłym miejscu. Sprawdzić po 3–4 dniach, kwas powinien być gotowy. W celu wzbogacenia smaku kiszonego napoju, często dodawano czosnek, który zapewniał również aromat całej potrawie. Bardzo ważne było, aby w odpowiednim momencie wyjąć kromkę chleba razowego, żeby nie uległa spleśnieniu. Kulis zachowuje swoje właściwości i  nie ulega psuciu nawet kilka miesięcy, jeśli przechowywany jest w chłodnym, zacienionym pomieszczeniu. Na jego bazie można sporządzić tradycyjny wigilijny postny barszcz. Wystarczy ugotować bulion warzywny, można dodać kwaskowe jabłko. Do gotowego bulionu dodać kulis, a także suszone grzyby. Kwasu buraczanego dolewać tyle, aby uzyskać odpowiedni poziom kwaśności barszczu (spróbować). Doprawić do smaku solą, cukrem i pieprzem. Tradycyjny wigilijny barszcz jest klarowny, nie należy zaprawiać go mąką ani śmietaną. Na koniec można dodać majeranku. Trzeba pamiętać, aby nie dopuścić do wrzenia barszczu, bo zmieni on wówczas barwę na brunatną. Barszcz najlepiej ugotować dzień przed Wigilią, ponieważ pełnia jego smaku wyłania się dopiero na drugi dzień.

Kluski z makiem

Według ludowych wierzeń mak jest symbolem płodności, a każda młoda dziewczyna powinna w Wigilię trzeć mak w celu rychłego wyjścia za mąż. Ponadto spożywany na Wigilię Bożego Narodzenia miał zapewnić szczęście. Mak posiada witamy A, C, D, E, B3, które wzmacniają odporność, a także zawiera sporo wapnia oraz błonnika, kwasu linolowego i oleinowego.

Wykonanie: do przygotowania klusek z makiem na początku należało z mąki pszennej, jaj oraz soli zagnieść ciasto, rozwałkować, pokroić w drobne paski. Ugotować w osolonym wrzątku. 1 kg maku zalać wrzątkiem, doprowadzić do wrzenia i odstawić na 12 godzin. Odcedzić na sicie. Dwukrotnie zmielić, następnie ucierać pałką w makutrze, dodając stopniowo rozpuszczony prawdziwy miód, pokrojone orzechy i 2 łyżki stopionego masła. Niektóre gospodynie przygotowaną masę makową dodatkowo podsmażały przez około 15 minut dla uzyskania lepszego smaku i aromatu. Na koniec kluski trzeba wymieszać z ostudzoną masą i stawiano na wigilijny stół                                                                                                                  Fot. U. Nowakowska

Pierogi z kapustą i grzybami

Ciasto: ½ kg mąki pszennej, 2 jaja całe (małe), 1 szklanka gotującej wody (wrzątek), sól, niewielka ilość oleju  (dolewana do wody podczas gotowania pierogów).

Farsz: 1 kg kapusty kiszonej, 80 dag grzybów leśnych świeżych albo 3–4 dag grzybów suszonych, 2 średnie cebule, 2–3 jaja, sól, pieprz, olej, masło do pokraszenia gotowych, ciepłych pierogów.

Wykonanie: mąkę wysypać na stolnicę, zrobić dołek, wsypać sól i rozbite jaja. Dolewać gorącą wodę. Za pomocą noża połączyć produkty. Zagnieść lekko ciasto (ręcznie). Ciasto przełożyć do miski wysypanej mąką, przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę. Jeżeli mamy suszone grzyby, to należy namoczyć je w letniej wodzie przez około 2–3 godziny. Grzyby i kapustę kiszoną gotować do miękkości. Następnie przepuścić przez maszynkę o drobnych oczkach lub drobno posiekać nożem. Cebulę obrać i pokroić w kostkę, szklić na oleju. Dodać kapustę i grzyby. Wbić jajka, doprawić całość solą i pieprzem do smaku. Chwilę trzymać na patelni lub w rondlu na małym ogniu, dobrze wymieszać. Pozostawić do ostudzenia. Ciasto wyjąć na stolnicę, podzielić na 4 części. Wałkować pierwszą część, trzy pozostałe przykryć miską, aby nie obeschły. Rozwałkować dość cienko ciasto, wykrawać foremką krążki. Na środek krążka nałożyć łyżeczką nadzienie (farsz). Krążek złożyć na pół, zlepić dokładnie brzegi, uważając, żeby nadzienie nie dostało się między brzegi, bo pierogi wówczas łatwo pękają i rozgotowują się. Zlepione pierogi układać na desce posypanej mąką. Przykryć czystą ściereczką, żeby nie obeschły. Zagotować osoloną wodę w dużym garnku. Wrzucać pierogi partiami, do wrzącej wody, od razu mieszać, aby nie przywarły do dna, ani nie skleiły się ze sobą. Przykryć. Gdy pierogi wypłyną na wierzch, odkryć garnek i gotować 3 minuty. Wybierać łyżką cedzakową na półmisek, polewać masłem.

                                                                          Fot. A. Dykczyńska

Kujawskie grzybki wigilijne

Składniki: suszone grzyby leśne (najlepiej prawdziwki), cebula, śmietana, mąka, sól, pieprz.

Wykonanie: namoczyć suszone grzyby dzień przed Wigilią. Cebulę pokroić w kostkę i podsmażyć na maśle. Do podsmażonej cebuli dodać ugotowane grzyby, sól i pieprz do smaku. Smażyć, aż wytworzy się gęsty, zawiesisty sos. Pod koniec smażenia można dodać śmietankę lub troszkę mąki i chwilę razem podsmażyć.

                                                           Fot. D. Jaskólska

Groch z kapustą

W wierzeniach ludowych spożywanie nasion grochu chroniło ludzi przed chorobami, a w połączeniu  z kapustą zapewniało urodzaj. Wierzono również, że potrawy przygotowane z kapusty przyciągają dostatek. Same nasiona grochu bogate są w białko, błonnik, kwas foliowy oraz minerały i witaminy z grupy B. Kapusta zaś stanowi cenne źródło witaminy C. Groch z kapustą to potrawa znana i bardzo popularna na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Wigilijny groch z kapustą przyrządzano zwykle na Kujawach i Pałukach. Obecnie potrawa najczęściej przygotowywana jest na święta Bożego Narodzenia i jest jedną z dwunastu obowiązkowych potraw na stole.

Składniki: 2 kg kiszonej kapusty, 30–50 dag grochu łuskanego lub szabloku (fasoli), 3–4 cebule, olej (dawniej powszechnie stosowano olej lniany), pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, sól.

Wykonanie: kapustę i groch lub fasolę gotować początkowo oddzielnie. Groch (fasolę) namoczyć dzień wcześniej. Kapustę w czasie gotowania w miarę potrzeby odlewać, aby nie była zbyt kwaśna. Do kapusty dodać pieprz, ziele angielskie, liść laurowy, kilka łyżek oleju oraz przesmażoną na szklisto cebulę. Dusić, aż kapusta zrobi się miękka i miałka (najlepiej po kilka godzin przez dwa dni). Na drugi dzień gotować groch lub fasolę do miękkości. Po ugotowaniu część przetrzeć (lub rozgnieść widelcem) i dołożyć do kapusty. Doprawić solą do smaku. Całość dusić jeszcze 1–2 godziny często mieszając.

Jabłecznik kujawski

Najlepsze do tego ciasta są jabłka starych, tradycyjnych odmian kwaśnych lub kwaskowato-słodkich,

takie jak: Szara Reneta, Antonówka, Papierówka, ale również Kronselska (często nazywana w potocznym języku „Kronselką”) czy pochodząca z Rosji Charłamowska. Jabłka dawnych odmian charakteryzują się wysoką zawartością związków antyoksydacyjnych, takich jak witamina C, a także cukrów. W porównaniu do współczesnych odmian są one również bogatsze w składniki mineralne (magnez, żelazo, miedź, sód, potas, fosfor). Szczególnie zauważalne różnice są w zawartości witaminy C, której dawne odmiany zawierają nawet kilka razy więcej. Dawniej drzewa starych odmian rosły przy niemal każdej zagrodzie wiejskiej. Były nieodzownym elementem obejścia wiejskiego.

Składniki: 1 kostka margaryny, 1 szklanka cukru, 3 szklanki mąki, 5 żółtek, 1 łyżka smalcu, 3 łyżki płaskie gęstej, kwaśnej śmietany, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 cukier waniliowy, 1,5 kg jabłek (Szara Reneta lub inne odmiany kwaśne), ½ łyżeczki cynamonu, 2 łyżki bułki tartej.

Wykonanie: jabłka umyć, obrać, wykroić gniazda nasienne, pokroić w drobną kostkę lub zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Wrzucić do dużego garnka lub na dużą patelnię. Gotować do momentu rozpadnięcia się owoców i odparowania soku. Ostudzić. Mąkę, schłodzoną margarynę, cukier, żółtka, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, śmietanę, smalec wyłożyć na stolnicę. Najpierw wysypać przesianą mąkę i inne sypkie składniki, a dalej pozostałe. Można je wstępnie połączyć siekając nożem. Dalej zagnieść ciasto. Po zagnieceniu dzielimy ciasto na dwie części, jedną większą drugą mniejszą. Przygotować blachę do pieczenia: wysmarować tłuszczem i wysypać mąką bądź bułką tartą tak, aby wszystkie krawędzie blachy były nią pokryte. Zamiast tłuszczu i mąki (bułki) można użyć papieru do pieczenia. Większą część ciasta rozwałkować i ułożyć na spodzie  i bokach blachy. Na ciasto ułożyć ostudzoną masę z jabłek. Drugi kawałek ciasta również rozwałkować i ułożyć na masie jabłkowej. Ciasto z wierzchu posmarować roztrzepanym jajkiem. Ciasto ponakłuwać w kilku miejscach. Posypać cukrem kryształem lub zwykłym cukrem. Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 180°C i piec około 1 godziny.

                                                              Fot. A. Dykczyńska

Wigilia to dzień obfitujący w tradycje, wśród nich ważne miejsce zajmują te kulinarne. Mam nadzieję, że rozbudziłam Państwa zmysły i zdecydujecie się w tym roku na przypomnienie sobie smaków i zapachów z dawnych lat – może skosztujecie „pachnącej dymem” zupy z suszonych śliwek, a może rosopitki o nietuzinkowym smaku? Życzę Czytelnikom wszystkiego najlepszego oraz udanych wigilijnych doświadczeń kulinarnych.

Anna Dykczyńska, KPODR

„Gotowanie w Plenerze”

20 czerwca w Bronisławiu,  gmina Dobre, miała miejsce druga edycja „Gotowania w Plenerze”. Impreza odbyła się pod chmurką na placu przed świetlicą wiejską, w najbliższym sąsiedztwie parafialnego kościoła pw. Św. Bartłomieja.

W ramach Gotowania pięć drużyn: Koło Gospodyń Wiejskich ze Szczeblotowa, Koło Gospodyn Wiejskich z Bronisławia, Dzienny Dom Seniora z Dobrego, Ochotnicza Straż Pożarna z Bronisławia oraz Stowarzyszenie na rzecz rozwoju gminy Dobre „Promyk nadziei” miało za zadanie ugotować grochówkę na otwartym palenisku według własnego przepisu oraz przygotować stoisko. Komisja konkursowa w składzie: Laura Maciejewska – do niedawna pracownik KPODR, dzisiaj szczęśliwa emerytka, Anna Dykczyńska – specjalista z KPODR oraz Natalia Szatkowska – Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Dobrem, miała „pełne ręce roboty”. Organizator – Gminna Rada KGW w Dobrem zadbała o urozmaicenie II edycji imprezy.

Konkurs „Na najsmaczniejszą  grochówkę” był nie lada wyczynem dla uczestników, rozpalenie ogniska pod paleniskiem i ugotowanie zupy w czasie upalnego dnia wymagało nie lada poświęcenia. Nie wspomnę o gryzącym dymie z paleniska utrudniającym wykonanie zadania. Nie było wątpliwości, że mimo wyrzeczeń i zaczerwienionych oczu grochówka będzie bulgotała pod pokrywką pięciu kociołków. W gminie Dobre są  Dobre Gospodynie, a nazwa gminy zobowiązuje. Każda drużyna zaprezentowała „swoją”  grochówkę. Była więc grochówka z posiekaną zieleniną, z kiełbaską i wędzonym boczkiem. Ciekawą propozycję przedstawiło KGW Bronisław „Grochówka z dzika na dwóch patykach”. Kto zna Panie z KGW Bronisław, domyśli się skąd ta intrygująca nazwa – Jedna z członkiń Koła nazywa się Dzik, dwie kolejne Patyk. Wśród dobrych grochówek, ta jedna okazała się najlepsza. Komisja konkursowa zgodnie stwierdziła, że najlepszą jest zupa, ugotowana przez gospodynie reprezentujące OSP z Bronisławia. Z kolei w konkursie na „Stoisko z  pomysłem” bezkonkurencyjne były Panie z Dziennego Domu Seniora w Dobrem – przygotowane stoisko nie tylko cieszyło oko barwnymi dekoracjami, ale co ważne spełniało funkcję edukacyjną. Panie z DDS przygotowały coś nie tylko na ząb, dla oka ale także dla intelektu.

Noc Świętojańska za pasem. Na Kujawach w powiecie radziejowskim żywa jest tradycja puszczania wianków i dlatego nie mogło zabraknąć konkursu na najpiękniejszy wianek świętojański, który bezapelacyjnie wygrała Elżbieta Pińska z Bronisławia. Upleciony przez Panią Elę wianek, oprócz największej ilości ziół i kwiatów posiadał najlepszą, zgodną z tradycją konstrukcję – drewniany krzyżak, a na nim świeczkę (bo cóż z najpiękniejszego wianka, bez światełka i odpowiedniego stelaża, który umożliwi dopłynięcie wianka do tego jedynego chłopaka czekającego w dole rzeki).

 Komisja oceniała, gospodarz gminy Dobre w osobie wójta Stefana Śpibidy wręczał laureatom nagrody i dyplomy, a czas umilały rodzime zespoły „Bronisławianki” oraz „Kujawioki od Dobrego”.

 

Opracowanie:
Urszula E. Nowakowska
KPODR w Minikowie

Foto:
Mirosław Kowalski, 
Urszula Nowakowska

 

Turystyka w czasie pandemii

Pandemia koronawirusa zmieniła wszystko, zmieniła nas, sposoby postępowania, zachowania, czego na początku do końca nie byliśmy świadomi. Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, jak wpłynie ta nietypowa sytuacja na poszczególne branże i przestrzenie życia. Można powiedzieć, iż do tej pory nie wiemy wszystkiego. Sytuacja do końca nie jest przewidywalna, panuje niepewność. Mamy dość okresów zamknięcia, wiele osób obawia się jesieni i drugiej fali zakażeń. Jednak mimo wszystko życie toczy się dalej i musimy nauczyć się funkcjonować w tych nowych okolicznościach.

Bieżący rok nie jest dobry do organizacji imprez, eventów, obchodzenia jubileuszy. Wiele zmieniło się także w turystyce. Częściowo zniesione obostrzenia umożliwiły podróżowanie, branża hotelarska nieco odżyła, choć poziom rezerwacji pozostawia wiele do życzenia. Obserwuje się, iż turyści poszukują mniej uczęszczanych, bardziej izolowanych miejsc. I tu pojawiła się szansa na rozkwit agroturystyki. Rozmawiając z właścicielami kwater agroturystycznych podczas tegorocznych, od niedawna możliwych do realizacji lustracji, uzyskujemy potwierdzenie tych tez. Kwaterodawcy na wsi nie narzekają na brak klientów. Paradoksalnie więc pandemia może pozytywnie wpłynąć na rozwój turystyki w niektórych obszarach, zwłaszcza w niewielkich obiektach. Obserwując działania marketingowe zauważamy, że promowane są miejsca wcześniej mało popularne, są one bowiem przedstawiane jako „bezpieczne”. Mam na myśli zarówno obiekty, jak i obszary, regiony turystyczne, takie jak na przykład Pałuki, Kujawy czy wyjątkowo tłumnie odwiedzane w tym roku Bieszczady. Obiekty mogą rozwinąć się poprzez przyjmowanie turystów, jak również organizację spotkań szkoleniowych, biznesowych. Chwilowo odeszło się od organizacji dużych spotkań, konferencji, ale i mniejszych wydarzeń. W ich miejsce organizuje się spotkania on-line, webinaria. Jednak, jak wiadomo, wiele spraw, uzgodnień załatwia się w kuluarach, czyli gdy wiele osób spotyka się w jednym miejscu, czego nie zapewnią formy elektroniczne spotkań. Można więc przewidywać, iż w najbliższej przyszłości będzie organizowanych więcej spotkań, ale w mniejszym wymiarze pod względem liczby uczestników. Część z tych przedsięwzięć w dalszym ciągu przyjmować będzie formę elektroniczną. Tu pojawia się kolejna szansa dla mniejszych obiektów nie dysponujących warunkami do organizacji dużych spotkań.

Pamiętajmy, że zawsze ważne jest bezpieczeństwo. To kryterium obecnie stało się dla wielu z nas kluczowe i nim kierujemy się przede wszystkim wybierając miejsca na wypoczynek. Polska Organizacja Turystyczna przygotowała nawet program „Odpoczywaj w Polsce – bezpiecznie”, czyli certyfikację obiektów świadczących usługi noclegowe dla turystów. Celem projektu jest wzmocnienie zaufania turysty do destynacji (wybierania miejsc docelowych swych wypraw turystycznych) poprzez profilaktykę i kontrolę w zakresie pandemii, zapewnienie Polakom informacji na temat obiektów przystosowanych do świadczenia usług zgodnie z wytycznymi Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS), aktywizacja i edukacja obiektów poprzez udostępnianie materiałów na temat przygotowania do świadczenia usług w dobie zagrożenia epidemiologicznego oraz promocja obiektów świadczących usługi zgodnie z wymogami GIS. Program skierowany jest do wszystkich podmiotów świadczących usługi noclegowe na terenie Polski. Zgłoszenie jest bezpłatne i nieobowiązkowe. Certyfikat będzie ważny przez rok od momentu potwierdzenia przestrzegania zasad i wytycznych. W obecnej sytuacji, hotele i inne obiekty noclegowe podejmują szczególne środki bezpieczeństwa, by przyjąć gości. Branża dostosowuje się do nowych wyzwań. Nadal najważniejsze jest bezpieczeństwo turystów, pracowników branży oraz przedsiębiorców. Na stronie internetowej bezpiecznyobiekt.pot.gov.pl znajdziemy interaktywną mapę, za pomocą której, można wyszukać obiekty posługujące się znakiem graficznym „Obiekt Bezpieczny Higienicznie”. To miejsca, które deklarują, że swoje usługi świadczą zgodnie z obowiązującymi wytycznymi Ministerstwa Rozwoju i Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Właściciele obiektów turystycznych mogą się za pośrednictwem tej strony zgłosić się do certyfikacji. Będzie to forma wykazania dbałości o klienta, ale także element marketingu.

Do wytycznych powinny stosować się zarówno duże, jak i małe obiekty turystyczne, takie jak gospodarstwa agroturystyczne. Oto kilka wskazówek dla obiektów turystyki wiejskiej.

Należy dążyć do ograniczenia kontaktów fizycznych na terenie obiektów turystyki wiejskiej w danym przedziale czasowym, w ramach zabezpieczenia przed ryzykiem zakażenia. Działania powinny być dostosowane do etapu zaawansowania stanu epidemicznego. Preferowana forma kwaterowania to domki i samodzielne jednostki mieszkalne z kuchnią i łazienką, z możliwością samodzielnego  przygotowywania posiłków. Istotne jest zminimalizowanie kontaktu z gospodarzami. Należy zaznaczać, iż odpowiedzialność za bezpieczeństwo zdrowotne spoczywa zarówno na kwaterodawcach, jak i gościach i obie strony muszą stosować się do obowiązujących przepisów. Właściciel obiektu powinien zapewnić środki do dezynfekcji rąk na bazie alkoholu (min. 60%) oraz promować regularne mycie i dezynfekcję rąk (w widocznym miejscu powinna znajdować się informacja, jak skutecznie myć ręce). W gospodarstwie powinny znaleźć się również informacje np. w formie plakatu promujące przestrzeganie zasad ochrony podczas kichania i kaszlu. Ważne jest informowanie i egzekwowanie noszenia maseczek na terenie obiektu turystyki wiejskiej. Klient powinien mieć również możliwość zakupu środków ochrony osobistej (maseczek, rękawiczek) w przynajmniej jednym punkcie ustanowionym przez osobę prowadzącą obiekt turystyki wiejskiej. Wspólne toalety oraz inne wspólne powierzchnie w obiekcie powinny być myte i dezynfekowane przynajmniej 4 razy dziennie, a w jadalniach blaty i inne powierzchnie potencjalnie dotykane – po każdym użyciu. Wymogi odnośnie gastronomii są dużo bardziej rozbudowane, między innymi nie zaleca się serwowania posiłków w formie szwedzkiego stołu, aby ograniczyć kontakty między klientami. Należy również pamiętać o dezynfekcji wypożyczanych sprzętów takich jak rower, kajak itp. Pomieszczenia w obiekcie powinny być często wietrzone, nie wskazane jest korzystanie z klimatyzacji. Pomiędzy zakwaterowaniem kolejnych gości w pokoju, domku, samodzielnej jednostce mieszkalnej należy przeprowadzić dokładne mycie i dezynfekcję pomieszczeń oraz sprzętu ogólnodostępnymi środkami oraz je wywietrzyć, zapewnić wymianę pościeli (pranie w temperaturze, co najmniej 60°C z dodatkiem detergentu). Odpowiednio poinstruowany powinien być także personel zatrudniony w danym obiekcie. Pracownikom również należy zapewnić warunki pracy umożliwiające zachowanie aktualnych zaleceń i zasad bezpieczeństwa.

Powyżej przedstawiłam zarys podstawowych zasad bezpieczeństwa w czasie pandemii koronawirusa. Gdzie zaś kwaterodawcy mogą znaleźć zbiór wszystkich aktualnych zaleceń? Zamieszczone są one na stronie internetowej Ministerstwa Rozwoju www.gov.pl w zakładce „Wytyczne dla branż” (https://www.gov.pl/web/rozwoj/wytyczne-dla-branz?page=2&size=10). Zapraszamy również na naszą stronę internetową www.kpodr.pl. W zakładce „Rozwój wsi” znajdziemy Wytyczne dla funkcjonowania turystyki wiejskiej, w tym agroturystyki (źródło: https://agroturystyka.pl/wytyczne_dla_turystyki_wiejskiej_id_1617.html).

 

Tekst i fot. Anna Dykczyńska
Kujawsko-Pomorski Ośrodek
Doradztwa Rolniczego

Domowe wypieki z lamusa

Opinia, że „zawsze ciasta domowe wypadną taniej, niż najskromniejsze cukiernicze” nie jest nowa – cytat pochodzi z książki Lucyny Szczepańskiej z 1918 roku. Wobec tego warto zakasać rękawy i przygotować coś słodkiego, a przy herbacie zabłysnąć historyczną anegdotką.

 

„Kiedyś to było jedzenie, teraz wszystko sztuczne” – niejednokrotnie słyszymy podobne krytyczne wypowiedzi odnośnie jakości produktów, ale również narzekania na korzystanie z gotowych posiłków i wyrobów. „W miastach piekarnie i cukiernie prawie zupełnie wyparły z domów prywatnych pieczywo domowe. Nawet we dworach, blisko miast położonych, coraz częściej spotykamy nie tylko bułki i ciastka kupne, lecz nawet chleb pytlowy przywozi się z miasteczka,
a razowy tylko dlatego wypiekają w domu, że go zbyt dużo dla służby i czeladzi wychodzi, i trzeba by go niemal wozami transportować” – tak przedstawia sytuację sobie współczesną Elżbieta Kiewnarska we wstępie do książki „Pieczywo domowe” z 1927 roku. Łatwo dostrzec podobieństwa, ale i różnice – dzisiaj to nie czeladź i służba by jadła chleb razowy. Autorka chciała pomóc gospodyniom mającym ambicje własnoręcznego przygotowania wypieków, bo „wszystko to nam się doskonale opłaci, gdyż pieczywo, ze świeżych produktów wykonane, nie tylko jest smaczniejsze, lecz i znacznie wydatniejsze”, zaś „nie do pogardzenia jest i ta okoliczność, że znamy jego składowe części i wiemy, że są wszystkie w najlepszym gatunku”. Chętni mogą upiec chleb na serwatce z podanego tam przepisu: „Rozczynić kilo bardzo suchej pytlowej lub podsiatkowej mąki trzema szklankami letniej, nie bardzo przekwaśniałej serwatki, czterema deka drożdży
i dać w cieple podrosnąć. Gdy rozczyn popęka, dosypać drugie kilo mąki, dwa deka soli, garść kminku i ziarnek koperku, wyrobić doskonale, aż od rąk odstanie, dać podrosnąć ponownie, co trwa nieraz od 4-ch do 6-ciu godzin. Porobić długie bochenki, dać podrosnąć w cieple. Przed wsadzeniem do pieca posmarować bochenki wodą letnią i posypać kminkiem. Po godzinie przesadzić i posmarować ponownie wodą. Piec powinien być gorący, jak na chleb zaparzany. Piecze się ten chleb około dwóch godzin. Ponieważ nie potrzebuje specjalnej dzieży, może być pieczony w mieście lub małych gospodarstwach, w których dzieży nie mają”.

Nawet w okresach kryzysu i niedoboru książki kucharskie uwzględniały słodkie wypieki. W „Kuchni powojennej: przepisy smacznego i taniego przyrządzania śniadań, obiadów i kolacyj oraz oszczędnych ciast domowych” z 1922 roku wspomniana już autorka proponuje m.in. „Ciastka z pianką. Dwie szklanki mąki zagnieść z dobrą łyżką jakiegokolwiek tłuszczu, dwiema łyżkami cukru i paru łyżkami wody na ciasto, dające się wałkować cienko; rozwałkować jak najcieniej, upiec do zrumienienia, posmarować owocową marmoladą, pokryć pianką z 3 białek z dwiema łyżkami cukru, utłuczonego z kawałkiem wanilji, wstawić w piec dla lekkiego zrumienienia. Pokrajać bardzo ostrym nożem w zręczne kawałki”.

Znudzeni pszennymi wypiekami mogą pokusić się o wykonanie tortu z mąki gryczanej, według przepisu Lucyny Ćwierczakiewiczowej z 1908 roku: „Wziąć pół funta masła świeżego [1 funt ok. 422 g], pół funta cukru miałkiego, ćwierć funta migdałów w łupinach, utartych na tarce, cztery całe jaja, jeden i pół ćwierci funta mąki gryczanej i trochę wanilji. Masło uciera się na pianę, dodając po utarciu po jednem jajku, następnie cukier, migdały, w końcu mąkę po łyżce. Tortownicę wysmarować surowem masłem, wysypać bułką, wlać masę i piec w niezbyt gorącym piecu. Gdy ostygnie, przekroić dwa razy (smarując kwaskowatą marmoladą) – złożyć razem i polać przezroczystym lukrem. Łatwy do zrobienia i bardzo smaczny torcik”.

Z publikacji „Pieczenie ciast. Zbiór Przepisów do robienia Tortów, Placków i wszelkiego gatunku Ciast w domowem gospodarstwie zwykle używanych” z 1883 roku dowiemy się, że „Podstawą do wszelkich pieczyw jest ciasto lub masa. Ciastem nazywamy wszelką mieszaninę zbitą i tęgą, masą zaś połączenie w stanie miękkim, a nawet płynnym. Rozumie się samo przez się, iż wiele jest odmian tak ciasta, jak i masy. Do najcelniejszych odmian ciasta należą: ciasto zasadnicze, czyli drożdżowe, parzone, maślane, kruche i cukrowe. Z mas zaś posiadamy: biszkoptową, migdałową, portugalską, piankową i piaskową”. Każda jest dalej opisana, ponieważ pierwszy raz spotykam się z określeniem „portugalska” jej przepis zacytuję: „Do piany ubitej z ½ kg. masła, przydawszy 8 jaj całych, 4 żółtka, 375 gr. cukru i skórkę startą z cytryny, jeszcze długo ubijamy, gdyż od tego będzie zawisła dobroć masy, poczem domieszujemy piankę z 4 białek i ½ kg. mąki”.

Oczywiście istnieją stare przepisy o wiele bardziej skomplikowane i kosztowne, oto jak zaczyna się przepis na Placek krakowski ze serem „Na placek wielkości arkusza papieru bierze się 6 liter sera tłustego, świeżego, dobrze wyciśniętego, 30 żółtek, cukru 1½ kila, miałkiego masła ½ kila, ćwierć kila migdałów siekanych…” – zastanawiam się jak dużych arkuszy używano w 1900 roku, bo właśnie wtedy wydano „335 recept. Przepisy praktyczne ciast drożdżowych, tortów, ciastek, cukierków, lodów i likierów” Róży Makarewiczowej. Jeszcze więcej jajek trzeba zużyć na tort „Duchesse” – 36, zaś na sękacz nawet 40. Zaryzykować tyle składników odważą się chyba jedynie doświadczone gospodynie.

Wobec tego na koniec przepis oszczędny i bardziej współczesny, ze strony kuchniakryzysowa.blogspot.com, na ciasto z zupy pomidorowej: „Składniki: 2 szklanki zupy pomidorowej, 3 szklanki mąki, 2 szklanki cukru, łyżeczka cynamonu, 2 łyżeczki proszku do pieczenia. Wykonanie: składniki mieszamy ze sobą w kolejności jak są podane. Wkładamy masę do foremki na chleb, a tą do nagrzanego do 180oC piekarnika na 45 min.”. Smacznego!

W przepisach zachowano pisownię oryginalną.

Aleksandra Bielińska

Kujawsko-Pomorski Ośrodek

Doradztwa Rolniczego

Fot. R. Kożuszek

Zdrowie z ogródka

Wiosna w pełni, zielona od traw i liści, oszałamiająca zapachami i niosąca zdrowie, jeśli tylko zechcemy sięgnąć po tę obfitość. Zachęcam Państwa do wykorzystania prozdrowotnych właściwości roślin, które występują pospolicie, często jako chwasty w naszych ogródkach. Proponuję się z nimi zaprzyjaźnić, zamiast je zwalczać. Zawierają wiele cennych minerałów i witamin, wzmacniają odporność, wspierają procesy odtruwania organizmu.

Proszę spojrzeć na trawnik wokół domu czy w ogrodzie. Czy dostrzegli Państwo bluszczyk kurdybanek? To niewielka roślina o niebiesko-fioletowych kwiatkach, która płoży się po ziemi połyskując w słońcu bordowo-zielonymi liśćmi. My nie lubimy, kiedy rozprzestrzenia się na trawniku, ale bluszczyk wprost przeciwnie, to dla niego doskonałe stanowisko. Polubmy go, ale kontrolujmy i ograniczajmy jego rozwój. Odwdzięczą się nam pszczoły, a i my możemy czerpać z bluszczyku wiele korzyści.

Wieki temu cenne właściwości  bluszczyku kurdybanka wykorzystali Słowianie przyprawiając nim potrawy, a w XII wieku św. Hildegarda z Bingen stosowała kurdybanek w leczeniu ziołami. Surowcem zielarskim są kwiaty i liście zbierane najlepiej ze stanowisk nasłonecznionych wtedy najwięcej właściwości leczniczych. Kurdybanek jest bogaty w sole mineralne, żywice oraz garbniki, a jego silne właściwości bakteriobójcze znakomicie wspomogą Państwa odporność. Pomoże też przy dolegliwościach ze strony przewodu pokarmowego i oddechowego. Doskonale poradzi sobie z zatruciem organizmu i zbyt wysokim poziomem cholesterolu. Stosowany zewnętrznie złagodzi objawy trądziku, wspomoże gojenie ran i oparzeń. Możemy stosować zarówno świeże, jak i suszone ziele, oto kilka propozycji:

– napar z kurdybanka: łyżkę stołową suszonego ziela zalewamy wrzątkiem*, przykrywamy i odstawiamy na około 20 minut. Tak przygotowaną herbatkę możemy dosłodzić miodem i pić 3–4 razy dziennie;

– odwar stosujemy dwojako: wewnętrznie i zewnętrznie. Łyżkę ziela wsypujemy do około szklanki wrzątku* i gotujemy pod przykryciem. Po 6 minutach zestawiamy z ognia i odczekujemy około 15 minut. Odwar, w zależności od potrzeby, pijemy 2–3 razy dziennie, płuczemy nim gardło albo przemywamy rany;

– syropek kurdybankowy działa wzmacniająco i wykrztuśne, przygotowujemy go ze świeżego ziela. Ilość zebranych roślin powinna wystarczyć do uzyskania 100 ml soku, do którego dodajemy 100 ml miodu, 100 ml cukru, kilka lasek wanilii albo cynamonu i sok z 1 cytryny. Mieszamy składniki i zażywamy 1–2 łyżki, 3–4 razy dziennie;

– wzmacniająco działa również zawiesina bluszczykowa, która ponadto pomaga przy zaparciach, kaszlu i zaburzeniach trawiennych. Proporcje są następujące: 1 czubata łyżka sproszkowanego ziela, 5 łyżek gliceryny, 3 łyżki miodu i 2 łyżki dowolnego soku owocowego. Składniki mieszamy, a przed każdym zażyciem wstrząsamy. Zażywamy 2–3 razy dziennie po 3 łyżki.

Niegdyś stosowano kurdybanek „zamiast pietruszki”, bo nie znano jeszcze innych ziół przyprawowych. Dziś możemy dodawać go razem z pietruszką. Rosół, zupa ziemniaczana, sos czy pieczone mięsa z dodatkiem kurdybanka zyskają bogatszy smak. Liśćmi i kwiatkami bluszczyku urozmaicajmy sałatki, twarogi, omlety czy inne dania.

Życzę Państwu determinacji do wykorzystywania naturalnych źródeł witamin i minerałów, zdrowia i aby wirusy trzymały się z daleka.

* Św. Hildegarda z Bingen polecała zaparzać bluszczyk na tłustym mleku, najlepiej kozim, a to dlatego, że olejki eteryczne zawarte w roślinie dobrze rozpuszczają się w mleku.

 

Laura Maciejewska

Kujawsko-Pomorski Ośrodek                          

Doradztwa Rolniczego

Gospodynie w turniejowych szrankach

W ubiegłym roku współpraca między Kujawsko-Pomorskim Ośrodkiem Doradztwa w Minikowie a Powiatową Radą Kół Gospodyń Wiejskich w Radziejowie zaowocowała „Turniejem Gospodyń”, tegoroczna II edycja Turnieju miała miejsce 19 marca w Gminnym Ośrodku Kultury w Dobrem. Dobra gmina przywitała gości śpiewem, tańcem, zabawną opowiastką oraz poczęstunkiem, na którym nie zabrakło kujawskiego żurku.

„ Turniej Gospodyń” to pięć konkurencji. Swoich  sił w poszczególnych konkurencjach próbowały panie z Kół Gospodyń Wiejskich, które reprezentowały poszczególne gminy wchodzące w skład powiatu radziejowskiego. W tym roku każda gmina miała swojego reprezentanta. Konkursowym zmaganiom dopingowali włodarze gmin.

Na pierwszy ogień poszły hafciarki – konkurencja „Rękodzieło” wymagała czasu. Zadanie polegało na dokładnym i tradycyjnym odwzorowaniu na materiale motywu  haftu kujawskiego. Hafciarki  siedziały jak zaczarowane, tylko igły zgrabnymi ruchami przemykały po materiale. Ta konkurencja trwała najdłużej i wymagała największego poświęcenia – panie dopiero po skończonej pracy korzystały z dobrodziejstw kulinarnych, które czekały na gości i uczestników Turnieju. Najlepszą hafciarką okazała się reprezentantka z gminy Osięciny.

Promocja gminy, to kolejne z zadań drużyny, każda z pań utożsamia się z miejscem, w którym przyszło jej założyć rodzinę, którego historię i  tradycje przekazuje swoim dzieciom. Jednym z ważniejszych elementów promujących miejsce jest jego znak. Drużyny przygotowały i zaprezentowały herb swojej gminy. Organizator Turnieju liczył przede wszystkim na kreatywność. Były więc herby haftowane, malowane na drewnie, wyklejane ziarnem i  kłosami. Komisja najwyżej oceniła prezentację oraz pomysł gminy Topólka. Panie rozwinęły skrzydła wyobraźni i zaprezentowały przestrzenną,  słowno-muzyczną prezentację z  historią  powstania herbu w tle.

W konkurencji „Dziedzictwo kulinarne” ocenie poddane zostały  tradycyjne wypieki , a że Wielkanoc  za pasem, nie mogło to być nic innego niż babka. Drożdżowa, piaskowa  – kujawska baba z sercem pieczona,  przecież gospodynie z radziejowskiego słyną z dobrej kuchni. Podczas prezentacji można było usłyszeć kilka dobrych rad, np. aby babka była udana to  „Ogień musi być serdeczny”, jak to jedna z  gospodyń określiła. Zwycięską babą okazał się „Kujawiok” czyli kujawska baba drożdżowa z gminy Dobre.

Konkurencja „Ważenie”  polegała na  przeniesieniu w rękach, z wiadra do   pojemnika, ziarna o masie 1 kg bez przyrządów ważących. Metoda w każdej drużynie była podobna, po napełnieniu naczynia każda z zawodniczek podnosiła i „ważyła w rękach” czy to już kilo, czy jeszcze dosypać.  Podglądały, jaka ilość w pojemnikach u konkurentek, może jeszcze kilka ziaren? Komisja już przy pomocy wagi  sprawdziła, która   gospodyni ma wagę w ręku. Masa przeniesionego w rękach ziarna oscylowała w granicach 1,24kg – 1, 02kg.  Wartość najbardziej zbliżoną kilogramowi  – 1,02kg – udało się „ręką zważyć” zawodniczce z gminy Topólka.

Ostatnia konkurencja z jajkiem jedzonym na czas udowodniła, że kobieta może dużo. Zjeść jajek na twardo w krótkim czasie również. Organizator nie docenił tych możliwości , a konkursowe jajka szybko zniknęły w ciągu niespełna minuty. Najwięcej i najszybciej zjadały jajka zawodniczki z gminy Topólka oraz gminy Bytoń.

Nad przebiegiem konkurencji czuwała komisja konkursowa w osobach Małgorzaty Chłodzińskiej – przedstawiciela Starostwa Powiatowego w Radziejowie, Doroty Kalinowskiej – etnografa z Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku oraz Laury Maciejewskiej  – przedstawiciela K-PODR w Minikowie. Po  podsumowaniu, punkty uzyskane w  pięciu konkurencjach wyłoniły zwycięską drużynę. I miejsce w II edycji „Turnieju Gospodyń” powiatu radziejowskiego przypadło  gospodyniom imprezy – paniom z   gminy Dobre. Pozostałe  drużyny – reprezentanci gmin Bytoń, Osięciny, Piotrków Kujawski, Radziejów oraz Topólka  nagrodzono równorzędnymi nagrodami. Nagrody ufundowało Starostwo Powiatowe w Radziejowie. Niespodzianką i uhonorowaniem wszystkich startujących w Turnieju Kół Gospodyń Wiejskich były zaproszenia na koncert z okazji Dnia Matki w Toruniu, przekazane wraz z gratulacjami przez Anetę Jędrzejewską, członka Zarządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego, która była gościem „Turnieju Gospodyń”.

Urszula Nowakowska

 K-PODR w Minikowie O/ Zarzeczewo

Rolniczy Handel Detaliczny

 

Sery spod Czarcich Gór

Od 1 stycznia br. wzrosła kwota wolna od podatku w Rolniczym Handlu Detalicznym – z 20 do 40 tys. zł. W przypadku przekroczenia tej kwoty rolnik korzystający z dobrodziejstw RHD płaci 2% od przychodu, czyli niewiele. Przetworzoną żywność może od tego roku sprzedawać nie tylko odbiorcom bezpośrednim, ale też sklepom i restauracjom.

Rozporządzenie o Rolniczym Handlu Detalicznym ma na celu  ułatwienie wprowadzania do obrotu przetworzonych przez rolnika surowców w jego gospodarstwie, uzdrowienie tej sytuacji na rynku krajowym. Wielu gospodarzy, szczególnie posiadających niewielkie gospodarstwa, wykorzystuje nowe przepisy. Należy do nich Piotr Urtnowski, młody rolnik z Ostrowa Świeckiego.

– Zaczęło się od serków mamy Danuty, jakieś pięć lat temu. Najpierw robiła je dla najbliższej rodziny, później dla dalszych krewnych i znajomych, a dzisiaj sprzedajemy je w sklepiku w Świeciu. I wszyscy je chwalą, mało tego, nagradzają – mówi Piotr Urtnowski. – W 2017 roku wystawiliśmy swoje sery i masło na Festiwalu Smaku w Grucznie. Zdobyliśmy w sumie pięć nagród, w tym Grand Prix za masło.

Gospodarstwo Rolne „Spod Czarcich Gór” położone jest malowniczo nad samą Wisłą, z rzeczonymi górami w tle. Niewielkie, raptem 14 hektarów, z czego większość to łąki i pastwiska. Nie dziwi kierunek produkcji – hodowla bydła mlecznego.

– Teraz mamy 17 krów i 10 cielaków, wyżyć z tego ciężko. Rolniczy Handel Detaliczny dał nam szansę na utrzymanie się z pracy w gospodarstwie – mówi rolnik. – Z mleka robimy masło i sery podpuszczkowe tzw. świeżaki, sery twarogowe i smażone. Mamy już stałych klientów, znamy ich upodobania, a na życzenie robimy paczki i rozwozimy produkty do poszczególnych odbiorców. Sprzedajemy też za pośrednictwem Facebooka. Głównym punktem dystrybucji naszych wyrobów jest jednak sklep. Klienci mają różne życzenia, pytają np. o serwatkę, i dla nich właśnie przywozimy ten produkt uboczny produkcji serów.

Piotr Urtnowski jest doktorem nauk rolniczych, doktorat zrobił z genetyki, bo z zamiłowania jest hodowcą zwierząt.

– Wychowałem się w gospodarstwie wśród zwierząt, stąd moje zainteresowania. Nasze krowy są biało-czarne, z wyjątkiem jednej krowy rasy jersey. Jej mleko doskonale nadaje się do przerobu, zawiera dużo tłuszczu i daje twarożki wysokiej jakości. Hodujemy też stado kur na wybiegu, jaja mamy dla siebie, a nadwyżkę sprzedajemy. Z kurami jakoś się dogaduje stadko perliczek standardów i o białym upierzeniu, hodowanych głównie dla ozdoby, ale też z uwagi na smaczne mięso. Rosół z perliczek uważany jest za najsmaczniejszy i my przychylamy się do tej opinii. W naszym sadzie stoi 15 uli, z których miód zaspokaja potrzeby najbliższej rodziny. Pszczoły bardzo szybko rozpoczynają zbieranie nektaru, gdyż na południowej, nasłonecznionej stronie wału przywiślańskiego rośliny kwitną już wczesną wiosną.

W transformacji mojego gospodarstwa na RHD bardzo pomogła mi, i nadal pomaga, pani Beata Chełminiak z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie. W czerwcu ub. roku byłem na szkoleniu serowarskim w Minikowie. Mój serek smażony z kminkiem został wyróżniony w minikowskim konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”. Nadal współpracuję z KPODR, dzięki czemu podnoszę swoje kwalifikacje, a nasza produkcja nabiału staje się coraz bardziej profesjonalna.

Właśnie remontujemy jedno pomieszczenie w domu z przeznaczeniem na wyłączny wyrób serów i masła. Sklep prowadzę z moją siostrą Joanną, mama jest serowarem, a ja specjalistą od udoju. Można powiedzieć, że prowadzimy rodzinny interes. Wcześniej, gdy całość udojonego mleka oddawaliśmy do mleczarni, dostawaliśmy za to niewielkie pieniądze. Za litr mleka płacą 1,25 zł, ale po przerobieniu go na ser uzyskujemy od 3 do 5 zł. Dzięki temu mogłem dwa lata temu zrezygnować z pracy w wylęgarni drobiu i wrócić na gospodarstwo.

Piotr Kociorski

Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego

Fot. M. Rząsa

Na słodko

Od Trzech Króli do Popielca trwa czas karnawału objawiający się m.in. jedzeniem ciast wszelakich i dlatego dziś proponujemy kilka przepisów, które zapewnią rozkosz podniebienia dla łasuchów. 

Ambasador

Biszkopt: 4 jaja, 2½ szkl. cukru, ½ szkl. mąki pszennej, 3 płaskie łyżki kakao, 1 łyżeczka proszku do pieczenia.

Masa budyniowa: 1 l mleka, 400 g miękkiego masła, 7 łyżek cukru, 2 budynie waniliowe z cukrem, 2 kopiaste łyżki mąki ziemniaczanej, 1 kopiasta łyżka mąki pszennej, 3 żółtka, 2 łyżki spirytusu. Zrobić jedną masę podstawową, podzielić ją na pół i do każdej dodać inne dodatki.

Dodatki do masy jasnej: 1 puszka brzoskwiń w syropie (syrop odlać i zachować do nasączenia).

Dodatki do masy ciemnej: 3 łyżki nutelli, 100 g czekolady z orzechami, 50 g rodzynek, skórka otarta ze sparzonej pomarańczy.

Polewa: 100 ml śmietanki 30%, 200 g nutelli (około 4 łyżki), 2 łyżki masła.

Wykonanie/biszkopt: białka ubić na sztywno, dodać cukier. Gdy cukier się rozpuści dodać stopniowo żółtka, mąkę, kakao i proszek do pieczenia. Mieszankę wylać na blachę i piec w nagrzanym piekarniku około 40 min. w temp. 160°C.

Wykonanie/masa: szklankę mleka, żółtka, budynie i obie mąki zmiksować. Pozostałe mleko zagotować z cukrem. Do gotującego się mleka wlewać przygotowaną mieszankę i całość doprowadzić do wrzenia. Powstały budyń przykryć i odstawić do wystygnięcia. Miękkie masło miksować na puch, stopniowo dodawać po łyżce budyniu. Miksować do uzyskania jednolitej masy. Na koniec dodać spirytus i krótko miksować. Odłożyć 3–4 łyżki masy. Pozostałą masę podzielić na pół. Do jednej części dodać dobrze odsączone i pokrojone w kostkę brzoskwinie (osuszyć na papierowym ręczniku). Do drugiej części masy dodać nutellę, posiekaną czekoladę, skórkę z pomarańczy i sparzone rodzynki (dobrze odcedzić i osuszyć). Wszystko wymieszać. Biszkopt nasączyć syropem z brzoskwiń. Wyłożyć ciemną masę, wyrównać. Na masę wyłożyć ciemne herbatniki, a następnie masę z brzoskwiniami. Na to herbatniki maślane. Wierzch ciasta cienko posmarować odłożoną na początku masą. Ciasto wstawić do lodówki na 2 godz.

Polewa: składniki na polewę podgrzać i energicznie wymieszać. Ciasto polać polewą i ponownie wstawić do lodówki.

Anna Dudzińska, Bętlewo

Oczy Carycy

Ciasto jasne: 6 białek, 1½ szkl. cukru, 1½ szkl. mąki ziemniaczanej, 1 łyżka octu, 1/3 szkl. oleju.

Ciasto ciemne: 6 żółtek, 2 jajka, 6 łyżek cukru, 4 łyżki mąki pszennej, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 2 łyżki kakao, 1/3 szkl. oleju.

Krem budyniowy: 11/3 szkl. mleka, 1 budyń śmietankowy, 1 cukier waniliowy, 1 kostka masła.

Pozostałe składniki: 2 galaretki agrestowe, 1 paczka okrągłych biszkoptów, 1 łyżka kawy rozpuszczalnej, ½ szkl. wrzątku.

Wykonanie/ciasto: z podanych składników zrobić ciasta: jasne i ciemne, na blaszkę wykładać na przemian jasne i ciemne ciasto. Piec w piekarniku 180°C około 35 min.

Wykonanie/krem: budyń ugotować, wystudzić utrzeć z masłem, kawę zaparzyć i wystudzić, galaretki rozpuścić we wrzątku i wystudzić (3 szkl. wody).

Ciasto przekroić na dwa placki, wyłożyć połowę kremu, ułożyć biszkopty nasączone kawą na to tężejącą galaretkę i resztę kremu. Całość przykryć plackiem.

Elżbieta Łukaszewska, Bożena Staśkowska, Bałdowo

Faworki

Składniki: ½ kg mąki, 5 żółtek, 1 całe jajo, 3 łyżki śmietany, 2 dag tłuszczu, 1 łyżka spirytusu lub octu, cukier puder.

Wykonanie: wszystkie składniki mocno zagnieść i włożyć do lodówki na ½ godz. Następnie cienko rozwałkować i wykroić faworki. Smażyć je na mocno rozgrzanym tłuszczu na złoty kolor. Gorące układać na talerzu i osypać przetartym przez sito cukrem pudrem.

Marzena Szczepaniak, Wielgie

Ul

Ciasto: 3 szkl. mąki, 1 kostka margaryny, 1 łyżka cukru pudru, ½ paczki proszku do pieczenia, 2 łyżki kakao, 4 żółtka, 6 łyżek śmietany, powidła, orzechy, rodzynki, wiśnie.

Masa: 4 białka, 1 szkl. cukru, 1 kostka masła, 1 galaretka.

Wykonanie/ciasto: wszystkie składniki posiekać, następnie zagnieść ciasto. Ciasto podzielić na 2 części. Do jednej dodać 2 łyżki kakao. Białe ciasto rozwałkować, posmarować powidłami. Ciemne ciasto rozwałkować i wykrajać krążki szklanką. Na każdy krążek kłaść różne bakalie (orzechy, rodzynki, wiśnie itp.) Formować kulki. Kulki układać, na posmarowanym powidłami cieście, tak aby później można było później wygodnie kroić w kostkę. Włożyć do piekarnika i piec.

Wykonanie/masa: białka ubić z cukrem na parze i ostudzić. Masło rozetrzeć i dodać masę białkową                         i ucierać. Pod koniec ucierania dodać tężejącą galaretkę rozpuszczoną w ½ szkl. wody. Krem wyłożyć na upieczone kulki. Następnie upiec biszkopt z 4 jaj i położyć na krem. Biszkopt polać polewą.

Krystyna Bruzdewicz, Piaseczno

Tort dacquoise z orzechami i daktylami

Składniki na 2 blaty bezowe: 6 dużych białek, szczypta soli, 300 g drobnego cukru do wypieków, 2 łyżki cukru trzcinowego demerara, 1 łyżeczka octu winnego lub soku z cytryny, 8 suszonych daktyli, drobno pokrojonych.

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Krem: 250 g serka mascarpone (schłodzonego), 300 ml śmietany kremówki 30% (schłodzonej), 1 łyżka cukru pudru, 150 g masy kajamkowej z puszki, ½ szklanki orzechów włoskich, posiekanych, 10 daktyli, posiekanych.

Dodatkowo: cukier puder i kakao do oprószenia, daktyle i orzechy do dekoracji.

Wykonanie: dużą blaszkę do ciasteczek wysmarować masłem, wyłożyć papierem do pieczenia. Na papierze narysować dwa okręgi o średnicy 23 cm. W misie miksera ubić białka ze szczyptą soli, na sztywną pianę. Dodawać cukier (oba), stopniowo, łyżka po łyżce, cały czas ubijając, do powstania sztywnej, błyszczącej piany. Dodać octu winnego lub soku z cytryny                                                              i zmiksować. Dodać daktyle, delikatnie wymieszać. Masę bezową wyłożyć na zaznaczone na papierze okręgi, wyrównać. Wstawić do nagrzanego do 180°C piekarnika. Po 5 minutach zmniejszyć temperaturę do 140°C i piec przez 90 minut. Bezy powinny się zarumienić, mogą również lekko popękać, ale przy dotyku powinny być suche i chrupkie. Wyłączyć piekarnik, uchylić drzwiczki i zostawić do wystygnięcia na kilka godzin lub całą noc.

Mascarpone wymieszać z masą kajamkową na gładką masę (można na wolnych obrotach miksera). Śmietanę kremówkę i cukier puder umieścić w misie miksera i ubić na sztywno. Wmieszać do masy z mascarpone, delikatnie mieszając szpatułką. Dodać bakalie i delikatnie wymieszać.

Na paterze ułożyć jeden z blatów bezowych. Przełożyć przygotowanym kremem i przykryć drugim blatem bezowym. Oprószyć cukrem pudrem i odrobiną naturalnego kakao, udekorować daktylami i orzechami.

Marianna Zaborowska, Renata Siedlecka, Czarne

Pączki Babci

Składniki: 1 kg mąki, 3 szkl. mleka, 10 żółtek + ½ szkl. cukru, 1 kostka drożdży, ½ kostki masła, szczypta soli, konfitury, olej lub smalec, kieliszek alkoholu (spirytus).

Wykonanie: podgrzać mleko z rozpuszczonym masłem. Do rozkruszonych drożdży dodać szczyptę soli, szczyptę cukru i ciepłe mleko. Wymieszać i pozostawić do wyrośnięcia. Jajo ubić na puch, pod koniec wlać alkohol.

Do dużej misy wsypać mąkę, wlać ubite jajka, drożdże, mleko i razem dobrze wyrobić – napowietrzyć ciasto – odstawić aż podwoi swoją objętość. Urywać porcjami, nadziewać konfiturą, uformowane pączki kłaść na ściereczkę, czekać do wyrośnięcia – smażyć najlepiej na smalcu.

Cachowska Elżbieta, Wierzbick

Pączki z sera białego

Składniki: ½ kg sera białego, 4 jajka, 4 łyżki cukru, 1 łyżeczka sody oczyszczonej, 1 łyżeczka octu, 2 szkl. mąki pszennej, olej do smażenia.

Wykonanie: żółtka z cukrem utrzeć, dodać zmielony twaróg, sodę, ocet, mąkę pszenną, dokładnie wymieszać, na koniec dodać ubitą pianę z białek, zagnieść ciasto, wykrawać krążki, wrzucać na gorący olej. Wyjąć, posypać cukrem pudrem.

Jolanta Mańkowska, Popowo

Toffi

Składniki: 2 śmietany 36% (Piątnica) lub jedna duża 500 ml, 1 duży jogurt naturalny, 1 mały jogurt naturalny, 6 paczek herbatników, ¾ szkl. cukru pudru, 25 dag żelatyny, 1 puszka masy krówkowej.

Wykonanie: ubić śmietanę, dodać jogurty zmiksowane z cukrem, 25 dag żelatyny rozpuścić w gorącej wodzie (ok. ¾ szkl. wody), mieszać aż się rozpuści. Wystudzić żelatynę i dodać do śmietany. Blaszkę wyłożyć herbatnikami, na to wylać śmietanę, przykryć herbatnikami. Na wierzch rozsmarować masę krówkową z puszki. Można czymś posypać (płatki migdałowe, drobne orzeszki itp.)

Małgorzata Celmer, Wielgie

Oponki ziemniaczane

Składniki: 500 ml mleka, ¾ szkl. cukru, 1 szkl. zmiażdżonych ugotowanych ziemniaków, 2 szkl. mąki, 1½ łyżeczki proszku do pieczenia, 3 łyżki rozpuszczonej margaryny, 2 jajka, szczypta soli.

Wykonanie: składniki zagnieść i rozwałkować. Wyciąć krążki szklanką i kieliszkiem. Smażyć na gorącym tłuszczu. Po wystudzeniu posypać cukrem pudrem.

Bernadeta Błaszkiewicz, Witowąż

Chruściki

Składniki: 2 szkl. mąki pszennej, ¾ szkl. śmietany kwaśnej, 4 jajka (żółtka), 1 kieliszek spirytusu, szczypta soli.

Wykonanie: wszystkie składniki zagnieść, rozwałkować bardzo cienko. Wyciąć prostokąty, naciąć środek, przełożyć. Piec na rozgrzanym oleju z obu stron. Posypać cukrem pudrem.

Aldona Urbańska, Witowąż

Faworki

Składniki: 6 żółtek, 2 łyżki śmietany, 1 łyżka masła, 100 g spirytusu, ½ łyżki soli, 2 szkl. mąki pszennej (lub ile się wgniecie), 1 l oleju do smażenia.

Wykonanie: z podanych składników wyrobić gładkie ciasto. Na stolnicy długo wyrabiać i dobrze ubijać wałkiem, aż na cieście zaczną powstawać pęcherzyki powietrza. Tak wyrobione i zbite ciasto, rozwałkować na bardzo cienkie placki, pokroić radełkiem, przewijać i smażyć na głębokim oleju. Wykładać na tacę z papierowym ręcznikiem. Wystudzone układać na talerzu.

Alina Żuchowska, KGW Tłuchówek

Murzynek z jabłkami

Składniki: 8–10 jabłek, 1½ szkl. cukru, ½ szkl. oleju, 3 szkl. mąki, 5 jaj, 1 łyżka sody oczyszczonej, 1 łyżeczka proszku do pieczenia, 2 łyżki kakao.

Wykonanie: jabłko obrać i pokroić w kostkę. Wrzucić do garnka i zasypać cukrem i olejem, po czym odstawić na 2 godziny, aby jabłka puściły sok. Białka ubić na sztywną pianę, a następnie wymieszać z żółtkami, mąką, kakao, sodą i proszkiem.

Wszystko przelać do jabłek i wymieszać. Blachę o wymiarach 21×33 cm wyłożyć papierem i wlać to wszystko wygładzając wierzch łyżką. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180°C i piec około 50 minut.

Anna Manerowska, Trutowo

Eklery

Składniki: 1 szkl. wody, ½ kostki masła, 1½ szkl. mąki pszennej, 5 jajek, 1 szkl. śmietany kremówki i jogurtu naturalnego, 1 cukier waniliowy, 2 łyżki cukru pudru, 1 łyżka żelatyny.

Wykonanie: wodę zagotować z masłem. Wsypać mąkę i gotować mieszając aż masa zetnie się w kulkę. Wystudzić, a następnie dokładnie utrzeć z jajkami. Blachę wyłożyć pergaminem. Szprycą cukierniczą wycisnąć 10 pasków ciasta. Piec 20 minut w temp. 200°C. Śmietanę ubić z cukrem, dodać jogurt i namoczoną żelatynę. Gdy krem zacznie tężeć przełożyć nim eklery.

Romualda Gizela, Kijaszkówiec

Cygańskie ścieżki

Ciasto: 1½  szkl. cukru, 9 białek, 4 żółtka, 1½ szkl. mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1 szkl. oleju, 1 łyżka kakao, 3 łyżki suchego maku, 1 kisiel waniliowy, cukier waniliowy.

Masa: 50 dag waniliowego serka homogenizowanego, 1 galaretka cytrynowa, 1 galaretka wiśniowa, 2 galaretki agrestowe, 3 galaretki pomarańczowe.

Wykonanie: białka ubić z cukrem na sztywno. Mieszając stopniowo wsypywać 1½ szkl. mąki wymieszanej z proszkiem do pieczenia i wlewać olej. Ciasto podzielić na 4 części. Do pierwszej części dodać 4 żółtka  i 2 łyżki mąki, do drugiej – kakao, do trzeciej – kisiel, a do czwartej – mak. Lekko wymieszać. Blachę 25×36 cm wyłożyć papierem. Na środku blachy wylać po 3 łyżki z pierwszego ciasta i kolejnych części ciasta i tak powtarzać do wyczerpania ciasta. Ciasto piec ok. 40 minut w temp. 180°C. Ostudzić. Przekroić na 2 placki. 3 galaretki różnokolorowe rozpuścić osobno na noc w 1 szkl. gotowanej wody w płaskim naczyniu, schłodzić i pokroić w kostkę. Galaretkę cytrynową rozpuścić w 1 szkl. wrzątku. Gdy zacznie tężeć wymieszać z serkiem i dodać pokrojone w kostkę galaretki. Gdy zacznie tężeć przełożyć nią placki. Oprószyć cukrem pudrem.

Wiesława Mieszkowska, Tłuchówek

fot. i przepisy zebrała: Magdalena Włodarska-Kasiuk

Kujawsko-Pomorski Ośrodek                            

Doradztwa Rolniczego